"Ringu" było spoko, ale ten fim wcale mnie nie przerażał - reżyser nie potrafił widza utorzsamić z żadną z postaci, tak żeby go przerazić. No i te tandetne teksty o komputerach - "pamięci konwencjonalne" itp. Nie, nie stanowczo nie dodam tego filmu do ulubionych. Ale nieźle się na nim bawiłem - śmiechu co niemiara. Z japońskich dreszczowców najbardziej spodobał mi się "Dark Water" - tam film trzymał w napięciu, a tu? No ale, kwiesia gustu.
'Kairo' to nie horror, ale film o samotności;) Zresztą ten temat czesto jest poruszany przez azjatów. Pewnie już nie odpiszesz , bo temat z 2003 roku, ale warto sprostować... BEZNADZIEJNY opis filmu. Przyszły widz faktycznie myśli, że to horror i jeszcze w typie 'Ringu'.
'dark water' jest nudne. Kwestia gusta. prawda...
czemu w tych wszystkich filmach (klatwa, ring i to) jest tak ze jak sie cos obejrzy, przeczyta, wejdzie do domu i tak dalej to ci ludzie musza od razu umierac... no mogli by cos wymyslic lepszego, bo to juz jest nieco przereklamowane...