Nie ma co się rozpisywać - "Redwood" pokazuje, jak NIE powinno kręcić się filmu opartego o survival. Aktorstwo jest tu niestety drewniane, dialogi pokroju "Josh, te wampiry... Myślę, że kiedyś byli ludźmi", brak podkręcania tempa akcji, brak rwanych ujęć, które tak bardzo budują klimat w tym podgatunku horroru, brak budowania suspensu, brak wykorzystania dźwięku oraz ciszy i wreszcie brak tego czegoś w głównych bohaterach, co sprawiłoby, że chciałoby się im kibicować. Nawet charakteryzacja wampirów, z których dwóch chyba zna sztuki walki, za bardzo nie pomaga i wisienka na torcie - plot twist, który tak naprawdę nie jest plot twistem jako zakończenie.
Atutami są ładne zdjęcia z drona Karkonoszy, które tutaj udają amerykańskie ostępy czy tam inne angielskie lasy i patriotyczny akcent w postaci smakowej wódki Soplica (chyba czarna porzeczka, ale nie jestem do końca pewien) i to chyba tyle...
Horror jako gatunek pokazuje, że to nie budżet jest przeszkodą, a brak pomysłu na realizację. W niskim budżecie mamy naprawdę sporo udanych filmów, które przy okazji stronią od CGI, albo redukują go do absolutnie koniecznego minimum - "Eden Lake", "Ils", "Tunel", "Blady Strach", "Pi", pierwszy "[REC]"... Jest tego trochę. "Redwood" niestety do tego grona dołączyć nie może.