Informacje z DVD: co wycięto lub zmieniono z powodu cenzury

Mam wydanie na DVD, druga płyta zawiera dużo dodatkowych materiałów, z czego najważniejszy dla mnie był krótki dokument o tym, jak "Tramwaj..." był ocenzurowany.
Wewnętrzna cenzura Hollywood miała problem z 3 elementami (na etapie powstawania filmu, dlatego można było coś nakręcić w bardziej subtelny sposób):
1) Przeszłość Blanche - nie można było wprost powiedzieć że się sprzedawała, dlatego jest mowa tylko o "wielu spotkaniach z nieznajomymi"
2) Fakt, że dawny ukochany Blanche był homoseksualistą - absolutnie nie mogło to paść wprost, dlatego Blanche w czasie randki z Mitchem mówi, że "chłopiec był delikatny i pisał wiersze"
3) Gwałt, którego Kowalski dokonuje na Blanche w czasie gdy Stella jest w szpitalu: postanowiono nakręcić tylko scenę, jak Stanley ją dopada i pęka lustro

Dokończono film i Elia Kazan (reżyser) wyjechał kręcić kolejny. I dopiero wtedy do gotowego obrazu przyczepiła się katolicka organizacja Legion Przyzwoitości. Czepiano się m.in. sceny, w której Stella udobruchana krzykami Stanleya schodzi w bardzo charakterystyczny sposób po schodach (wycięto ujęcia, w których było widać jej twarz i zmieniono muzykę na mniej zmysłową); albo sceny, w której Blanche podrywa młodego chłopca (wycięto część ujęć z chłopcem, żeby było widać przede wszystkim Blanche: podobno w tamtym czasie widok dojrzałej kobiety z młodym chłopakiem robił szokujące wrażenie). Wycięto też jedną z najważniejszych kwestii w filmie (!), gdy Blanche mówi do Stelli, że jej pożądanie jest jak tramwaj, który jeździ po dzielnicy. Stella odpowiada: "Ty też nim jechałaś", a Blanche potwierdza. Łącznie wycięto ponad 4 minuty. Kazan dowiedział się o tym później, próbował interweniować, ale bezskutecznie. Sceny te odnaleziono po latach i doklejono z powrotem dopiero przy okazji edycji na DVD. Po ich obejrzeniu reżyser stwierdził, że tak naprawdę nie zmieniają wymowy filmu :) Dla mnie niesamowite było, że katoliccy działacze mieli problem np. ze sceną schodzenia Stelli po schodach. Przecież w niej wszystko opiera się na niuansach, nie padają wulgarne słowa, nie ma nagości (oprócz ramienia Brando;)). Żona przebacza mężowi i do niego idzie - w Biblii jest mnóstwo "gorszych" scen ;)

15
  • Zapomniałam napisać, że cenzorzy Hollywood doskonale znali temat "Tramwaju...", bo wcześniej sztuka ta była wystawiana długo na Broadwayu. Co ciekawe, cała obsada z Broadwayu została zaangażowana do filmu poza... Jassiką Tandy, która grała Blanche. Film potrzebował gwiazdy i dlatego zatrudniono Vivien Leigh (która resztą grała Blanche w teatrze w Londynie). Reżyser, a także Karl Malden czyli aktor grający Mitcha wypowiadają się w materiale dokumentalnym, że woleli grę Tandy. że Vivien była zbyt seksowna, a przecież Blanche to kobieta "na ostatniej prostej", bez nadziei na przyszłość. Tylko Brando był podobno zachwycony i w czasie kręcenia filmu entuzjastycznie wypowiadał się o tym, jak wspaniale gra mu się z Vivien (opowiada o tym Karl Malden).

  • Dobrze, że doczytałem o tej scenie gwałtu, bo podczas seansu kompletnie bym tego nie wyłapał - zupełnie kłóciło się z wcześniejszym zachowaniem bohaterów. "Wiele spotkań z nieznajomymi" akurat było dosyć jasne, a piszący wiersze i popłakujący nocami były mąż Blanche raczej skojarzył mi się z impotentem albo po prostu człowiekiem z depresją niż z homoseksualistą. Co ciekawe, w nakręconej kilka lat później "Kotce na gorącym, blaszanym dachu" też nie było jasno powiedziane nic o homoseksualizmie głównego bohatera, ale z kontekstu i sposobu przemycenia tego do filmu można było w bardzo jednoznaczny sposób to wywnioskować :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: