Feministyczny terminator

Po samym trailerze widać że będzie to pośmiewisko na skalę najnowszego predatora. Kolejny film w którym kobiety ratują świat.
CGI jak z podrzędnego serialu, bohaterowie żałośni.
Pierwszy terminator był horrorem i wyszło to fantastycznie, druga część była filmem sensacyjnym/thillerem i była super. Reszta filmów to czysty gwałt na serii.
Niema się co dziwić że Cameron trzyma się od tego jak najdalej, chociaż i tak brał udział w realizacji tej części.
Nie chcę tego obejrzeć...

15
  • Uuuuu... Kobiety! Tylko nie to! FEMINISTYCZNA PROPAGANDA! TFU! Jakim prawem są w tym filmie kobiety?! Przecież wiadomo że tylko facet jest w stanie pokonać terminatora! Pewnie taki jak ty Smukmanie, ociekający testosteronem niczym Arnold Czarnymurzyn. Dobrze, że oryginalny terminator nie miał żadnej silnej protagonistki - nie to co teraz. TFU...!

  • Dlaczego film w którym kobiety są pierwszoplanowymi postaciami i mają wpływ na fabułę jest zaraz "feministyczny", a film gdzie mężczyźni grają pierwsze skrzypce jest "normalny"? Czasy się zmieniły, pora się z tym pogodzić.

    • Tutaj nie chodzi o to, że kobiety są w głównej obsadzie, ale o fakt, że twórcy w żałosny sposób postanowili wyeliminować kilka ważnych dla fabuły postaci (John Connor) kosztem dostosowania się do panujących obecnie ideologii no i to, że "Dark Fate" jest powieleniem tych samych schematów, scen, rozwiązań z poprzednich części tylko z kobiecymi postaciami i nowymi nazwami robotów. Niby jakieś "nowe modele", ale to tylko zmyłka, bo w kwestii fabularnej jest to zwyczajny recykling i sklejka z T2, T3, Salvation i T5 tylko, że teraz kobiece bohaterki robią dokładnie to samo co w poprzednich częściach robili męscy bohaterowie. Kobiety chyba stać na więcej niż powtarzanie czegoś po facetach, nie? Nie wnosi to nic nowego do serii. To już było. Powtórka tego co już było pokazuje, że twórcy nie mieli pomysłu jak poprowadzić całość i może pomyśleli sobie, że jak wrzucą do obsady więcej kobiet to widzowie nie zwrócą uwagi, że kolejny raz oglądają dokładnie to samo tylko w gorszej formie i zadowolą się podziwianiem urody pań.

      • Gościu, tak to już jest w seriach i franczyzach, że się powiela to co dla tych serii charakterystyczne a co jest charakterystyczne dla terminatora? Rozwałka, roboty, akcja i ratowanie świata. Co byś chciał zmienić, co by cię satysfakcjonowało? To samo masz w bondzie, to samo masz w Jasonie Bournie i tak dalej. Gadanie, że to to samo to głupota bo wiadomo że jak idziesz na kolejny film z TEJ SAMEJ SERII to się spodziewaj tego co w poprzednich częściach było. A tak naprawdę to zmienili tylko Connora na dziewczynę bo kobiecy robot był też w trzeciej części (tyle, że był zły).
        Tak szczerze to po prostu kompleksy wyłażą z tych facetów, którzy narzekają na "feministyczny przekaz". Nie ma nic złego w tym, że teraz inny bohater robi coś za poprzedniego, tak się dzieje bardzo często, tyłki panów bolą bo teraz panie grają pierwsze skrzypce, trzeba się pogodzić, że będą grały coraz częściej i tyle. Jak się nie podoba to nie oglądaj, pozdro.

        • Powielanie charakterystycznych dla serii rozwiązań (sceny akcji, agenci, rosyjski generał, rakiety, łodzie podwodne, wyścigi ble, ble, ble) i schematów, a odgrzewanie tych samych scen od T3 do teraz to są dwie zupełnie odmienne kwestie. Nie oglądam Bondów, więc nie będę się wypowiadał, ale powiedzmy w "Bournie" pewne schematy były powtarzalne jeśli chodzi o samą konstrukcję filmu, ale fabularnie każda część coś oferowała i dodawała coś nowego do historii nie ingerując w to o czym mówiły poprzednie części i w żaden sposób ich nie podważając.

          Spoko, roboty, rozwałka, ratowanie świata, ja to rozumiem, ale problem Terminatora polega na tym, że T3, trochę Salvation, T5 i teraz "Dark Fate" to jest stanie w miejscu i ciągle odtwarzanie tych samych scen z jednym i tym samym ciągiem i wydarzeniem. To tak jakbyś miała sześcioodcinkowy serial i w każdym działoby się dokładnie to samo, te same sceny, ta sama "fabuła" jednego wydarzenia i z każdym kolejnym odcinkiem zmieniałby się numer odcinka i imiona bohaterów dla nie poznaki, a reszta byłaby identyczna jeśli chodzi o sceny i opowiadaną historię. Tutaj jest ciągłe stanie w miejscu.

          Powielanie schematów, podobne sprawy, identyczne prowadzenie fabuły mogę zrozumieć i przed tym się nie ucieknie, ale nigdy nie zaakceptuję i nie uznam za nową fabułę filmu, który ODTWARZA KROPKA W KROPKĘ i rimejkuje sceny z poprzedników, gdzie kobieta zastępuje faceta i w żaden sposób nic to nie wprowadza do fabuły i nie jest żadnym krokiem na przód.

          Jak dla mnie to w obsadzie mogą być same kobiety lub nawet ludzkich bohaterów mogą zastąpić roboty, zwierzęta czy rośliny, byle tylko miało to sensowne wyjaśnienie i było krokiem na przód i nie polegało na odtworzeniu scen, napluciem fanom w twarz i mocnej ingerencji i zmiany historii sprzed lat. No, ale jak widać dla twórców jest to za trudne.

          "Nie ma nic złego w tym, że teraz inny bohater robi coś za poprzedniego"

          Oczywiście, że nie ma nic złego, gdy nowy bohater robi coś za poprzedniego czy zajmuje nawet jego miejsce, gdy jest to odpowiednio wyjaśnione, ale złe jest dublowanie charakteru postaci i powtarzanie tego samego, co już było zmieniając tylko płeć. Grace to jest kopia 1:1 Marcusa z Salvation. Biedne te kobiety, że ciągle muszą powtarzać coś po facetach zamiast pokazać swoją własną i ciekawą twarz w jakiejś nowej fabule czy pomyśle. Trochę szkoda, bo taka zamiana płci w odtwarzaniu tych samych scen niczemu nie służy.

          • W Bournie masz podobną sytuację, w 3 części na czele CIA pojawia się kobieta zamiast faceta, są pościgi, ściganie bourna wałkowane w kółko. Historia jest rozwijana, dowiadujemy się jak Borune stał się Bournem ale czy to w jakiś sposób zmieniło bohatera? Nijak, w kolejnych częściach masz znowu ten sam schemat xD Ale ludzie to kochają, i ja to kocham, rozwałkę, wybuchy, pościgi.

            Jak ktoś czeka na ambitny film to na pewno nie czeka na Bourna albo Terminatora, myslę, że tu są po prostu za duze oczekiwania. To tak jak z obcym czy grą o tron, ludzie za mocno uwierzyli w ten świat i czekali na jakieś cuda niewidy, niesamowite tajemnice i tak dalej. Nie będzie niczego takiego bo to tylko fikcja, film akcji/horror z potworakiem, Terminator to tylko akcyjniak z robotami a Bourne to tylko film szpiegowski, nie ma się co oszukiwać. Śmieszą mnie ludzie, którzy myślą, że zmiana płci jest tu winna temu, że film jest taki a nie inny. Gdyby zamiast tej dziewczyny byl znowu Connor to by ci się bardziej podobał? C'mooon. To zwykłe zwalanie winy, wylewanie żółci i kompleksów.

            Mnie się film podobał, fajnie było zobaczyć starych bohaterów, były świetne efekty specjalne i fajnie grali aktorzy. Jak chcę czegoś ambitnego, dowiedzieć się czegoś nowego o świecie to sięgam po książkę a nie idę na terminatora do multipleksu. Ta seria nigdy nie będzie niczym więcej niż jest, przykro mi, ze w to uwierzyłeś.

            • Wiesz, chyba mnie nie zrozumiałaś albo może nie wyraziłem się dostatecznie jasno, więc skoro siedzimy już w bournowskim sosie to posłużę się tym przykładem, by dyskusja miała ciągłość.

              W części pierwszej chce odkryć kim jest. Gdy dowiaduje się co i jak próbuje przed tym uciec i postanawia prowadzić inne życie.

              W dwójce siedzi sobie z kobietą w Indiach i wiodą spokojne życie w oderwaniu od przeszłości, ale pewna osoba w agencji jest szpiclem, coś wykrada i, by ukryć własną tożsamość, podrzuca odciski Jasona, by to on stał się kozłem ofiarnym. Aby sprawa nie wyszła na jaw dokładnie ta sama osoba, która stoi za całą intrygą postanawia wyeliminować w Indiach Jasona i Marie, bo martwy Bourne nie byłby w stanie wyjaśnić jak jego odciski znalazły się w tamtym miejscu i cała sprawa wyglądałaby na czystą, ale co było do przewidzenia, ginie tylko jego wybranka, a on postanawia odnaleźć sprawców. To tak w skrócie.

              Trzecia część bardziej skupia się na kulisach pracy agencji, innych programach i całym zapleczu, pokazując jak wygląda to od środka. Dziennikarz prowadzi prywatne śledztwo, informator rzuca mu temat, pada nazwisko Bourne'a, agencja myśli, że to on jest tym informatorem i ostatecznie chcą go zlikwidować. Gdzie w trzeciej części na czele CIA masz kobietę? Pamela Landy jest ważną postacią dla fabuły w trylogii, ale nie jest szefową żadnej agencji wywiadowczej. Jest pracownicą jakiegoś szczebla w agencji. Była w drugiej części i jest też w trzeciej, pojawiają się nowi bohaterowie wyższego szczebla, ale tutaj wszystko jest klarownie wszystko wyjaśnione, nie ma ingerencji w starą historię i żadna z postaci głównych nie została chamsko wyeliminowana.

              O ile mogę się zgodzić, że ta seria jest schematyczna, bo jest, to w każdej z nich mimo powtarzalności ucieczki jest coś nowego, innego, jest cokolwiek, co wzbudza zainteresowanie tematem mimo oklepania.

              A co jest w Terminatorach począwszy od T3 nowego w fabule? Recykling TEJ SAMEJ HISTORII, ODTWARZANIE TYCH SAMYCH SCEN, to nie jest zrobione w podobie, inspirowane czy pójście naprzód tylko odgrzewanie tego samego. Nie chodzi mi o to, że tu jest akcja, roboty, ucieczka i tak dalej, ale o to, że to wszystko niczemu nie służy.

              "Śmieszą mnie ludzie, którzy myślą, że zmiana płci jest tu winna temu, że film jest taki a nie inny. Gdyby zamiast tej dziewczyny byl znowu Connor to by ci się bardziej podobał? C'mooon. To zwykłe zwalanie winy, wylewanie żółci i kompleksów"

              A czy ja tak napisałem? Nie. Moim głównym zarzutem do tej serii od T3 aż do teraz jest stanie w miejscu i mielenie ciągle tej samej historii bez wprowadzania nowych rzeczy do fabuły czy poprowadzenia jej dalej. To jest główny problem. Tak jak napisałem wcześniej, dla mnie w obsadzie mogą być rośliny i zwierzęta byleby to miało fabularnie sens i było krokiem naprzód. Nawet jeśli byłby tu John Connor, ale ciągle byłoby to samo, powiedzmy powtarzanie Salvation to też odbierałbym to negatywnie, bo po co powtarzać fabularnie to co już było lub co gorsza mocno ingerować w historię i z kluczowej postaci robić nic niewartego ludzika, pokazując, że jego ochrona w T2 nie miała sensu?

              Aby już tak finalnie domknąć ten temat to napisz mi, co "Dark Fate" daje nowego fabularnie poza tym, że mocno ingeruje we wcześniejszą historię i sra na wydarzenia z T2?

              Fajnie, że Ci się podobał. Nie neguję tego. Ja nie oczekiwałem ambitnego filmu, chyba nikt z odpowiednim podejściem nie oczekiwał, ale, że jest to film akcji nie może to być dla niego okoliczność łagodząca, że fabularnie to jest nic nowego tylko wałkowanie tego samego. To jest mój główny zarzut. Brak nowej fabuły i popsucie starej historii. Pozdrawiam :)

              • Mnie poprawność polityczna drażni. Podobnie jak i szczeniackie, oraz debilne teksty, że jeśli mi się coś nie podoba, to znaczy, że na pewno to dlatego, iż mam kompleksy.

                Ja osobiście się tego filmu obawiam. Między innymi dlatego, że po trailerze wygląda właśnie jakby na siłę miał być poprawny politycznie. John Connor był przez dekady - zarówno nasze, jak i akcji w filmie - być głównym dowódcą. Czemu więc nagle przestał nim być a na jego miejsce dostajemy kogoś innego? Sama ta zmiana, niezależnie od płci tej nowej osoby, jest niepokojąca. Oby mieli naprawdę świetne wytłumaczenie tego, chociaż obawiam się, że nie mam na co liczyć.

                Nie mam nic przeciwko kobiecym postaciom. Po obu stronach barykady i niezależnie od tego, czy to główne bohaterki, czy dodatek. W T3, który ogólnie był koszmarny, Terminatrix była ciekawym pomysłem. W Kronikach Sary Connor, zarówno Sarah, jak i Cameron, jak i ta T-1000 (nie pamiętam jak się nazywała) były świetne i przyjemnie się to oglądało. Nie mówiąc o innych seriach, jak np Ripley w Obcym. Ale tu zamienili głównego bohatera na bohaterkę, mimo iż jak na razie się to zupełnie kupy nie trzyma. I ogólnie trailer wyglądał tak, jakby na siłę same baby ratowały świat. Za bardzo ociekał tą poprawnością. Mam nadzieję, że film zatrze to wrażenie, ale jeśli nie, to będzie marny.

                • No cóż, to znak tych czasów. Nie można powiedzieć czegoś negatywnego, nie można konstruktywnie skrytykować, bo jeśli tak robisz to znaczy, że masz kompleksy, zazdrościsz albo masz kiepskie życie i chcesz wyładować frustrację...To mnie śmieszy, dziwi i przeraża.

                  Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś wydaje na bilet pieniądze i po seansie uzna dany film za słaby to ma prawo wyrazić swoje zdanie, wytknąć wszelkie wady czy niedociągnięcia, ale część osób i tak powie czy napisze, że jesteś "hejterem" mimo, że oceniasz produkcję i jej składowe i nie robisz wycieczek personalnych względem ekipy, która owe "dzieło" stworzyła. Niektórzy użytkownicy jakby nie widzieli tej granicy, ale takie czasy.

                  Jeśli w trakcie meczu piłki nożnej obrońca za późno wykona wślizg i skosi zawodnika drużyny przeciwnej, zarobi czerwoną kartkę i po rzucie wolnym padnie gol i powiem, że jego zachowanie było głupie i niepotrzebne to czy to będzie prawda i rzetelna ocena sytuacji czy wynik zazdrości i kompleksów? No właśnie.

                  Wiadomo, że są sytuacje, gdzie ktoś dany film ocenia wysoko, a ktoś nisko, jest kość niezgody, rzucanie się błotem, ale w sumie po co, skoro najważniejsza i tak jest ocena własna? Merytoryczna dyskusja ma sens, ale obelgi czy inne tego typu zagrywki są kompletną stratą czasu. Więcej powinno dyskutować się o filmie i dlaczego ktoś go ocenia tak, a nie inaczej niż wyciągać jakieś poglądy drugiej strony czy coś takiego i na nich budować pseudo argument do obrony danej produkcji, bo nie tędy droga.

                  Jeśli o mnie chodzi to już samo wyeliminowanie Johna, recykling scen z poprzednich filmów oraz zero nowej fabuły kładzie "Dark Fate" na dno. Główna postać dla przyszłości kreowana w T2 zostaje przedstawiona jako nic niewarty pion i jednocześnie wychodzi na to, że jego ochrona w T2 nie miała żadnego sensu. Jak dla mnie nie można takiego filmu traktować poważnie. To jest splunięcie na twarz. Przynajmniej tak to odbieram. Jeszcze jakby chociaż to było jakoś w fabule umocowane, ale gdzie tam...Szkoda gadać. Pozdrawiam :)

              • Przykład Pameli Landy świetny - pokazuje, że można wprowadzić do serii kobiecą postać, która ma coś do roboty, ale nie krzyczy z ekranu "Patrzcie jaka ze mnie twarda i niezależna kobieta!".

                Co do tej powtarzalności to w T3 mamy przynajmniej mocne zakończenie które popycha historię do przodu. A jak kończy się Dark Fate? Ano Sarah i newSarah jadą sobie gdzieś Jeepem...

            • Pamela nie stala na czele CIA to raz, jej postac byla dobrze napisana i wynikala z fabuly. W nowym terminatorze usunieto postac Connora przywodcy ruchu oporu by w jego miejsce zrobic kobieca postac johna connora (co jest nawet powiedziane w filmie "ONA JEST JOHNEM"), ktora ustanawia ruch oporu. Przeciez to zalosne i nie wynika to z fabuly lecz zostalo zrobione tylko i wylacznie dlatego , ze dana osoba ma wagine. Star wars, marvel w tych produkcjach dane kobiece postacie nie musza sie uczyc , nabywac cech, ktore ustanawiaja je bohaterkami lecz sa im przypisane szablonowo i sztucznie dlatego, ze maja waginy. "BOL d" jak to mowisz nie wynika, ze tymi postaciami sa kobiety lecz , ze te dzialania uniemozliwiaja odbior kazdego obecnie nakreconego filmu bo sa w odbiorze nierealistyczne i karykaturalne jezeli chodzi o postacie i wypaczaja linie fabularna produkcji.

    • Tak, ponieważ ratowanie mężczyzn przez silniejsze kobiety jest mniej autentyczne niż stworzenie terminatora i podróże w czasie. Nie mam nic przeciwko kobietom, jak i dzieciom, starcom w filmach, ale przedstawianie ich właśnie w takiej konwencji sprawia, że puszczają mi już zwieracze ze śmiechu. Oglądam thriller czy komedie w końcu? Może film o aliantkach wyzwalających mężczyzn w Normandii też nakręcić? Albo rycerkach bijających Krzyżaków pod Grunwaldem? Czy tak ciężko zauważyć, że takie zabiegi mają tylko cel lewacko ideowy, a nie sprawić, żeby film był lepszy?

      • Otóż to. Są filmy, gdzie kobiety grają pierwsze skrzypce i dobrze im to wychodzi. To są bardzo dobre filmy. Ale nie taki cyrk jak w nowym Terminatorze. Lewackie bezmózgowce teraz wszędzie wciskają swoje chore pomysły.

      • Wstrzymaj konie bo się rozpędziłeś. Po pierwsze to było mnóstwo dzielnych kobiet na przestrzeni historii choćby Joanna D'Arc, Nina Pietrowa, a nawet i Irena Sendlerowa, która może nie walczyła bronią ale przez lata narażała życie ratując żydowskie dzieci. Po co takie teksty? Kurde, nie rozumiem co z wami. Tak jestescie zakompleksieni, tak wam w życiu nie wychodzi, że musicie się dowartościować na głupich filmach? A jak już kobieta ratuje faceta to łola boga męskie ego kwiczy. Po drugie to nie jest żaden film historyczny tylko głupi sensacyjniak. Dla ciebie jest mniej prawdopodobne wyjście z piwnicy niż kobieta ratująca facetów. Bez pozdrowień!

  • Obejrzałem już i potwierdzam. Całość wygląda jak feministyczny miks całej serii "Terminatora" z "Na skraju jutra" (sceny dziejące się w przyszłości) do tego oczywiście politopoprawne wplatanie retoryki imigrantów, a i sam T-800.... A z resztą... Najśmieszniejsze jest to, że nie ma tu jakiegokolwiek konceptu na fabułę. Umówmy się - cała seria nigdy nie była w tym aspekcie jakaś mega zajebista, ale takiego oklepania, gdzie scenariusz jest niemal kopią z jedynki z doklejeniem wątku Sary Connor, bo też do emerytury Linda Hamilton musi sobie dorobić.

    Uwaga SPOILER:

    Meksykanka tu jest kobiecą wersją Johna Connora i wysyła w przeszłość swoją podwładną, by ta chroniła ją przed Terminatorem, który - uwaga - nie jest dziełem Skynetu, tylko Legionu (to samo co Skynet, tylko pod inną nazwą) więc technicznie rzecz ujmując, pomimo przesunięciu Dnia Sądu przez Sarę w 1997, tak czy srak ludzie są skazani na zagładę przez maszyny, a czy to będzie mieć taką czy inna nazwę, jest bez znaczenia.

    KONIEC Spoileru

    Za Natalię Reyes i efekty specjalne daję o dwa punkty wzwyż. Gdyby CGI bylo biedne i nie byloby tu tej aktorki, całość kwalifikowała by się jako 1/10.

  • Jeszcze tylko Terminator gej i Oscary murowane. ;-)))))))

  • Potężny biały mężczyzna urażony. Ja tam się cieszę, że taki feministyczny, moim zdaniem białych ludzi nie powinno być wcale w filmach

  • Ja czekam na kolejne feministyczne remake'i: "Siedem Samurajek" "Matka Chrzestna" "Gladiatorka", "Szeregowczyni Rya" "Rambina: pierwsza miesiączka", "12 gniewnych kobiet" czy "Skazana na Shawshank"

  • Mi feminizm w filmie w ogóle nie przeszkadzał aż do momentu sceny w przyszłości w której {SPOILER} Dani pojawia się z miną "badassa" by ratować Grace. Dziewczyna ważąca może 50kg rzuca sobie ludźmi niczym manekinami do ćwiczeń... to już jest trochę kiczowate. Jeśli chodzi o film jako całość, to całkiem nieźle mi się go oglądało i na pewno jest lepszy niż ostatnie części. Mimo wszystko czuć w nim już zmęczenie serii i brak nowych pomysłów. No i ten nadmierny feminizm faktycznie może trochę przeszkadzać.

  • Kurde, tak czytam opinie o filmie i masa ludzie pieprzy o feminizmie, agendach LGBTerminatorach, jakaś paranoja.
    Wy na prawdę myślicie, że problemy tego filmu wynikają z jakiejś agendy?
    Bo moim zdaniem problemy Dark Fate nie wynikają z obsadzenia głownych ról kobietami, tylko z cienkiego scenariusza.
    Dialogi są kiepskie, postacie inne niż Linda, Arnie i Mackenzie są bardzo płytkie i nieciekawe.
    A nawet w.w. trójka jest spoko, bo to fajni aktorzy.
    Scenarzyści i reżyser i tak nie wykorzystali w pełni ich potencjału.
    Do tego dochodzi okropne CGI, które sprawia, że wszystko wygląda strasznie nienaturalnie i "pięknie" błyszcząco, i styl reżysera (ale to już kwestia gustu, mi średnio siada styl Millera).
    Na prawdę myślicie, że film był by lepszy gdyby Linda byłą jedyną kobietą, a akcję przeniesiono do Kalifornii, to film był by lepszy :D?
    Pier**lenie.
    Ostatni Mad Max, rewelacyjny film, który nie traci klimatu oryginałów, a fajnie wpisuje się we współczesny świat (czyli te Wasze lewackie i feministyczne agendy!).
    Jego twórcy zrobili dobrze wszystko to, co źle zostało zrobione w nowym Terminatorze.
    I chociaż niektórzy też sapali coś o wszędobylskim feminizmie, to film już został klasykiem.
    TDF nim raczej nie zostanie.

    Na koniec jeszcze jedno.
    Jasne, zachód ma problem z poprawnością polityczną, często dochodzi do sytuacji absurdalnych, ale bez jaj.
    Można przymknąć na to oko, za jakiś czas sytuacja się pewnie unormuje.
    Nie zapominajcie skąd się to wzięło.
    Skrajności rodzą skrajności.
    Jak mainstreamowe kino (i nie tylko) ignorowało latami kobiety, Afroamerykanów, Azjatów, mniejszości seksualne, to nic dziwnego, że teraz jest jak jest.
    Polakom na forach o dziwo łatwo przychodzi komentowanie tej sytuacji w sposób "ile można to wałkować? Niewolnictwa nie ma już od X lat", "kobiety mogą głosować od Y lat" , "geje w TV są już Z lat".
    Ale sami ciągle nie możemy jakoś przeboleć własnych traum historycznych.
    A biorąc pod uwagę doświadczenia jakie mamy za sobą, moglibyśmy być trochę bardziej empatyczni i zamknąć japy czasem.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Pierwszy terminator był horrorem i wyszło to fantastycznie, druga część była filmem sensacyjnym/thillerem i była super. Reszta filmów to czysty gwałt na serii.


    dobrze to ująłeś ,ostatni T6 jest ..."komedią" dla 13 latków

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię