A Hard Day's Night

1 godz. 27 min.
7,8 5 118
ocen
7,8 10 5118
6 546
chce zobaczyć
7,2 5
ocen krytyków
{"rate":7.2,"count":5}
{"type":"film","id":33198,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/A+Hard+Day%27s+Night-1964-33198/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu The Beatles
  • użytkownik usunięty

    Byli z Liverpoolu. McCartney z porządnej rodziny, mógł robić mały biznes jak jego rodzice.
    Lennon z najbardziej dramatycznym dzieciństwem, wręcz nieszczęśliwy, bez matki, ojciec zwiał,
    wychowywany przez ciocię. Harrison syn Anglika i Irlandki, bardzo niedoceniony. No i Starkey,
    syn samotnie wychowywany przez matkę. Praktycznie z jednej okolicy, a stali się najlepszym
    zespołem w dziejach. Już wtedy było wiadomo, że nikt ich nie przebije. W ogóle początki kariery
    nie tylko nie były usłane różami, jak większości wykonawców w tamtych czasach. Sam
    McCartney wspominał, że jeszcze w 1961-62 w samym Liverpoolu było kilka zespół lepszych.
    Wydaje mi się, że w ich przypadku zadziałał fenomen idealnego dopasowania.

    Znaleźli też fajny sposób na nagrywanie płyt. Do 1966 roku każda była podobnie
    skonstruowana. Dawali trzy, cztery wiodące numery, ale każda z 14 piosenek zawsze była inna
    od pozostałych. Znaleźli idealną receptę na to, żeby nie grać na jedno kopyto przez kilka lat i do
    widzenia.

    Po solowej karierze okazało się, że McCartney potrafi robić głównie chałturę, no może poza
    pierwszym okresem Wings. Lennon zupełnie zmienił styl, a Harrison dobre rzeczy wypuszczał
    okazjonalnie. Chociaż to właśnie on zrobił w muzyce latach 80 i 90 najwięcej. Zaimponował mi
    w Traveling Wilburys. Oczywiście Lennon już nie żył. Ringo okazał się beztalenciem. Dla mnie
    miał jedną zaletę - strasznie równo grał na perkusji. Jak studyjny metronom.

    Piszę o tym, ponieważ płyta "A Hard Day's Night" wywróciła moje życie do góry nogami. Sam
    film obejrzałem bardzo późno.

  • Oj tak, to jest dopiero łamigłówka :) Niezła magia musiała zadziałać w tym przypadku. Samo spotkanie Lennona z McCartneyem, jedno miasto, wyrostki po 15, 16 lat... masakra. Cóż, chyba był po prostu jeden taki zespół na świat.

  • Mrok_Filmowy dla mnie jest pewna wskazówka która może pomóc rozwiązać tę zagadkę. Paul też był po stracie matki. Wtedy spotkał Johna. Obaj się świetnie ze sobą połączyli i razem z Georgm stworzyli jeden z najlepszych zespołów ever. Ringo dołączył dopiero w trakcie pierwszego albumu i okazał siębyć idealnym uzupełnieniem. Jak na ironię jednak dopiero ich najbardziej burzliwy okres(1966-1970) pokazał co oni tak naprawdę potrafią. A rozwiązanie zespołu było nieuniknione. I fakt - Ringo nie okazał się wybitnym muzykiem(zresztą nie tylko na muzyce się skupiał), Paul za bardzo poleciał w stronę miłosnych piosenek a Harrison pierwsze lata po rozpadzie raczej miał mniej udane. Najlepiej na tym wszystkim wyszedł Lennon który stworzył moim zdaniem album życia czyli Plastic Ono Band i nie obniżył lotów aż do swojej śmierci. Jednak tak patrząc na to z boku - chłopaki lepiej ostatecznie wyszli na solowych karierach niż gdyby mieliby siętrzymać na siłę dla zespołu.