Mam pytanie z innej beczki. Wierzycie w obce cywilizacje, U.F.O. i kosmitów?
Ja jak najbardziej jestem przekonany,pewny i wierze,że obce cywilizacje istnieją. Wszechświat jest tak ogromny i nie wierze,że moglibyśmy być w nim sami.
Z matematycznego punktu widzenia, nie jest prawdopodobnym, istnienie obcych form, życia, a także obcych cywilizacji. Jest to oczywiste. ;)
w kosmosie jest kilka tysiędcy galaktyk z trylionami gwiazd każda...60% z nich mogą mieć własne układy słoneczne...więc raczej tak!
ja nawet rozważam możliwość istnienia obcych...to znaczy Xenomorphów
Błąd Cezary... :)
W kosmosie są tysiące miliardów galaktyk, tworzą one tysiące milionów (jeśli nie miliardów) gromad, które tworzą miriady nadgromad, i jeszcze większych tworów. W samej naszej galaktyce jest ~400miliardów gwiazd. przy najbardziej pesymistycznych kalkulacjach, życie musi istnieć w przynajmniej 20K układów, a liczba cywilizacji wynosi co najmniej 1. Teraz powiedzmy, że w skończonym wszechświecie, jest 100 biliardów galaktyk. odejmijmy od tego jakieś 3/4 młodych i piekielnie gorących galaktyk. Daje nam to 25 biliardów galaktyk w których musi istnieć od 0-100K cywilizacji.
Nie istnieje pojęcie tysiące miliardów itp, jest za to okreśenie bardziej precyzyjne: ,,w ch.uj", ,,od chu.ja" , ,,w pyte" i klasyczne ..od skur.wysyna"
Jest to wygodne i unwersalne okreslenie ilosci która: ,, w pale sie nie miesci"
:)
Wg. najnowszych wyliczeń uwzględniających czerwone karły, wszystkich gwiazd w widzialnym wszechświecie jest od 100 do 300 sekstylionów. Wcześniej szacowano liczbę gwiazd na ok 30 tryliardów.
Ostatnio oglądałem program w telewizji, gdzie uczeni z renomowanych uczelni starali się przedstawić obecną wiedzę na temat budowy... no właśnie czego, bo okazuje się, że jest bardzo prawdopodobnym, że nasz Wszechświat nie jest jedynym, a jest ich więcej. Więc to co widzimy, nasz Wszechświat może być jedynie małym fragmentem całości.
ale nawet to Bóg mógł to wymyślić...że na ziemi ktoś wpadnie na pomysł i wymyśli to co teraz on sam tworzy...wszystko jest możliwe
Na pewno gdzieś tam daleko w kosmosie jakieś życie sobie istnieje, może nawet inteligentne. Natomiast UFO to dla mnie totalna bzdura, gdyby inna obca cywilizacja nas odkryła już dawno by się z nami skontaktowała lub podbiła nasz świat :)
A ja mam pytanie. A po co? Po co mają nas podbijać? Na pewno nie dla zasobów, już w naszym malutkim układzie słonecznym są obiekty mające ich setki razy więcej. Niewolnictwo? A do czego my się nadajemy? Praca w kopalniach/stoczniach/hutach? Toć ledwo co potrafimy dla naszej malutkiej cywilizacji produkować? Zdolności manualne to mamy niemal żadne, a z szybkością pracy i wytrzymałością też jest kiepsko. Praca intelektualna? Proszę cię, inteligentne to są jednostki, a tak naprawdę, zapewne w skali kosmicznej, to też nie mamy czym zabłysnąć. Jeśli się z nami kontaktują, to po cichu, bo takie głupie zwierzęta jak my, prędzej by oszalały, niż zbiorowo i od razu zaakceptowały fakt istnienia kogoś lepszego w kosmosie niż oni.
Może nie dla samych zasobów, lecz ze względu na środowisko, w którym mogli by żyć. Stworzenie odpowiednich warunków do życia na wymarłych planetach to jednak długotrwały i wymagający wiele wysiłku proces. Dlaczego by więc nie osiedlić się na planecie, która posiada już odpowiednie środowisko? Jedyne co pozostaje, to usunięcie szkodników...
Im bardziej zaawansowana technologicznie rasa, tym konwersja planety przebiega szybciej. Do tego dochodzą habitaty. A i warunki niekoniecznie muszą być zgodne z ich naturalnym środowiskiem. Więc znów terraforming. Szkodników, a w jaki sposób byli byśmy w stanie zagrozić cywilizacji dużo/wyżej rozwiniętej niż my? A takie tępienie szkodników może nieść ze sobą wojnę nuklearną, co za tym idzie, zniszczenie środowiska naturalnego. Nieopłacalne.
Możliwe, że nie ma "niedaleko" nas żadnych cywilizacji, które zyskały by cokolwiek podbijając naszą planetę - nie cierpią na niedostatek jakichkolwiek zasobów i są odpowiednio zaawansowani, że taka Ziemia z organizmami na niej żyjącymi nie ma dla nich żadnej wartości, lub tak jak piszesz, nasze środowisko się dla nich nie nadaje i terraformowanie naszej planety by się po prostu nie opłacało - ale nie można też wykluczyć, że takowe istnieją.
Przypuśćmy teraz ,że w XXI wieku napadła by na nas cywilizacja (oparta na życiu węglowym) o kilkaset lat bardziej zaawansowana od naszej (tzn. posiadająca już kilka kolonii na innych planetach i mogąca bezpiecznie podróżować z prędkością bliską prędkości światła), a ich celem było by uczynienie Ziemi ich nowej kolonii, gdyż ich własne planety stają się już przeludnione.
Pomimo tego, że ziemianie dysponują bronią jądrową, nie trzeba było by wiele aby zdusić ich opór. Oglądałem kiedyś program, a może był to filmik na YT, nie pamiętam, w którym mówiono o tym, co musieli by zrobić kosmici aby prosto i szybko pozbyć się szkodników z naszej planety (jednak 7 miliardów dodatkowych gęb do wykarmienia to o 7 miliardów za dużo):
- detonacja ładunków jądrowych w wysokich warstwach atmosfery Ziemi, co przez impulsy EMP spowodowało by odcięcie większości ludzi od technologii
- wrzucenie asteroid do oceanów, które spowodowały by gigantyczne fale tsunami i w krótkim czasie zabiły by większość szkodników
- z niedobitkami zaś, rozprawiła by się broń biologiczna specjalnie dla nas przygotowana przez kosmitów na miejscu
Jak dla mnie jest to przekonujący i trochę straszny scenariusz :)
Jedyne co mogło by takich kosmitów zniechęcić to zdetonowanie na własnym terenie wielu głowic jądrowych, co uczyniło by całe ziemskie środowisko skażonym - "prędzej zginiemy, niż pozwolimy wam spokojnie żyć na naszej planecie!" - lecz to rozwiązanie zabiło by również nas samych.
Owszem, masz rację, podbój naszej planety przez obcych nie trwał by długo ( na przykład w historii uniwersum Half-Life, scenarzyści Valve dali Kombinatowi na przejęcie ziemi... 7 godzin). Co do rzucania ateroidami... eeee, hmmmmm, ehmmm... Mam nadzieję, że to nie twój pomysł... :/ Bo jest totalnie upośledzony... :/ Średniej wielkości asteroid (od 2-10 km średnicy) robi na powierzchni planety takie szkody, jak wybuch setek tysięcy bomb atomowych. Żeby zatopić wszystkie duże miasta świata, trzeba by wrzucić kilkanaście takich obiektów. Albo kilka dużych (10+ km średnicy). O szkodach w atmosferze, i środowisku naturalnym (takie bombardowanie poważnie zachwiało by tektoniką planety) nie ma nawet co myśleć.
Ogólnie jeśli chodzi o podbój kosmosu i zasiedlanie innych planet, to nie warto myśleć w kategoriach zdobywcy, ale ekonoma. Podbijanie zasiedlonych już planet jest dużo mniej opłacalne, niż zasiedlanie planet opustoszałych. A w nieprzyjazne środowisko, nie trzeba się zapuszczać samemu, można wysłać swoich sługusów, na przykład SI.
Hmm, jeszcze jednym ciekawym środkiem na szkodniki mogły by być RKV - czyli pociski z materii rozpędzonej do prędkości bliskiej prędkości światła - skutki były by podobne jak przy bombardowaniu bronią atomową, ale bez zabójczego promieniowania utrzymującego się przez lata, dzięki czemu nie trzeba by czekać z osiedleniem się.
1. "W całym wszechświecie nie ma tyle energii by rozpędzić ziarnko piasku do prędkości światła" Lawrence Krauss, Fizyk kwantowy. Ze znajomości podstawowych zasad fizyki wiadomo, że jest to prawda. :)
2. Uderzenie, czegokolwiek, z taką prędkością, dokonało by zniszczenia planety.
Jedyną ciekawą bronią na ludzi, niedokonującej trwałego zniszczenia powierzchni globu jest broń neutronowa. Nieduże skażenie, i natychmiastowa śmierć wszystkich żywych organizmów w promieniu wielu kilometrów.
a kto powiedział, że obcy żyją w świecie opartym o węgiel i tlen, nawet gdzie w głębinach oceanu odkryto jakieś żyjątko o innej strukturze i oddychające bodaj co2
A po co mają się kontaktować z nami? Chciałbyś mieć do czynienia z pseudo - cywilizacją, która potrafi tylko niszczyć (jak nie siebie nawzajem to swoją planetę)? Poza tym jakbyśmy byli sami w kosmosie to byłoby straszne marnowanie przestrzeni ;)
mam taką fajna aplikacje:) z przyjemną muzyczką która ukazuje chociaż w mały zakresie wielkość, od stałej planka i mierzonej w arksztremach (czyli o,ooooooooo1 m)po skale mierzoną w latach świetlnych:) polecam:) http://htwins.net/scale2/
ONI JUŻ TU SĄ..............Ubieraja sie dla niepoznaki w takie smeszne czarne stroje a la Neo z Matrixa. Starsi stopniem OBCY maja oznaczenia purpurowe. Ich wódz wyglada troche jak senator Palpatine w wersji soft. Siedziba głowna miesci sie w miesecie ma 7 wzgórzach. Ostatnio pogoniłem jednego szeregowego OBCEGO jak 2 miesiace temu przylazł mi do domu i chciał wyłudzić 50 zeta. Oczywiście mu nie dałem i poszczułem kotami. Sa hałasliwi w każda niedziele, wala w takie dziwne dzwoneczki z samego rana. Tylko cicho sza.......
Też ich zauważyłem, ale trudne to nie było, bo pewnie się zgodzisz, że ONI dosyć kiepsko się kamuflują. Jednak ONI leją na kamuflaż, bo i bez niego funkcjonują na tej planecie nadzwyczaj prężnie i dynamicznie. Wniosek z tego nasuwa się oczywisty, że Ziemianie jako ogół jednak nie są zbyt inteligentną rasą. Po co im ziemskie środki finansowe? Najpewniej przypadły im do gustu ziemskie dobra materialne: najdroższe limuzyny, apartamenty, pałace, hektolitry wódy, stada dziwek no i na Snickersy musi jeszcze coś zostać. Środki te zdobywają legalnie w świetle prawa, a jednocześnie wszystko nieopodatkowane. Coś takiego mogli osiągnąć tylko kosmici.
Wierzyć sobie można ale... pomimo niepotwierdzonego prawdopodobieństwa mogą istnieć formy życia, czyli organizmy podobne do naszych tu na ziemi lub podobne, na ziemi są dość oryginalne i ekstremalne formy życia. Nie zdziwiłbym się gdyby gdzieś we wszechświecie było życie. Ale cóż nie łudźmy się że ich zobaczymy lub że oni nas odwiedzą. Chyba że w niematerialnej formie. Najbliższa galaktyka na której może istnieć życie jest tak oddalona od ziemi, że jeśli chodzi o tradycyjne źródła napędu to nawet gdyby zebrać całe zasoby paliw ziemskich nie wystarczyło by na lot. Całe zasoby ziemskie na nic by sie zdały. Potrzeba zupełnie nowych technologii, których jeszcze nie znamy. Nie mówiąc, że lot trwałby przez kilka pokoleń.
Najlepszym sposobem było by chyba stworzenie hipernapędu do skoków nadświetlych możliwe było by zakrzywienie czasoprzestrzeni. Obecnie jest to fikcja, pojazdy z takim napędem to Gwiezdne wojny, Star Trek itp. Pozatym biorąc pod uwagę moc takiego urządzenia ludzkie ciało nie preżyło by w takich warunkach. A więc najpierw trzeba rozwiązać problem technologii dezintegracji ciała na atomy i powrót do fizycznej formy. Lub pozostaje wykorzystać bardzo zaawansowane roboty.
albo po prostu czekać na CUD!...
ale mówią że są planety podobne do ziemi obok naszego układu słonecznego...
Hehe cudów już nie ma tylko jak poscielesz tak się wyśpisz. Cóż nawet te śmieszne rakiety które obecnie latają w kosmos są bardzo niekorzystne dla środowiska i atmosfery, ogromne ilości chemikalii wydzielanych przez toto czyni dziury ozonowe i znaczne zatruwanie natury, nawet metal stosowany do ich produkcji jest silnie toksyczny. Poza tym orbita może stać się niedostępna na kilkaset lat z powodu Syndromu Kesslera, problem kosmicznych śmieci, których ciągle przybywa choćby resztki satelit itp. Trzeba mieć świadomość że zetknięcie z nic nie znaczącą drobiną śmiecia stanowi poważne zagrożenie dla powłoki rakiety lub promu.
Dzisiejsze sposoby osłony, tak jak te użyte przy załogowych modułach Międzynarodowej stacji kosmicznej, są w stanie chronić przed odpadkami wielkości mniejszej niż 1 cm. Jedynym pozostałym sposobem takiego zabezpieczenia jest poruszenie obiektem, celem uniknięcia kolizji. Ta metoda z kolei wymaga poznania dokładnej orbity obiektu. Używany w chwili obecnej sprzęt jest w stanie rozpoznawać obiekty o średnicy większej niż 5 cm na niskiej orbicie okołoziemskiej, i o średnicy około 50 cm na orbicie geostacjonarnej. Z szacowanych 500 tys. obiektów o średnicy powyżej 1 cm, tylko 18 tys. może być śledzonych z Ziemi. Łączną liczbę obiektów szacuje się na miliony, więc jest czego się bać, i tu też trzeba modlić się o cud ; )
np.takie zanieczyszczenia jak CO2 itp. można by zneutralizować lub zmniejszyć objętość jakimś środkiem...niestety raczej jeszcze go nie odkryliśmy....
Racja, to byłby pierwszy dobry krok jeśli ludzie skazani byliby na tradycyjne źródła napędu. Podsunąłeś mi pewien przykład, który chciałbym opisać. Otóż rozwój technologii kosmicznej można by porównać do rozwoju motoryzacji, w latach 20 i przez kilka kolejnych dekad konstrukcja aut i silniki były fatalnej jakości, wielkie pojemności silników i mała ilość kW lub KM, kiepskie osiągi, awaryjne, paliwożerność na poziomie 20-40 litrów na 100/km, i mały zasięg. Od lat 90-tych nastąpił znaczny i szybki postęp technologiczny, i ciągle sukcesywnie udoskonala się jakość, bezpieczeństwo, bezawaryjność, silniki są obecnie bardzo sprawne i uzyskują duże moce przy stosunkowo niewielkim zapotrzebowaniu na paliwo. Niestety loty kosmiczne to zupełnie inne problemy, zaryzykuję twierdzenie że współczesne statki kosmiczne można by porównać do początków motoryzacji z lat 20-30-tych. Myślę że miną kolejne dekady, i być może w dziedzinie pojazdów kosmicznych dokona się przełom tak jak w motoryzacji.
cieszę się że potrafiłeś to wyrazić jak to ja chciałem....Twoja wypowiedź jest trafna....Może kilka lat później będziemy to rozszerzać otwierając nowe możliwości, i stosować w praktyce...Królowa(Bóg) wie....
"UFA nie ma! UFO nie istnieje i nigdy nie przybędzie! Nie wierzcie plotkom, gusłom i zabobonom! Wasze dziś i jutro zależy tylko od was samych!" :]
"Arka nie istnieje i nigdy nie przybędzie! Nie wierzcie plotkom, gusłom i zabobonom! Wasze dziś i jutro zależy tylko od was samych!" - przerobiłem tylko kwestię z polskiej produkcji s-f pt "Obi-Oba koniec cywilizacji" :-D
Nie przynależę do żadnego wyznania... a co do życia pozaziemskiego uważam, że możliwości są dwie: 1) życie pozaziemskie ISTNIEJE tylko pod warunkiem, że istnieje Bóg, który je zasiał na wielu planetach 2) Jeśli Boga nie ma, a życie na ziemi powstało z przypadku, to jesteśmy sami! Naukowcy już sobie robili rachunki prawdopodobnieństwa na przypadkowe powstanie życia z całą jego złożonością i są to liczby z nie mieszczącą się w pale liczbą zer po przecinku - prawdopodobieństwo praktycznie równe ZERU! :]
...z przecinkami
Więc możliwe że jeszcze istoty, rozumne istoty pozaziemskie nie zaistniały a Bóg planuje je stworzyć.
Załóżmy że po 7-miu dniach Bóg opuścił Ziemię fizycznie(o ile Bóg istnieje) i w następne tygodnie zaczął siać życie na innych planetach. Jakbyśmy policzyli ile od powstania Ziemi minęło tygodni zakładając że Bóg bez ustanku pracował i w tydzień stworzył inną istotę. Wyszłoby OGROMNIE dużo istot pozaziemskich rozumnych...
Ale my też nie możemy wiedzieć że MY akurat zostaliśmy stworzeni pierwsi...
Że Bóg istnieje tylko w naszej wierze i na Ziemi....może w odległych zakątkach kosmosu nie istnieje takie pojęcie jak ''wiara''?
TO że ludzie sobie wymyślili UFO jest brednią...jakby UFO miałoby dostateczne chęci czy rozwiniętą technologie spotkali by się z nami wszystkimi a nie tylko z rządem....także na razie UFO'a nie ma... Może kiedyś się zjawi i będziemy mogli ich poznać...ale to się zdarzy najpewniej za kilka milionów lat...Bo na razie wszechświat jest za mały za młody na takie wielkie cywilizacje...
Podsumuwując teraz nic nie jest pewne i możemy snuć tylko teorie....za jakiś czas wzystkiego się dowiemy...ale teraz powinno się to zostawić w spokoju....
Wszystko pięknie i cacy, ale jak na tak ogromny Wszechświat to musi chociaż raz zdarzyć się taka 2 Ziemia, no nie ma innej możliwości!
A te wszystkie zarejestrowane zdjęcia, filmy, relacje kosmonautów, wojskowych, policjantów (trudno jest posądzić takie osoby o konfabulacje). Czy to wszystko w takim razie mistyfikacja?
Kasa, kasa. Jak taki policjant z małego, podupadającego miasteczka "zobaczy" jakiegoś UFOka, albo nawet zostanie przez niego porwany to na pewno zachęci to kilkunastu ufo-napaleńców, którzy zostawią trochę kasy w mieście. Niezła reklama jak dla mnie.
A jak takiego UFOka widzą różni ludzie na danym rejonie, nie związanie ze sobą i przebywający w różnych miejscach to też kasa kasa czy może zbiorowa halucynacja?
do miliardów planet które są we wszechświecie i mają optymalne warunki do rozwoju życia dopisałbym kolejny czynnik prawdopodobieństwa czyli:
miliardy lat czasu - czyli bardzo duża ilość szans aby na wybranej planecie zakwitło życie i doszło w niej do rozwinięcia..
dla przykładu można podać że nasza w miare inteligentna rasa ludzka rozwineła się od czasów zgładzenia dinozaurów, czyli zaledwie 65,5 mln lat temu. nasza planeta ma około 4,5 miliarda lat - więc planeta miała conajmniej kilkanaście szans aby rozwineło się na niej życie inteligentne.
co uświadamia nam że jeśli patrzymy z ziemi na jakąś planete która jest odegła od nas około 2 miliardy lat świetlnych od nas to mogło się na niej kilka razy rozwinąć życie, zostać zgładzone (przez jakiś kataklizm) i jeszcze raz rozwinąć życie i znów zostać zgładzone i tak conajmniej kilka razy - jak pleśń na mokrej kromce chleba.
przypuszczam że nawet na samym marsie mogło coś żyć, nawet coś na kształt ludzi pierwotnych a nawet na poziomie średniowiecza, ale po milionach lat wszystkie ślady po ich obecności by zagineły.
nawet jakby nasza planeta została pozbawiona życia organicznego np w wyniku zdmuchnięcia atmosfery powierzchni planety to z naszych miast zbudowanych ze szkła, betonu i metalu już po około 3000-4000 tysiącach lat były by ledwo rozpoznawalne, a po milionie a tym bardziej milionach lat, kompletnie nie do odczytania.
żaden metalowy samochód by nie dał śladu istnienia. (nie wiem jak z metalami nierdzewnymi i różnymi stopami typu tytan)
I tak się nigdy nie dowiemy czy coś tam jest czy nie.... heh na moje oko to powinni już coś budować na księżycu, bo jak tak dalej pójdzie to wyczerpią surowce potrzebne na dostanie się na najbliższe ciało niebieskie w tym przypadku księżyc i utkniemy tutaj na zawsze :)
Ropa naftowa jest raczej słabym źródłem paliwa. Woda, której w naszym układzie słonecznym jest bardzo dużo, to doskonałe źródło paliwa.
Nie tyle wody co samego Wodoru to powszechny i występujący w obfitości pierwiastek ;) ale ogólnie to fajnie się was czyta.
Wyobraźmy sobie wielki worek a w nim mgławice, galaktyki, układy słoneczne (rozszerzający się niczym bańka nadmuchiwany i rosnący do zewnątrz w takim tempie że dla nas nieskończony lecz dla bytu który dał temu wszystkiemu początek wreszcie skończony i określony.. hen gdzieś tam poza możliwością percepcji naszych zmysłów ..czarne dziury stanowiły by tu prześwity w powierzchni worka za jego materią jest negatyw świata fizycznego molekularnego 2 stopień - bardziej zaawansowany - budulca którego potocznie określamy zaświatami miejscem duchowym.Jeśli zakładamy że to wszystko włącznie z aktem stworzenia człowieka (nawet i jego możliwa ewolucja) są dziełem Stwórcy. Przy tak dużej ilości światów i możliwych warunkach do zaistnienia planety takiej jak nasza ...jest bardziej niż prawdopodobne że istnieją inne rozumne (choć może nie koniecznie) cywlizacje.Po za tym czy wszechmocny Bóg nie mógł stworzyć innych istot w oparciu o kompletnie inne zapotrzebowania do egzystencji? Dodając do tego teorie o równoległych wszechświatach ... i proszę jaki bigos nam wychodzi ;)