The Horseman /film/The+Horseman-2008-467840 2008 Kolejność przypadkowa, chociaż na górze listy znajdują się filmy, które miały największy wpływ, a na dole listy te, które miały odrobinę mniejszy. Nie chodzi o dokładnie jakąś wewnętrzną przemianę, chociaż i to się zdarzało, ale bardziej o coś co sprawiło, że stały się częścią mnie i pomagają mi w opisie rzeczywistości, albo jakoś oddają część mojego życia, mojego sumienia. W przeciwieństwie do drugiej 50 z następnej listy, tutaj oceniam je głównie pod wpływem artyzmu, ideologii, ładunku emocjonalnego który niosą, znacznie mniej niż jako dzieło końcowe jako całość. Dużo mniej też liczy się tzw. "replayability". Niektóre nadają się do obejrzenia tylko raz (chociaż nie jest to warunek), a niektóre będą odpowiednie tylko podczas specjalnego nastroju. Liczy się co sobą reprezentują i jakich zostawiają nas po obejrzeniu. Do stworzenia listy zainspirowały mnie prawdziwe zdarzenia: - sprawa uczelni Cornella gdzie na czacie 57 mężczyzn zostało poinformowanych, że jest odurzona c*pka do r*chania i 7 z nich przez 7godzin ją gwałciło, a pozostałych 50 nie miało z tym problemu. - powstające grupy w Internecie (tzw. 'akademie gwałtu') gdzie mężczyźni dzielą się informacjami oraz zdjęciami jak odurzają i gwałcą swoje partnerki. Na te czaty wchodzą każdego miesiąca miliony użytkowników i się dobrze bawią. Dzięki dziennikarskiemu śledztwu CNN dotarło do Piotra z Polski i artykuł ujawniający szczegóły powstał głównie na podstawie wywiadu z naszym rodakiem 🇵🇱 - Gizela Pelicot, która przez prawie 20 lat była przez męża odurzana i sprzedawana za pieniądze. Żaden z gwałcicieli (ponad 50 oskarżonych) nie przyznał się do winy - uprawiając nekrofilie nie wiedzieli, że Gizela się nie zgadzała, no bo przecież była nieprzytomna i nic nie powiedziała.. Na szczęście mamy fikcyjnych obrońców-mścicieli, a oto lista z okazji dnia mężczyzn. Szkoda, że życie to nie jest film i w Polsce będąc kobietą największe ryzyko zostania zamordowaną niesie związek z mężczyzną i urodzenie męskiego potomka (#kobietobójstwa). Jedyne co łączy rzeczywistość z fikcją filmową to fakt, że oprawcy są statystycznie płci męskiej. /Kwiaty wojny to ciekawy przypadek, bo jest inspirowany prawdziwą postacią, tylko że w rzeczywistości była ona kobietą ;)