Seria została zlikwidowana

No i przyszedł czas gdy Terminator wykończył sam siebie. Fani dwóch pierwszych części stworzyli niemal kult Terminatora. Fakt pierwszą część choć tworzona niemalże w garażu porażała. Niedostatek zmusił twórców do szukania nowych rozwiązań by rekompensować braki budżetowe. Dlatego też jedynka okazała się hitem kasując konkurencję. Podobnie jak w przypadku Gwiezdnych Wojen był to przełom który ktoś musiał wydoić do końca. O ile w przypadku Gwiezdnych Wojen wydoił je sam Gorge Lucas to tutaj Camerona wyręczyli inni. Terminator 3 miał wielkie wejście bo wielu widzów marzyło o tym tytule. Ja zaliczałem się do nich. Niestety to co nam zafundowano była to profanacja snów. Problemem okazał się nadmiar budżetu oraz wyczuwalny pośpiech. Pieniądze przeznaczono na efekty a zapomniano o tym że mają one być jedynie przystrojeniem dla fabuły. Zafundowano nam więc wielkie wybuchy, rozlatujące się helikoptery i ładnie wyglądające roboty. Poza tym w filmie jest tylko niesmak. Niestety w tej produkcji jedynie efekty ładnie wyglądają. Fabularnie całość jest co najmniej przeciętna. Wątek główny jest wypadkową z dwóch poprzednich części. Mamy więc zaplątany wątek ucieczki i walki z powstającym Skynetem. Zrezygnowano jednak z konsekwencji na rzecz Arnolda. Konsekwencją serii byłoby wysłanie przez ruch oporu T-1000 do walki z TX. Jeśli natomiast z konsekwencji chciano zrezygnować lepszym wyborem na obrońcę Conora byłby człowiek. TX był bowiem stworzony by niszczyć terminatory. Człowiek mógłby sobie więc paradoksalnie lepiej poradzić niż przestarzały model terminatora. No ale musiał być Arnold co po części da się zrozumieć bo Terminator bez Arnolda wydaje się pusty. Jednak o ile tą decyzję można uzasadnić to dziwaczny humor jaki wpleciono w film już uzasadnienia nie ma. Przez pierwszą godzinę Terminator 3 jest niemalże parodią terminatora. Terminator pojawia się w klubie ze striptizem dla pań. Wkłada okulary w gwiazdki i posyła żartobliwe komentarze na lewo i prawo. Pojawia się też uciekający psychiatra oraz gość któremu po wypadku holownik dewastuje samochód. Mamy więc do czynienia wyraźnie z komedią s-fi nie horrorem s-fi jak w poprzednich częściach. Dlaczego twórcy odeszli od gatunku w części trzeciej ? Nie wiadomo. Ponadto fabula zawiera jeszcze jedną znacząca wadę. Jest nią rujnowanie przekazu filmu. Poprzednie części to seria paradoksów które da się jednak uzasadnić. Żołnierz zostaje wysłany by bronić matki przywódcy przyszłego lidera ruchu oporu ale okazuje się że jest jego ojcem. Terminator natomiast który ma tego przywódcę zabić okazuje się natomiast prototypem dzięki któremu ludzie tworzą Skynet czyli system produkujący Terminatory. Misz masz ale nie da się ukryć że wciągający. Tymczasem tutaj nie ma nic takiego. Fabułę uproszczono maksymalnie porzucając psychologiczne przesłanie oraz inspirowanie widza do myślenia. Tutaj jest tylko rozwałka oraz dobrzy i źli. Brak przesłania. Aktorsko całość też wydaje się nieodpowiednia. Pani Loken obsadzona w roli cyborga zwyczajnie się nie sprawdza. Dlaczego ? Rola ta jest specyficzna i wymaga od aktora sztywności jest więc odwrotnie proporcjonalna wobec większości ról które wymagają emocjonalnej więzi z postacią. Jest to aktorskie wyzwanie któremu niewielu jest w stanie podołać. Twórcy zrobili by więc lepiej zatrudniając do roli osobę początkująca szczególnie taka która się stresuje przed kamera. Byłby to świetny wybór bo taki aktor grałby właśnie sztywno. Mówiłby wyuczone kwestie bez emocji jak cyborg. Pani Loken tymczasem nie spełniła wymogów i zintegrowała się emocjonalnie z postacią. Jej kreacja jest do głębi emocjonalna. TX uśmiecha się diabolicznie i rzuca wiele mówiące spojrzenia. Nie widać w niej sztuczności. Nie czuć cyborga. No a jest to poważna wada szczególnie, że fabularnie ma być to właśnie cyborg, bez emocji. Arnold też okazuje się pod tym względem kuleć. Co prawda sprawdza się lepiej niż pani Loken jednak zbyt szybko staje się postacią emocjonalną. Nie ma tu paraboli uczenia się którą zawarto w drugiej części. Pan Stahl też nie przekonuje w roli Johna Conora. Jest cały czas zagubionym nastolatkiem tymczasem fabuła wymaga by stał się silnym i charyzmatycznym przywódcą lub przynajmniej zaczął przejawiać takie cechy. Nie jest już ruchomą tarczą jak w przypadku części drugiej w której paradoksalnie był bardziej użyteczny dla drużyny. Tutaj natomiast jest tylko ruchomym celem. Jedynie pani Danes zagrała w miarę porządnie jednak to zadziałało na niekorzyść filmu. Przytłoczyła ona bowiem Johna swoją postacią wysuwając się na pierwszy plan. Nie takie natomiast było założenie fabuły. Owszem postać Kasi przeszła dobrze od zdezorientowanej pomocnicy weterynarza do amazonki z karabinem ale zabrakło w niej efektu przerażenia.

Podsumowując film stał się profanacją dla serii Terminator i słusznie został wymazany z kanonu przez Serial "Kroniki Sary Conor" w którym zabrakło jedynie Arnolda. Jeśli jesteś fanem Terminatora i obejrzałeś części I i II a chcesz koniecznie zobaczyć dalszy ciąg zapomnij że istnieje Terminator III. Obejrzyj zamiast tego "Kroniki Sary Conor" bo rozczarowanie z braku Arnolda jest o wiele mniejsze niż rozczarowanie z braku 3/4 filmu.

32

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię