Niejasnośc zakończenia i... dubbing!

Czytając wiele wypowiedzi zorientowałam się, że nie tylko ja nie załapałam w pełni zakończenia ( konkluzję tak, ale strasznie pogmatwane ) Film był, aż ciśnie się na usta: zajebisty, gdyby nie końcówka.
Co dodatkowo mnie wkurzało to angielski dubbing! Nie pojmuję. Nie dość, że w fimie widać wpływy hollywoodziekiej fabuły, a raczej szablonowości, to musieli zrobić dubbing bo amerykanie nie obejrzeliby dobrego europejskiego filmu słysząc oryginalny język?!
Strasznie dziwnie oglądało się widząc ruch ust, słysząc j. Angielski i na dodatek nasz polski lektor

Aż chce się dać 8-9/10, ale ta końcówka....

4
  • tak, zgadzam sie w pelni. film bardzo mi sie podobal ale zakonczenie bylo KOSZMARNE!!! dlatego daje 7/10 a nie jak zamierzalam - 9/10 (tuz przed obejrzeniem koncowki filmu...)


    gdzies slyszalam, ze zeby film sie podobal, wystarczy wymyslic rewelacyjne zakonczenie, zas sama fabula moze byc przecietna. niestety, w purpurowych rzekach spotykamy sie z zupelnie odwrotna sytuacja...

  • Film oglądało się całkiem nieźle mniej więcej do połowy. Ale potem, gdy już zaczęła się ujawniać intryga... dość powiedzieć, że tak absurdalnie wydumanego plotu daaaawno nie widziałem. Scena finałowa to już istne kuriozum. Jakimś ratunkiem dla tego filmu jest uznanie go za pastisz, ale i to do mnie nie przemawia. Strata czasu.

  • użytkownik usunięty

    Z dubbingiem to przesada. Co prawda to oryginalne głosy aktorów ale zamiast podkładać je po angielsku można był taki film zrobić od razu. Niby drobny szczegół ale na początku nie rzucił się w oczy bo głosy były podłożone przez odtwórców ról

  • Nie wiem o co Wam chodzi, przecież w tym filmie wszystko jest jasne! Zakonnica (ktora wtedy nie była jeszcze zakonnicą, ale nazwijmy ją w tym miejscu własnie zakonnicą) była normalna, wiejską mieszkanka miasteczka, zaszła w ciąze, urodziła bliźnięta, dwie dziewczynki, ale o tym nawet nie wiedziala, myślała ze urodziła jedno dziecko, tak samo zreszta jak myslala para profesorow, ktora dostała do wychowania druga dziewczynke (ten motyw tez jest wyjasniony, genetyka, wady plodow, zbyt duze pokrewienstwo miedzy naukowcami, itd.) Zarowno zakonnica, jak i osoby zajmujace sie podmienianiem noworodkow, zauwazyli ze maja dwie identyczne dziewczynki. Byc moze zauwazyli to juz po porodzie w szpitalu, w kazdym badz razie zakonnica, nie chciala smierci swojej corki, ktora posiadala, wiec stwierdzila, ze bezpieczniej i dla jednej i dla drugiej bedzie upozorowac smierc chociaz jednej. Sprawa byla powazna i niebezpieczna, gdyby podmienianie noworodkow wyszlo na jaw, a bylo to zapewne praktykowane od lat, wiele osob jak i reputacja wladz miasteczka moglo by na tym ucierpiec. Dziewczynka, ktora wychowywala zakonnica byla skazana na smierc, wiec zakonnica ukrywala jej istnienie. Dziewczynka jednak chciala zemsty za rozdzielenie jej z siostra. Stad morderstwa, ktorych sposob wykonania mial skierowac w koncu policjantow prowadzacych sledztwo na trop.

    • Ciekawe tylko jak niby ta zakonnica ukryła fakt że po śmierci córki pod tirem nadal ma jeszcze dziecko bo na początku miała dwie (podmienioną i bliźniaczkę) ci co podmienili myśleli że tylko tą podmienioną i by o niej zapomnieli ją zabiła wrzucając pod tira ale przecież ciągle miała w domu drugą dziewczynkę w tym samym wieku i do tego identycznie wyglądającą jak tamta zabrana do naukowców, nikt z miasteczka nie zauważył ani po tej tragedii na drodze że ta kobieta chodzi z tym dzieckiem po ulicach ani przed tragedią że chodzi z dwoma (no chyba że tą bliźniaczkę trzymała pod kluczem)...?

      • Dzizaz, przecież zakonnica miała jedną bliźniaczkę! Druga wychowała się w rodzinie naukowców! Nie oznacza to jednak, że nie miała kontaktu ze swoją siostrą.

        • Tak, wiem że miała jedną bliźniaczkę a drugą ktoś inny, czyli inaczej zakonnica miała bliźniaczkę i tego podrzutka który zginął na drodze, a mi chodzi o to, że podrzutek zginął w wieku 10l czyli przez 10 lat ludzie w miejscowości w której mieszkała musieli kobietę widzieć z dzieckiem i zastanawiam się czy chodziła z obiema (bliźniaczka i podrzutek) czy z jedną (podrzutek) a bliźniaczkę ukrywała w domu bo przecież by ludzie zauważyli że w tej samej miejscowości dwie rodziny mają identyczne dzieci.

          • Bo ja wiem, to już są szczegóły, nieujawnione widzom. Skąd mam wiedzieć jak duża jest miejscowość, czy dziewczynki w ogóle uczyły się w szkołach w tej samej miejscowości, a może jedna została wysłana do większego miasta... Może wcale nie miały ze sobą styczności...Może wiejskie dzieci chodziły do malutkich szkół...Nie mam bladego pojęcia.

            • To adaptacja książki. W niej jest wszystko napisane. A ta adaptacja jest beznadziejna, jakbym nie przeczytała ksiązki to bym nie wiedziała o co chodzi bo w silmie prawie wszystko zostało pominiętę albo zamienione. Pracownik szpitala chciał zamienić dziecko inteligencji z dzieckiem wieśniaków ale nie wiedział, że kobieta urodziła bliźniaczki i podmienił tylko jedno., Dopiero jak dziewczynki wylądowały w tej samej szkole to zamieniacze zorientowali się, że popełnili błąd i próbowali to wszystko sprostować (poprzez morderstwo- oczywiście). Bibliotekarz, znając wszystkie dzieci i akademickie i te podmienione ze wsi i w tej sposób układał je w boksach- oni sspędzając ze sobą czas w bibliotece zaczynali związkim, dzięki którym miały się urodzić dzieci inteligenne i silne. W upozorowaniu śmierci jednej z bliźniaczek pomagał matce zakochany w niej posterunkowy, którego film nie uwzględnił.. Książkę czytałam bardzo już dawno i nie pamiętam wszystkiego, ale naprawdę polecam.

              • hm to może się skuszę skoro tak polecasz...ciężko właśnie być może interpretować film, kiedy jego fabuła odbiega od pierwowzoru książkowego i brak w nim logiki. Ale mimo wszystko myślę, że dosyć podobnie rozumiałam ten film, tak jak piszesz wyżej. Wiadomo nie wiedziałam o takich szczegółach jak posterunkowy i boksy w bibliotece (aczkolwiek z tego co pamiętam coś tam jest w filmie na ten temat, ale jest to dosłownie jedna wypowiedziana kwestia), ale mi i tak film się podobał. Ma świetny, mroczny klimat, sam początek- zbliżenia kamery na jedzone przez robaki ciało, jest naprawdę niesamowity. Poza tym uwielbiam Reno i Cassela...no i góry.... Dlatego może tak podoba mi się ten film ;)

              • No to teraz już rozumiem, jak widać film kiepsko zinterpretował książkę. Dzięki.

                • To, że rzeczywiście źle podeszli do tego filmu to jest fakt. Może co do jego jakości mam troszkę zaburzony osąd ponieważ książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła głównie oryginalnym pomysłem, ciekawymi poszlakami, grami, stopniowym dochodzeniem do sedna sprawy w taki sposób, że do końca nie było właściwie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi, toteż film wywarł na mnie strasznie negatywne wrażenie bo nie ujął w żaden sposób istotnych faktów z książki. Jedyne to pozytywnego to sceneria, dobrali naprawdę fajną: i okolica, i kampus, fajny klimacik, ale to tyle właściwie.

          • Zakonnica miała dwoje dzieci - jedną bliźniaczkę i podmienione dziecko, ale bliźniaczkę chcieli zabić przedstawiciele uniwersytetu, więc zakonnica ukrywała córkę (za to, między innymi, dziewczynka w dorosłości zechciała się zemścić i tym próbowała wywołać wyrzuty sumienia u siostry, która wiodła normalne życie), uciekały do innych miast etc. Nie przyniosło to skutku, więc upozorowały śmierć dziewczynki. Pod kołami w rzeczywistości znalazło się ciało martwego już, drugiego dziecka (domniemywam, że zmarło z powodu choroby genetycznej, ale tego chyba nie wyjaśniono) i palec żywej dziewczynki dla identyfikacji.

            "Mamusia się wszystkim zajęła. Druga dziewczynka już dawno nie żyła. Mama wszystko przewidziała."

            oraz

            "Zabij go. Za nas. Za naszych rodziców. Za tożsamość, której nas pozbawiono. (...) Zrób to dla mnie. W imię życia, którego mnie pozbawiono. Bo żyłam w twoim cieniu. Ciebie wykreowano. A mnie odrzucono. Zrób to."

            Wydaje mi się, że niezrozumienie pewnych faktów wynika z trefnego tłumaczenia, gdzie niektóre kwestie są zwyczajnie pominięte przez lektora... Np. o tym, że druga dziewczynka dawno nie żyła na pewno nie ma przynajmniej w niektórych wersjach z lektorem, a aktorka na pewno ją wymawia.

    • Jak można urodzić bliźniaczki i o tym nie wiedzieć? ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: