Czuję patriotyczny obowiązek żeby to napisać

Uwaga, w komentarzu są tzw spoilery, ale w zasadzie zaspojlerować ten film to też jest swego rodzaju sztuka. Jeżeli ktoś zasmakuje w tym filmie to te informacje nie powinny wpłynąć na oglądalność.
Na wstępie zaznaczę, że podchodzę do tego dzieła jako osoba, która nie widziała pierwszej części, nie czytała książek i nie wie o co chodzi, po prostu szukała jakiegoś horroru na niedzielę wieczór.

Co za absolutny chaos. Pomieszanie z poplątaniem. Retrospekcja, retro kuźwa incepcja. Jest tu tyle wątków bohaterów, niepotrzebnej sieki, dialogów, że w zasadzie przypomina to oglądanie jakichś randomowych filmików z yt w, powiedzmy, podobnej tematyce, JAKBY.
Tu jest horror, thriller, komedia, dramat, dramat w dramacie, dramat, wszystko. Z tym, że taki po części dramat na poważnie, a następnie taki jak te wszystkie wzruszające i moralizacyjne/moralizatorskie(niepotrzebne skreślić) scenki z Southparka. Tu jest tyle wszystkiego, że nawet most z The Walking Dead sezon 9 się też odnalazł.

Film zaczyna się od poruszenia randomowo bez kontekstu tematyki uciśnionych gejów z absurdalną dawką przemocy, następnie przegięta scena przemocy wobec kobiety, przy której, no cóż, być może trzeba było wyjść. Ale wiecie, poświęcenie czy jakoś tak. Drzemka 10 minutowa nie odebrała mi nic fabularnie. Przewidywalność na poziomie odcinków Scooby Doo i to tego “nowszego”, dla jeszcze młodszej publiczności. Wstęp trwający z rok, roszada losowego wszystkiego. Autor chyba chce żebyśmy się zżyli z bohaterami ale jest to absolutnie niemożliwe, bo po dwóch godzinach dalej nie wiadomo kto kim jest, jakie są relacje między nimi, a co w sumie najistotniejsze- niby czemu miałoby nas to obchodzić, także dzięki tym scenkom film ciągnie się w nieskończoność. Trochę o czarnym bohaterze zabrakło wątków no ale wiadomo, jak juz dwa razy byli poruszani geje, domowa przemoc, przemoc wobec dzieci(? bo to z jedynki jest to się domyślam,że klaun pobił ale być może w domu też jest niewesoło) no to nawet w takim filmie wszystkiego się nie pomieści. Trochę żałuję, że autor nie podzielił się z nami tymi całymi 27 latami, które przeżył każdy z bohaterów. Coś czuję, że sporo mnie ominęło. W zasadzie można by ten film zacząć oglądać od środka przewijając do początku i od końca do środka, wyszłoby na to samo, co w zasadzie daje mu pewną uniwersalność. Stereotypowość wyolbrzymiona kilkaset krotnie, poziom naiwności jest tak wysoki, że można by ten film oglądać z zamkniętymi oczami i tak samo nadążać za fabułą.


A teraz część napisana mniej/więcej w stylu jak ten film jest nakręcony (chociaż dalej mam wrażenie, że w moim pisaniu jest więcej ładu i składu).

Dlaczego pudełko zrobione ze skóry się nie pali; czemu ktoś buduje amfiteatr i stawia naprzeciwko ławkę odwróconą tyłem; czy 27 lat później pije do tego, że muzycy w tym wieku coś tam coś tam (wiem, czepiam się już); dlaczego ludzie stojący prawie obok nie widzą sceny brutalnego maltretowania dwóch gości na chodniku; nie wiadomo skąd on to pudło, co za rytuał, skąd to ustrojstwo - przecież na tym wątku ten film bazuje większość czasu, no ale przecież mamy tyle czasu na wątki które… -.-

Pozytywy: Bardzo mi się podobau balonik w takim jakbym sarumanowym stojaku.

Jakaś przypadkowa klamra kompozycyjna w postaci tegoż rytuału, nagłe podniesienie poziomu dramaturgii, potem w tej samej jaskini wchodzi efekt, który nie wierzę, że nie oślepił ponad połowy publiczności tj: jakiś niebieski żarówek, który wypada jak oświetleniowiec dyskoteki w remizie na zasadzie: włącz i wyłącz ale nieregularnie, bo, no wiadomo, musi być “pro” efekt.

Ghost Busters, Scooby Doo, przyznam szczerze, że jest tam tego tyle, że pominęłam jakieś 60 000 rzeczy, do których z normalnej ludzkiej przyzwoitości całkiem wypada się przyczepić.

Zamiast relaxu-przemęczenie, głupota z bezsensem, nawet efekty po prostu wyglądają źle. Potwory z 1977 Star Warsów dalej działają a tu niby 2019. Może niektóre komputerowe wstawki trzeba było zamienić na coś co dodaje klimatu zamiast przekrwienia oczu. Zastanawiam się tylko czy ktoś po zrobieniu tego filmu to obejrzał. Wygląda to tak, jakby reżyser powiedział montażyście: no masz to tu sklej, to z dzisiaj, z tym z wczoraj, a za tydzień będą dwie sceny po tym a jutro zrobimy końcówkę i trochę części 3. Tylko, że montażysta nie wytrzeźwiał po tygodniu picia. Zmontowano wszystko na odwrót, a że film długi to nikt nie obejrzał całości, klepnięte, to lecimy.

Kaczor Donald ma bardziej jednorodną czasoprzestrzeń

Nie seerio, o co chodzi z tym światłem, zaraz mi oczy wypadną aa

Wniosek z filmu jest taki, że wystarczyło się ustawić na kawę i browar i powiedzieć klaunowi, że tak naprawdę to on se nie istnieje.

Na szczęście dla mnie utknął mi kawałek popcornu w zębach i wierzcie mi lub nie ale próba wyciągnięcia go z obciętymi paznokciami niosła za sobą bardziej złożoną i wypełnioną lepszymi plot twistami historię niż w całym filmie.
Kolejność wydarzeń: Że aż zacytuję Mietczyńskiego ze streszczenia Wesela: “jakby ktoś Wam kazał opisać przebieg wydarzeń to się popukajcie w czoło i powiedzcie kaj kufa przebieg wydarzeń jak tu nie ma przebiegu wydarzeń(...) można by to pozamieniać ze sobą chronologicznie a gófno by to zmieniło”

Szczerze - nie widziałam nic gorszego w życiu. Jeżeli ktoś gustuje w złych filmach z reguły to z całego serca polecam Battlefield Earth - majstersztyk, cudo, miód na me serce.

W zasadzie jak ktoś ma duuużo wolnego czasu, zadba o nietrzeźwość swojej głowy, czy to alkoholowo, czy ziołowo, to chyba polecam. Ale w towarzystwie.

Na koniec: wyszłam z kina po tej scenie z tym jakimś jeziorem. Zabrakło ramu.

Pozdrawiam serdecznie.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię