1 godz. 12 min.
4,2 6
ocen
4,2 10 6
3
chce zobaczyć
{"type":"film","id":174055,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Hollywood+Strangler+Meets+the+Skid+Row+Slasher-1979-174055/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu The Hollywood Strangler Meets the Skid Row Slasher
  • Vuzz ocenił(a) ten film na: 7


    Co się stanie, kiedy Dusiciel z Hollywood spotka Rzeźniczkę Lumpów? Mogą się nawet polubić i wymienić praktycznymi uwagami na temat uśmiercania ludzi. Jeśli tylko wcześniej nie skoczą sobie do gardeł.

    Historia opowiedziana w filmie jest tak symplicystyczna, jak tylko możliwe. Johnathan Click to tytułowy dusiciel, grasujący na terytorium Fabryki Snów. Jako fotograf ma kontakt z początkującymi aktorkami/modelkami, pozującymi do portfolio. Ktoś inny będąc na jego miejscu wykorzystałby te znajomości do celów, hmm, konsumpcyjnych (dziewczyny wyraźnie okazują mu zainteresowanie), ale Jonathan ma obsesję na punkcie grzechu i czuje się w obowiązku ukarać każdą "niemoralną" kobietę. Jak na ekranowego świra z kina klasy B przystało. Dusi jedną dziewczynę za drugą, w identyczny sposób wykańczając 5 niedoszłych modelek.
    W tym samym czasie nieznana nam z imienia kobieta brzydzi się kloszardami do tego stopnia, że co noc podrzyna jakiemuś gardło. Ona również osiąga całkiem przyzwoity wynik: czterech zabitych obszczymurów.

    Tytuł w dobitny sposób informuje nas, że drogi tych dwojga muszą się przeciąć. Następuje to jednak dopiero w finale. Czyżby klasyczny happy end? Nie da się ukryć, że Dusiciel i Rzeźniczka są siebie warci. Czy jednak uda im się znaleźć wspólny język?

    Ray Dennis Steckler jest grindhouse'owym twórcą sensu stricte. Większa część jego dorobku to produkcje XXX o tak wdzięcznych tytułach, jak SEXORCIST DEVIL, PERVERTED PASSION czy TEENAGE HUSTLER. Mają one status produkcji na wpół amatorskich, lecz mimo to otoczone są czymś w rodzaju kultu ze względu na specyficzną atmosferę, jaką udaje im się przekazać. Po angielsku nazywa się to "sleaze" i oznacza... No właśnie, w rodzimym języku brak nawet odpowiedników, tak dalece polskie produkcje różnią się od zachodnich. Najbliższe znaczeniowo byłyby tu określenia "sprośny", "wulgarny", "obleśny". Trudno jednak uznać je za wyczerpujące. W pełnym zrozumieniu terminu "sleaze" najbardziej pomóc może samo kino.

    THSMTSRS może być takim informacyjnym seansem dla niewtajemniczonych zadajacych sobie pytanie: "O co chodzi z tym sleaze, o co biega w tym grindhouse?" (bo przecież popularny "double feature" Tarantino i Rodrigueza nie odpowiada na WSZYSTKIE pytania)?

    Mimo braku treści pornograficznych film Stecklera nie różni się zbytnio od jego wcześniejszych dokonań. Właściwie tylko zamianą kopulacji na duszenie i zarzynanie. Z pewnością jest hołdem dla kina drive-in, o czym świadczy chociażby charakterystyczna narracja zza kadru i całkowity brak dialogów. Pionierskie filmy tego rodzaju nie miały często pieniędzy na odpowiednie udźwiękowienie, w związku z czym uciekały się do takich niekonwencjonalnych rozwiązań.

    Zdaję sobie sprawę, że wielu współczesnych widzów jawny prymitywizm THSMTSRS może zniechęcać. Dla mnie jest on zaletą. Pomaga mi odczuć niepowtarzalną atmosferę eksploatacyjnego kina made in USA sprzed ładnych kilkudziesięciu lat.