Psychoza

Psycho

1960 1 godz. 49 min.
8,1 132 472
oceny
8,1 10 1 132472
63 976
chce zobaczyć
8,7 18
ocen krytyków
{"rate":8.66667,"count":18}
powrót do forum filmu Psychoza
  • piotral_2 ocenił(a) ten film na: 10

    Z góry zaznaczam, że w tej wypowiedzi będę na maksa spoilerował. Jeżeli ktoś chce przeczytać moją bezspoilerową opinię zachęcam do przeczytania tej recenzji:
    http://www.filmweb.pl/reviews/Nie+zabi%C5%82abym+nawet+muchy...

    A teraz skupmy się już na samym filmie. Zyskał on status kultowego i obwołano go nie tylko najlepszym filmem Hitchcocka, ale i jednym z najlepszych filmów w ogóle, zwłaszcza jeżeli chodzi o thrillery.

    Czy zasłużył na to miano? Według mnie zdecydowanie tak. Gdy oglądałem go po raz pierwszy nic o nim nie wiedziałem. Toteż spodziewałem się raczej przysłowiowego kryminału na "niedzielne popołudnie" aniżeli arcydzieła kina. Po seansie nie mogłem jednak wyjść z zachwytu i od razu uznałem "Psychozę" za jeden z moich ulubionych filmów.

    Nie brakowało mu KOMPLETNIE niczego. Każdy element był w stu procentach przemyślany, a reżyser zdaje bawić się konwencją i szokuje widza tam, gdzie ten się tego nie spodziewa. Dlatego też swobodnie zmienia gatunek najpierw dając nam porywającą opowieść o ucieczce przed policją i podejmowaniu odpowiedzialnej decyzji, a potem nagłą szokującą scenę śmierci przemieniającą to dzieło w pełnokrwisty thriller. "Psychoza" nie jest więc płaskim straszakiem, a wielowątkowym i przemyślanym dreszczowcem pokazującym prostą historię z różnych punktów widzenia. Jednak dopiero pod koniec możemy ujrzeć prawdę o tym co widzieliśmy i dowiadujemy się, że reżyser oszukiwał nas przez cały czas. Z jednej strony ukazuje więc zabójczynię i jej relację z synem, lecz w ani jednej scenie nie pozwala widzowi ujrzeć jej twarzy. Skutecznie odwraca jednak uwagę pozwalając nam zachwycać się doskonale wykonanymi sekwencjami. Wprawdzie słynna scena pod prysznicem nie powoduje już krzyków zatrwożonej widowni, ale wciąż należy szanować jej wpływ na popkulturę. Doskonale zmontowana i połączona z "wwiercającą" się w ucho muzyką prezentuje się po prostu fenomenalnie. Mimo że nie widzimy ani razu noża wbijanego w ciało (cenzura na to nie pozwoliła) to otrzymujemy pewną iluzję, dzięki której mózg wmawia nam, że Marion jest autentycznie dźgana. Również scena na schodach do dziś potrafi wywołać dreszcze powolne ujęcia, zastosowanie dolly zoomu i nagłe pojawienie się pani Bates są świetnymi zagraniami.

    Jednak moim absolutnym zakończeniem jest finał, w którym to Norman Bates gadając głosem swojej matki wspomina, że nie zabiłby nawet muchy. Jest to swoiste zajrzenie wgłąb rozszarpanej psychiki mordercy i autentycznie niepokojący moment. Poza tym możemy w nim podziwiać doskonałego Anthony'ego Perkinsa w roli życia.

    A jeżeli chodzi o aktorstwo to należy ono do jednego z największych zalet arcydzieła Hitchcocka. Wewnętrzna walka bohatera w interpretacji wspomnianego powyżej Perkinsa została ukazana w sposób wybitny. Norman Bates to postać o wielu twarzach - aktor doskonale radzi sobie zarówno z ukazaniem jego skromnej i przyjaznej osobowości, wewnętrznego dramatu oraz kompletnego szaleństwa. Poza nim na ekranie błyszczy Janet Leigh, z którą widz się automatycznie utożsamia. Jest to postać silna, sympatyczna i pewna siebie, a zarazem ma problem - podjęła pochopną decyzję i stara się wszystko naprawić. Jednak reżyser płata nam okrutny żart i uśmierca ją jeszcze przed połową dzieła.

    Dla mnie "Psychoza" to absolutny majstersztyk, który bije na głowę większość współczesnych filmów dzięki doskonałej reżyserii, klimatycznej akcji, stopniowemu napięciu i kultowej muzyce. Opus magnum Alfreda Hitchcocka.

  • piotral_2 Wszystko się zgadza Psychoza z 1960 roku to arcydzieło Hitchcocka, nie jest to jednak klasyczny thriller jak sadzi większość widzów .Ptaki z 1963 roku i Psychoza uznawane są za jedyne horrory w dorobku artystycznym Hitchcocka. Psychoza wprawdzie została zrealizowana w dużej mierze w konwencji thrillera, jednak zaliczana jest do kanonu kina grozy. Psychoza Hitchcocka to film przełomowy w historii kina , zapowiedż zmian w kulturze, początek nowoczesnego horroru skierowanego do szerszej widowni. Przed Psychozą kino grozy nie było traktowane zbyt poważnie w szczególności w USA i postrzegane jako kino przeznaczone głównie dla młodej widowni spragnionej prostej rozrywki filmowej. Dzięki Psychozie Hitchcocka kino grozy zapoczątkowało nowy rozdział w gatunku horroru, zyskało status kina artystycznego, poważniej traktowanego przez producentów , twórców , krytyków filmowych i szerszą widownie. Dla mnie osobiście Psychoza to przykład znakomitej hybrydy horroru i thrillera psychologicznego, obrazu nadającego się do wielokrotnego oglądania i odkrywania na nowo kunsztu Hitchcocka.

  • truegod ocenił(a) ten film na: 8

    piotral_2 Wszystko w porządku, tylko... 'podjęła pochopną decyzję i stara się wszystko naprawić'

    Hmm... nie? W żadnym momencie nie stara się niczego naprawiać. Po kradzieży, stara się uciec, zmienia samochód, by trudniej ją było znaleźć (inna rzecz, że na oczach policjanta, ale zrzućmy to na barki stresu), zatrzymuje się na noc w motelu, i... na tym jej historia się kończy. Gdzie zatem stara się ona cokolwiek naprawić?

  • piotral_2 ocenił(a) ten film na: 10

    truegod W motelu jest scena, w której zastanawia się czy nie zawrócić.

  • Ziellona ocenił(a) ten film na: 7

    truegod Podczas rozmowy z Normanem w jego biurze, czy tam salonie gdzie rozmawiają m.in o wypchanych ptakach Marion mówi o naprawieniu czegos, a potem przecież mówi, ze wróci tam skąd przyjechała żeby spróbować jakoś uratować sytuację. Dla mnie to było jasne,że chce wrocic i oddać pieniądze.

  • Ziellona Dokładnie tak. I dlatego liczyła na kartce papieru ile już wydała. Proste :)

  • OskarX ocenił(a) ten film na: 3

    piotral_2 Arcydzieło? Doskonała reżyseria? Klimatyczna akcja? Pełnokrwisty thriller? Czy to napewno opis tego filmu? Dzisiaj widziałem go pierwszy raz, oczekiwania miałem ogromne, czytałem dużo opinii ,że to wybitny reżyser, mistrz suspensu, a to jego najlepszy film. Chyba przez wysoką reputację reżysera ocena jest zawyżona, obiektywnie ten film jest najwyżej ŚREDNI. Dałem ocenę 3/10, bo się zawiodłem, rzadko zdarza mi się, że film z wysokimi ocenami nie spełni chociaż połowy oczekiwań. Niektórzy też polecają go jako horror, co jest kompletnym nieporozumieniem. Ostatnio też zauważyłem, że im starszy film, tym jest lepiej się go ogląda, jest ciekawszy z lepszym scenariuszem od tych nowszych. Tutaj było odwrotnie

    [spoilery]
    Na początku film zaczyna się ciekawie. Przedstawiona zostaje nam kobieta, jakby się wydawało-główna bohaterka opowieści. Zaczyna się wątek. Ma faceta, pracę z której kradnie pieniądze i ucieka. Po drodze zaczyna interesować się nią policjant, nieodpowiedzialnie wymienia przy nim samochód i jedzie dalej, zatrzymując się po drodze w hotelu. Wcześniej były sceny w stylu, że np. jedzie i kamera jest skierowana tylko na jej twarz przy niepokojącej muzyce. Przez co myślałem ,że to ona wpadnie w tą psychozę i w tym motelu się akcja rozkręci. Do tego momentu wszystko ok, mamy nakreślony wątek i z ciekawością oglądamy dalej co się stanie. Niestety akcja zostaje przerwana już w połowie filmu. Bierze pokój na noc w tym motelu, mamy scenę z domem i kolacją z Normanem. Potem wchodzi pod prysznic i ktoś ją morduje. Serio? Na początku jeszcze myślałem, że może ta psychoza się zaczęła i jej się to przewidziało, ale już po chwili wbiega Norman, sprząta jej ciało i topi w bagnie. Dla mnie w tym momencie ten film już się skończył. Ginie główna bohaterka, a my już wiemy, kto zabił! [możliwości były tylko 2 albo Norman albo jego matka]-cały wątek i akcja uśmiercona! Dalej ten film jest już kompletnie nudny i bez akcji. Jej facet i siostra zaczynają jej szukać, wynajmują detektywna, który tam przyjeżdża- i też od razu ginie xD Potem oni przyjeżdżają, gadają z nim, sprawdzają dom i o wielka tajemnica odkryta-koniec filmu.

    Film miał potencjał-ale tylko do połowy. Wtedy kończy się cała akcja, ciekawość co będzie dalej, bo już zostało nam wszystko pokazane. Przedstawiona "główna" bohaterka wtedy ginie przez prawdziwego głównego bohatera filmu, z którego można było dużo wycisnąć-a pokazano minimum. On miał tylko nudne sceny jak rozmawia z przyjezdnymi, albo pozbywa się zwłok. A można było bardziej zagłębić się w postać, pokazać więcej chorych rozmów z samym sobą itp. Do tego dochodzą słabo wyreżyserowane sceny-np. morderstw, które były kluczowe w filmie. Pierwsza pod prysznicem ona widzi kogoś z nożem, krzyczy wgl się nie broniąc, a to jak ją zabija też nie zostaje pokazane, tylko jakieś dziwne ruchy nożem xD po czym ona upada. Druga scena jeszcze lepsza, detektyw idzie po schodach, Norman z nożem przed nim staje, jedno machnięcie nożem, detektyw robi przestraszoną minę widać troszkę krwi na jego twarzy i tyle-nie żyje :D Uśmiercenie kogoś można pokazać na wiele sposobów, nie chodzi oczywiście by obraz zalewać litrami krwi, ale np. samo przebicie nożem i wtedy aktorzy mają ogromne pole do popisu, bo jest to ich ostatnia scena. Myślę ,że tutaj tego wgl nie pokazano bo reżyser nie potrafił realistycznie uchwycić zabójstwa i śmierci, więc dał dziwne ruchy noża i przestraszone twarze. Muzyka w filmie też nie powala, a to jest najczęściej jedno z najważniejszych czynników wpływających na odbiór filmu. Rzadko zdarza mi się ,że muzyka w filmie nie pasuje do scen, nie buduje napięcia i sprawia wrażenie źle dobranej. Co do gry aktorskiej nie mam nic do napisania, aktorzy po prostu nie mieli zbyt wielu okazji by się popisać, ale to wina reżysera. Za rozmowę przy kolacji, albo staniu przy bagnie Oscarów się nie przyznaje. Tak jak pisałem wiele scen mogło zostać lepiej pokazanych, ale głównie to zabicie akcji w połowie filmu psuje go całkowicie. Nie chodzi o samą śmierć bohaterki, którą przedstawia cała pierwsza połowa filmu, ale o zabicie tej ciekawości co będzie dalej, bo już wiemy, kto zabił i po chwili widzimy, że jadą jej szukać, więc druga połowa filmu jest niesamowicie nudna, zakończenie, że nie było matki tylko on ją udawał jest na plus, ale niestety nie zmienia to już całego obrazu filmu.

    Prawdziwe arcydzieło to film, który od początku buduje napięcie, ciekawość zżera do samego końca, który okazuje się zupełnie inny niż podejrzewaliśmy przez cały film. Tutaj wszystko zostaje uśmiercone w połowie filmu, cała akcja, zaciekawienie co jak i dlaczego-reżyser w kilka minut pokazuje nam kto jest sprawcą i co będzie dalej w filmie-poszukiwania zaginionej. Więc bardzo trudno żeby film do samego końca trzymał w napięciu, skoro już wiemy co będziemy zaraz oglądać. "Psychoza" jest najwyżej PRZECIĘTNYM filmem, pisanie tutaj o jakimś geniuszu reżysera, czy wybitnej grze aktorskiej Perkinsa to jakieś nieporozumienie.

  • piotral_2 ocenił(a) ten film na: 10

    OskarX Przypierdalasz się do scen zabójstw, chyba w ogóle nie rozumiejąc kontekstu historycznego i czasów, w których film powstawał. Zostały one zrealizowane tak, a nie inaczej ze względu na panujący wówczas kodeks Hayesa. A takie zagrania jak chociażby Dolly Zoom na schodach (swoją drogą wynalazek Hitchcocka właśnie) to świetny zabieg.
    Narzekanie na uśmiercenie głównej bohaterki w połowie to narzekanie na jeden z największych atutów filmu. Film był rewolucyjny, bo złamał konwencję i zrobił coś, czego wcześniej nie zrobił żaden inny.
    Poza tym "wiemy, kto zabił" to jeden z największych trolli ze strony reżysera. Każdy się spodziewa że to Matka, ale to, że Norman JEST matką to już nie takie oczywiste.
    Film złamał wszelkie tabu filmowe lat 60-tych, jest rewolucyjny i zagrał na nosie amerykańskiej cenzurze.

  • eric9972 ocenił(a) ten film na: 7

    piotral_2 Film złamał konwencje, wyszedł przed szereg w swoich latach itp ale na chwilę obecną patrząc tylko i wyłącznie na efekt końcowy jest zwykłym średniakiem. Mam wrażenie że ludzie za bardzo podniecają się starymi filmami ze względu na to że to "klasyk" lub reżyser jest ikoną kina. Może na tamte lata był czymś zajebistym ale to tak jakbyś nadal w dzisiejszych czasach jarał się telefonem stacjonarnym, podczas gdy ludzie mają przenośne komputery w swoich kieszeniach. Warto obejrzeć i docenić trzeba na pewno, ale czy jest to jakiś totalny hit, który będę wspominał i polecał znajomy? Nie sądzę.

  • piotral_2 ocenił(a) ten film na: 10

    eric9972 Przede wszystkim prównywanie sztuki jaka jest kino do przedmiotów użytecznych jak telefon jest wybitnie nietrafne. Po drugie film ten po raz pierwszy obejrzałem w wieku 13 lat nie rozumiejąc kontekstu historycznego i już wtedy zrobił na mnie niemałe wrażenie, a w tym wieku zbytnio starymi filmami się nie jarałem.

  • lenena ocenił(a) ten film na: 9

    eric9972 piotral_2 bardziej się chyba odniósł do osoby powyżej, która kompletnie nie zrozumiała kontekstu historycznego i krytykowała sposób pokazania śmierci w filmie, nie zdając sobie sprawy, że nie można było pokazać "samego przebicia nożem" ze względu na cenzurę. Wracając do metafory z telefonami, to tak jakbym krytykowała telefony stacjonarne, że nie były przenośne, nie zdając sobie sprawy, że technologia nie była wtedy jeszcze tak rozwinięta.

  • eric9972 ocenił(a) ten film na: 7

    lenena ja odniosłem się do ogólnego zjawiska, które nazywam "nadmierną spuchą nad klasykami". film jak najbardziej na plus, pewnie jak na tamte czasy rewelacja, ale dzisiejsze kino prezentuje dotychczas masę lepszych filmów pod każdym względem. niemniej jednak na forach często spotykam wypowiedzi typu "kino skończyło się na casablance". może to lekka prześmiewcza hiperbolizacja z mojej strony, ale mam wrażenie, że ludzie naprawdę nie potrafią docenić tego co mają tu i teraz i odwołują się do czasów, które ledwo pamiętają albo ich nawet wtedy nie było na świecie. coś jak w tych popularnych memach z januszami typu "kiedyś to było".

  • Nikodem123 ocenił(a) ten film na: 9

    piotral_2 W tym filmie jest mała skucha.

    Po "prysznicu" bohaterka wciąż żyje - ma wąskie źrenice i zmarszczone czoło.

    A wystarczyło do oka zakroplić atropinę.

  • olekkania333 ocenił(a) ten film na: 9

    Nikodem123 Nie wszystko mogło być dopilnowane. Ostatecznie to nie wpływa na odbiór całokształtu.

  • katedra ocenił(a) ten film na: 6

    piotral_2 Przeważnie konstrukcja filmowa w trakcie procesu tworzenia przybiera konkretne kształty i jest uporządkowana.
    Nie widzę więc powodu, aby chwalić coś, co powinno być naturalne czy wręcz obowiązkowe.
    To po prostu dobry dreszczowiec, w którym przewrotka fabularna działa i ma oparcie w scenariuszu. Ni mniej, ni więcej.
    Jasne, obecnie wiele filmów ma problem z podawaniem tego typu informacji fabularnych, ale czy to od razu oznacza wielkość Psychozy?