Kolejny, obok "Kung Fury", szalony wehikuł czasu ze sporą dawką humoru zrobiony z nostalgii za kinem lat 80tych. Elektroniczna muzyka tworzy tutaj niewątpliwie świetny klimat. Trochę zbyt porąbane końcowe starcie i za dużo gore, ale warto zobaczyć, zwłaszcza jeśli pamięta się czasy wypożyczania filmów na kasetach VHS.
więcejMyślałem że to będzie jakaś sentymentalna podróż do lat 80 tych a tu okazało się że z klimatu tamtych lat to jest tu jedynie muzyka.
Poza tym straszna tandeta i nijakość na każdej płaszczyźnie: scenariusz, aktorstwo, efekty wszystko to na dramatycznie niskim poziomie. Do tego na siłe wrzucone gorowe sceny rodem z...
Niezwykłe połączenie kina gore, post-apo, czyli jak kiedyś mówiono dark future, superbohaterowszczyzny, komedii, a nawet SF. Mimo biedy w budżecie i ubożuchnych lokalizacji mamy ciekawe zdjęcia i interesująca muzykę nawiązująca do lat 80. Do tego fabuła, która jest krótka, prosta jak cep i zdałoby się przewidywalna,...
więcejEch lata 80-te. Ale ten michael ironside się posunoł. Fajny film , aż sobie kasetę odkurzyłem. Rozbrajająco naiwna fabuła. W robocicy mógłbym się zakochać słodka i urocza. Nietuzinkowe zastosowanie roweru do zadawnia tortur. Generalnie film w klimacie kungfury, bardziej na serio (ale tylko trochę bardziej)....