Mnie bardzo podobają się filmy Dagur'a Kári. Są takie odmienne od kinowych, amerykańskich przebojów. Tu obraz i słowa mają głębszy sens. Można oglądać je kilka razy, zawsze odnajdując coś nowego. Mówią też wiele o naszym życiu, jakie jest czasami głupie i żałosne a czasami jakie wspaniałe i że sami je sobie takie robimy. No i ten specyficzny, niepowtarzalny humor. Czy zauważyliście dlaczego jest tylko jedna, ale jakże ważna dla filmu scena, która jest w kolorze?