Obejrzałem w końcu wczoraj...i powiem choć byłem po ciężkim dniu...

warto było obejrzeć, ograne może schematy, przewidywalność, ale to jak samolubny w sumie facet odnajduje w sobie miłość do dziecka najpierw...wzruszyła naprawdę...może dlatego, że jestem sam ojcem niewiele większej ślicznotki...film tak jak np. kliknij i rób co chcesz...wzrusza...i mówi co jest w życiu najważniejsze jak się zagubiliśmy....i to siła tego filmu...

17
  • Zgadza się dobry komentarz:)

  • fajny film :)

  • Piękne wartości nie wystarczą. Tutaj mało wiarygodna ta miłość do dziecka wychodzi. Zaś sam film...
    Nudny, głupi i niesmaczny. O żałosnej stalkerce, spisku ocierającym się o inżynierię psycho(socjo)logiczną... Happy wkręt! Nie takie sidła baby na facetów zakładały, ale wykorzystywanie dziecka... Ładnie się skończyło, ale co gdyby jej jednak nie pokochał, nie uznał lub po tym wszystkim się po ludzku obraził? W dodatku to, bądź co bądź, podrzucanie dziecka obcemu mężczyźnie. No i te pretensje do Romea, że miał AŻ pięć dni na zakochanie się w obcej kobiecie i pokochanie niby-swojego dziecka. To po 2 i pół dnia na osobę! Czego on by jeszcze śmiał chcieć? Dwa tygodnie na miłość to tylko dla Sandry Bullock!
    Plus schemat końcowy "zrozumiałem swój błąd tylko odrobinę za późno i muszę teraz zapier*** przez pół kraju, bo ją utracę" - tak ograny, że nawet w takich tanich romansidłach już razi.

    Co do oprawy: Oczywiście wszyscy piękni i bogaci, wnętrza jak z żurnala. Muzyka ujdzie, choć niektóre kawałki nietrafione. Pretty Woman podczas zakupów? Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie fabuła.

    Ech... Jedyne, co mi się podobało w tym filmie, to reakcja bohatera w stylu "Co to ma być? Dobrze się bawiłaś?" oraz ten dialog "- Może byśmy gdzieś usiedli? - Może pan się od razu położy?"

    Ci, którzy narzekają na to, że w Pasażerach na końcu Aurora wybaczyła swemu wkręcaczowi, powinni toto zobaczyć ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: