Całkiem zabawny horrorek, jeśli tak to można nazwać. Progenitor "Ghostbustersów" - nawet główny aktor wygląda nieco jak Dan Aykroyd. Katastrofalna gra aktorska, cudnie złe efekty specjalne (ten duch!), wspaniałe "wypadki" doprowadzające do śmieci. Dawno się tak nie śmiałem na "horrorze". Dodaję do mojej listy...