Samson

1961 1 godz. 57 min.
6,3 588
ocen
6,3 10 588
750
chce zobaczyć
powrót do forum filmu Samson
  • karakrytyka ocenił(a) ten film na: 1

    Jeden z najgorszych filmów o holocauście, jaki widziałem. Całkowicie wydumana (chyba zza biurkiem) historia, zupełnie nieprawdopodobna emocjonalnie i psychologicznie. Młody, pełen sił Żyd, który, jak każdy człowiek, (a już szczególnie w tym wieku) chce żyć, ucieka z powodzeniem z piekła warszawskiego getta i dwukrotnie znajduje nie tylko prawie pewne schronienie i opiekę, ale także miłość kolejno dwóch atrakcyjnych kobiet, gotowych go chronić i żyć z nim w całkiem przyzwoitych jak na lata okupacji warunkach. I co robi nasz żydowski uciekinier? Rwie się - za wszelką cenę - do... getta, łażąc po ulicach Warszawy z gwiazdą Dawida namalowaną na plecach i narażając się na pewną śmierć. I to mimo tego, że nie ma w getcie już nikogo z bliskich. A jego motywacja?: chce być " z nimi wszystkimi", to znaczy " ze swoim cierpiącym narodem". Czy to nie idiotyczne? Który z młodych ludzi tak by się zachował? Do tego dochodzi dość nachalna polityczna propaganda, gloryfikująca komunistę " o żelaznym charakterze" oraz bohaterstwo bojowników Gwardii Ludowej. Dodajmy, że w całym filmie "występują" prymitywne dekoracje, jakby z XIX-wiecznego teatru, których jakość i koncepcja woła o pomstę do nieba, bardzo dużo drętwych, nudnych, pseudofilozoficznych dialogów i monologów oraz fatalna jakość obrazu. W sumie: całkowite dno. Wystawiam jedynkę i nikomu nie polecam oglądać tego "dzieła" Nie tylko się wynudzicie, ale i zdenerwujecie.

  • tepee ocenił(a) ten film na: 5

    karakrytyka Nie ze wszystkimi zarzutami się zgadzam w 100%, jednakże co mnie radziło:

    - nahalny łopatologiczny komentarz z offu - jakby widz nie miał wyobraźni i rozumu,
    - patetycznie brzmiące niektóre dialogi, zwłaszcza te o "cierpieniu razem z innymi Żydami" - pewne kwestie wręcz szeleściły papierem,
    - przemycona komunistyczna ideologia i gadki o "żelaznej sile towarzysza Pankrata", no i ten "Gwardzista"... Zastanawia mnie, podobnie jak w "Pokoleniu" - na ile był to bakszysz dla władz, aby Wajda mógł kręcić filmy, taki mały hołdzik, żeby zyskać przychylność? Może to ówczesna szczera wiara w komunizm? Trudno powiedzieć...

    Co mi się podobało:

    - piękna muzyka Tadeusza Bairda,
    - dobre zdjęcia, na których widać było chwilami obrazy niczym żywcem wyjęte z czarno-białego albumu z czasów wojny,
    - motyw zamknięcia Jakuba w piwnicy i powolnego popadania w obłęd,
    - analogia do biblijnego Samsona, który oślepiony szuka zemsty na wrogach
    ...niestety nie do końca wykorzystany i zepsuty komentarzem w finale,
    - bardzo podobała mi się też rola Pani Aliny Janowskiej, szkoda tylko, że ten wątek tak źle się zakończył

  • tepee Scenariusz jest napisany według książki Kazimierza Brandysa Polaka żydowskiego pochodzenia, który wojnę przeżył po aryjskiej stronie. To że pojawiają się jakieś elementy władzę przekupujące było dość normalne tak jak cytowanie pism Lenina w doktoratach z prawa patrz prace Jarosława i Lecha Kaczyńskich pisane w latach 70tych. Można to nazwać rodzajem bakszyszu .
    To że film powstał w PRL u szczególnie po 1956 gdy był bardzo silny antysemityzm, który punkt kulminacyjny osiągnął w 1968 roku to wielka zasługa Wajdy. Jestem na tyle stara, że z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć nas w szkole w latach 60-70 o zagładzie Żydów nikt nie uczył, w opowieściach nauczycieli w podręcznikach ginęli wyłącznie Polacy. W obozach koncentracyjnych byli Polacy no jeszcze Rosjanie. Naprawdę trudno w to uwierzyć.

  • karakrytyka gdyby nie wstawki o bohaterstwie komunistów, filmu w ogóle nie udało by się nakręcić. niestety trzeba to przełknąć. zarzut nieprawdopodobienstwa i ocena 1 pochodzi od osoby, która wystawiła ocene 7 takiej (na swoj sposob ciekawej, przyznaje) szmacie klasy c, jak horror "car". brak slow, aczkolwiek wiecej ich juz nie potrzeba. jeszcze Polska nie zginęła.

  • karakrytyka ocenił(a) ten film na: 1

    wilczynski90 "Ciekawe szmaty" przynajmniej da się oglądać - czasami nawet z zainteresowaniem. Film to rozrywka. Ma mnie bawić, śmieszyć, zainteresować, czasami nawet skłonić do emocji. Ale nie do samobójstwa!
    Na pocieszenie autentyczny cytat wymęczony prawdopodobnie przez rozegzaltowane grono zapatrzonych w siebie "tfurców". Taki wychuchany pięknoduch na pewno się z nim utożsami i wystawi ocenę przynajmniej 8. Tacy, jak Ty prawie zawsze tego typu filmowe gnioty oceniają bardzo wysoko, a i tak niewiele z tego rozumieją (tak, jak i szarzy widzowie...): "Ciągłość kreacji artystycznej ewokuje komplet norm a priori pomysłowej autorefleksji, jednakowoż instytucjonalna równoważność tych postmodernistycznych aspektów i wizji po szczegółowej introspekcji okazuje się najmisterniejszą kwintesencją postkonceptualnej etyki (z katalogu wystawy malarstwa nowoczesnego w Pradze)".
    Pozdrowionka