Jeden z najlepszych filmów biograficzno-muzycznych

Perfekcyjnie zrealizowany,hipnotyczny,wciągający muzyczno-wizualny Joint. Życiowe wcielenie Kilmera,apogeum technicznych możliwości Richardsona-zdjęcia w tym filmie to potęga. Być może nieco uproszczona to biografia,ale Stone wyraźnie dał sygnał,w jakiej konwencji chce opowiedzieć te historię. Swoją drogą-sceny masowe w tym filmie to majstersztyk. Świetne kino,doskonała muzyka.

1
  • Zgadzam się z każdym słowem. Na początku miałam trochę "żal" do Stone'a, że przedstawił Jima w zasadzie tylko w świetle "pijak, ćpun i zboczeniec", jednak potem mi "przeszło" ;) Był on bardzo tragiczną postacią o nieco bardziej zlożonej osobowości, niż ta, ukazana w filmie, ALE... Rola Vala Kilmera - mistrzostwo, też świetnie się spisali Kyle Maclahlan, Meg Ryan i własnie Robert Richardson za kamerą.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: