Gareth Evans nie ma czasu na pierdoły, założył sobie stworzenie wysokooktanowego, tętniącego adrenaliną, tryskającego krwią i wbijającego widzów w fotele, filmu akcji i do realizacji zamierzenia przechodzi bez zbędnego ociągania się. Oddział policjantów podjeżdża pod zapuszczony wieżowiec zamieszkiwany przez miejscowe szumowiny, na najwyższym piętrze siedzi finałowy boss (gangsterska wielka szycha), a wspomniani stróże prawa podejmują próbę przedarcia się do niego. Nie jest łatwo, już na wstępie większość oddziału zostaje wybita a garstka ocalałych rozpoczyna walkę o przeżycie. W skrócie: „Atak na posterunek 13” zmieszany z poezją przemocy wczesnego Johna Woo i brutalnym realizmem dynamicznych pojedynków znanym z filmów z Tonym Jaa. Pospieszne przeskoczenie do esencji filmu, czyli akcji, akcji i jeszcze raz akcji, jakkolwiek fajne, bo oszczędzające nam nudnego pretekstowego wstępu, ma jedną zasadniczą wadę. Pozbawia wydarzeń ładunku emocjonalnego. Dzieje się dużo, nierzadko imponująco, ale w gruncie rzeczy spływa to wszystko po widzu, któremu jest obojętne kto wyjdzie z tej kabały cało. Reżyser próbuje to później korygować i przybliżyć widzowi głównego bohatera i jego rodzinę ale udaje mu się to połowicznie. Tym niemniej zabawa jest przednia, a realizacja pierwszorzędna - długie ujęcia, niebanalne rzuty kamery, dobry montaż bez znamion epilepsji, pojedynki brutalne, krwawe, ale nieprzesadzone. Mokry sen każdego fetyszysty kina akcji.
jakże trafnie żeś zakończył recenzję :) popieram w 100%. Film widziałem już dwa razy, czekam na wydanie BD.
popieram kolegę, choć daję oczko wyzej. Do zarzutów bym dodal zbyt przegieta walke z mad dogiem i soundtrack shinody, który w większości jest niestety sporym zawodem. Szkoda tez ze nie bylo wiecej tonfy czy noza. Gl bohater nawet nie podniosl broni lezacej na korytarzu, a mogl to zrobic kilka razy. Po co miec przy sobie kose, skoro mozna miec gole piesci, ta? ;)
Mam nadzieje, ze w polsc ebedzie konkret wydanie DVD i ze bedzie na nim tez oryginalna sciezka dzwiekowa.