Nie trawię takich filmów. Nie mam pojęcia dlaczego, ale gdy oglądam kino europejskie, czy czasem nawet (choć rzadziej) amerykańskie, w którym teoretycznie nic się nie dzieje, a kolejne sceny nie są ze sobą jakoś bardzo powiązane, to rzadko kiedy mnie to denerwuje. Natomiast w przypadku polskich produkcji, takie rzeczy doprowadzają mnie do szału - kolejne luźne sceny, powoli rozwijającej się nijakiej opowieści, leniwie zmierzającej w niezidentyfikowanym i mało ciekawym kierunku. Jest w nich co prawda pomysł, ale brakuje tego czegoś, co przyciągałoby przed ekran, co nie pozwalałoby się nudzić, odlatywać myślami, co zmuszałoby do wczuwania się w życie bohaterów, przeżywania go razem z nimi. Tego czegoś niestety brakuje w filmie Palkowskiego.
"Rezerwat" to historia fotografa, który sprowadza się do zniszczonej kamienicy na warszawskiej Pradze. Poszukuje pracy i w wolnym czasie robi zdjęcia okolicy oraz mieszkańców. Poznaje też swoich sąsiadów - wiecznie plotkującą kioskarkę, byłego policjanta, pijaczków spod bloku, oraz fryzjerkę Hankę, do której zaczyna coś czuć. Życie uprzykrza mu natomiast nastoletni chłopak, który najpierw zbija lustro w jego zabytkowej szafie, a później kradnie aparat. Ta wpierw nieprzyjemna okolica i ludzie w niej mieszkający, spowodują wewnętrzną przemianę w fotografie...
Najgorsze w tym filmie jest to, że jest on przewidywalny i nudny. Prócz jednej sceny, która następuje mniej więcej po pół godzinie seansu nic tu nie zaskakuje, a to jak potoczą się losy bohaterów można odgadnąć prawie na samym początku filmu. W związku z czym jedyne co nam pozostaje to sprawdzić, czy faktycznie mieliśmy rację, a założę się, że chyba wszystkim się to uda. Problemem jest też sam główny bohater, którego kompletnie nie potrafiłem polubić, a przez to i cały film o wiele ciężej mi się oglądało, bo twórcy zmuszali mnie do śledzenia losów kogoś kto niespecjalnie mi odpowiadał. Najjaśniejszym punktem 'Rezerwatu" jest natomiast Sonia Bohosiewicz w roli Hanki. Jest niesamowicie naturalna, ludzka i każde jej pojawienie się na ekranie, dodaje temu filmowi jakiś emocji, jakiegoś wyrazu. Gdyby nie ona, chyba bym wyłączył…
5/10
Zaskakiwanie, akcja to domena filmów sensacyjnych i komedii. Tu nie ma znaczenia czy film jest europejski czy azjatycki. Filmy takie jak Rezerwat nie są kręcone, by pokazać jakąś oszałamiającą historię. Tutaj ważne są doświadczenia głównego bohatera - Marcina. Artysty, który staje twarzą w twarz ze światem prostych ludzi z Pragi i nie może się w nim odnaleźć. Fotografia to łącznik między tymi dwoma światami. Marcin daje małemu łobuziakowi bez perspektyw pasję, ten natomiast w pewien sposób uczy go asertywności, wyzwala w nim instynkty walki, których Marcinowi brakowało. Dla mnie to jest film o przetrwaniu.
czlowieku, to jest komedia obyczajowa, chciales przemocy, zarzynania i gwaltu? tego oczekujesz, bo nie bedzie przewidywalne? caly w tym sens aby lekki lukier splywal po kantach tasmy.
palkowski umiescil w tym filmie mnostwo ciekawych zdjec pragi, twarzy tych ludzi, tych zaszczanych i obdrapanych klatek d*pami, k*rwami, c*ujami, sa i zule z p*zdami pod oczami, jakas parka z kolesiem na warunku, kioskara, ktora wie wszystko o wszystkich i o kazdym z ulicy. zauwazylem jak ktos zaznacza problem w obejrzeniu filmu lizacego patologie to zaraz wykrzywia sie i odruchem malokontencika nie chce wnikac w jakis sens, zrozumienie, moral, mysl.
i co tam bylo przewidywalnego niby? przewidziales to, ze wilczynski przejmie zaklad? co jeszcze przewidziales?
popieram pogląd. film przewidywalny. bez zwrotów. od pierwszej sceny wiadomo,źe sie zbrata z "ludem praskim". kino naiwne w sensie złym. Bajkowa otoczka-bajkowe uproszczenia. Nieprawdziwy. Poznałem Pragę. Realnie to wyglądałoby tak: bohater dostaje wpier...ol parę dni po wprowadzce, chata okradziona, aparaty zabrane. Szuka zwykłej roboty. Sprzedaje w fotograficznym. Podkrada aparaty i wywołuje w prowizorce swego pokoju. Prostytuta uwodzi bohatera, gdy śpi, zabiera mu aparaty. Chłopak alfons-upłynnia je na stadionie. Bohater ukrywa się przed policja [w pracy podał inny adres]-jest zdeterminowany odnaleźć aparaty. Spotyka prostytute-obija jej mordę-ona przyznaje się. Wściekły gwałci ją brutalnie zakazując mówienia jej dresowi. Obserwuje dresa co robi, gdzie stawia auto. Zaczaja się w ciemnym zaułku i bez słów łamie mu łomem kolano, zabiera kluczyki od auta i domu. Znajduje inny kradziony sprzet foto w jego aucie, upłynnia na stadionie. Reguluje dług w sklepie, sklep wycofuje zeznania, policja nie ściga. Bohater wynosi sie z Pragi. Prostytuta opowiada dresowi o nim. Dres kojarzy fakty. Zaczyna sie poscig....Ale to inny film... zupełnie. Nie o bajkowej Pradze....