(...) Gdyby nie wszechobecny huk i łomot (pojęcie "jump scare" nabrało w "Shortwave" jeszcze bardziej negatywnego znaczenia) oraz brak rygoru narracyjnego, Phillips miałby w swym dorobku debiut co najmniej niezły. Niestety, jego pierwocina stanowi dowód na to, że nie każdy kameralny indie horror musi okazać się filmową ucztą. Ja po konsumpcji "Shortwave" czuję się nienasycony. Nie jest to film przyprawiający o ból zębów, za to mocno rozczarowujący.
Pełna recenzja: #hisnameisdeath