Zawrót głowy

Vertigo

1958 2 godz. 9 min.
7,8 35 472
oceny
7,8 10 35472
26 159
chce zobaczyć
8,8 21
ocen krytyków
{"rate":8.761905,"count":21}
{"type":"film","id":1323,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Vertigo-1958-1323/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Zawrót głowy
  • malysz369 ocenił(a) ten film na: 7

    "Zawrót głowy" uchodzi za jeden z najlepszych filmów jakie powstały. To przykład perfekcjonizmu Alfreda Hitchcocka. W filmie jest wiele do przeanalizowania. Specjalne zastosowanie POV, efekt dolly zoom, wykorzystanie kolorów, struktura narracyjna oraz motyw spirali. Na papierze "Zawrót głowy" wygląda na typowy film noir. Jest prywatny detektyw, a przynajmniej emerytowany detektyw, który za sprawą famme fatale zostaje wciągnięty w spisek, który ostatecznie go niszczy. Jednak gdy przyjrzeć się dokładniej widać, że film znacznie wychodzi poza tą konwencję.

    Analizę zacznijmy od sposobu w jaki Hitchcock przedstawia historię. Na pierwszy rzut oka "Zawrót głowy" wydaje się być opowiadany w klasyczny Hollywoodzki sposób, jednak narracja w filmie jest mocno subiektywna. Anglik wykorzystuje wiele narzędzi, aby to zaznaczyć. Praktycznie przez cały film podążamy za Scottim. Nie bierze on udziału w niewielu scenach. Sprawia to, że poznajemy historię jego oczami, w wielu scenach dosłownie. W "Zawrocie głowy" często pojawia się POV, czyli widok pierwszoosobowy. Występuje np. podczas śledzenia Madeline, patrzymy wówczas zza kierownicy jakbyśmy to my prowadzili samochód lub w scenie, gdy Scottie dostrzega podobieństwo między Carlottą, a Madeline, gdzie kamera niczym wzrok podglądacza wodzi z jednej kobiety na drugą pokazując ich elementy wspólne. Jednak szczytem subiektywizmu zdjęć jest słynny efekt vertigo znany też jako dolly zoom. Za każdym razem, gdy Scottiego ogarnia lęk wysokości my doświadczamy tego poprzez wspomniany efekt. Jest tak, gdy protagonista zwisa z dachu i również, gdy biegnie za Madeline po schodach i spogląda w dół. Ziemia oddala się od nas tak jak od Scottiego. Będąc przy dolly zoom należy wspomnieć, że jest to jeden z najbardziej wpływowych i rozpoznawalnych elementów filmu. Efekt vertigo pojawił się w wielu innych filmach m.in. w "Szczękach", "E.T.", "Indianie Jonesie i ostatniej krucjacie" Spielberga, "Wściekłym byku" i "Chłopcach z ferajny" Scorsese, "Duchu" Hoopera, "Człowieku z blizną" De Palmy, "Batmanie" Burtona, "Pulp Fiction" Tarantino, "Królu Lwie" Allersa i Minkoffa, "Nienawiści" Kassovitza, "Apollo 13" Howarda, "Szybkich i martwych" Raimiego, "Questcie" Van Damma, "12 małpach" Gilliama, "Porachunkach" Ritchiego, "Władcy pierścieni" Jacksona i "Matrixie Reaktywacja" Wachowskich. Hitchcock koncepcję triku miał już gotową w 1940 roku i chciał ją wykorzystać w filmie "Rebeka", ale nie znalazł sposobu na zarejestrowanie pożądanego efektu za pomocą kamery. W 1957 roku z pomocą przyszedł mu Irmin Roberts.

    Subiektywności narracji w filmie nadają też kolory. Przekazują one uczucia, obawy i wszelkie emocje towarzyszące Scottiemu. Zacznijmy od sceny rozmowy Scottiego z byłą narzeczoną. W oczach mężczyzny kolorem Midge jest żółty. Całe mieszkanie, jej koszula i wszystkie rzeczy, których dotyka są żółte. Jak można też zauważyć Scottie jest stale otoczony kolorem czerwonym (czerwony garnitur i fotel). Kolejną istotną z perspektywy kolorów sceną jest scena, w której bohater pierwszy raz widzi żonę Gavina Madeline. Akcja dzieje się w restauracji o czerwonym wnętrzu. Madeline jest ubrana w zieloną suknię czym od razu wyróżnia się z szarego tłumu. Zielony to jej kolor. Zauważmy, że kobieta jeździ zielonym samochodem. Scottie zakochuje się Madeline. Hitchcock akcentuje to mocnym zbliżeniem na głowę kobiety, czym sprawia, że kolory ścian mocno kontrastują z jej zieloną suknią. Następna scena, w której pojawia się Madeline ma miejsce na cmentarzu. Ale nie jest on normalny. Otoczenie i sposób oświetlenia sprawiają, że wszystko ma odcień zielony. Jeden z kluczowych dla fabuły momentów w filmie również naznaczony jest kolorami. Pod czerwonym most Golden Gate opętana przez Carlotte Madeline próbuje popełnić samobójstwo skacząc do zielonej wody. Scottie ratując kobietę ma okazje ją poznać. Zabiera ją do swojego mieszkania z czerwonymi drzwiami, przed którym stoi zielony samochód. Jednak wewnątrz następuje pewna zmiana. Scottie jest ubrany w zielony sweter. Symbolizuje to ostatecznie zakochanie się w kobiecie. Tymczasem Madeline dostaje czerwony szlafrok. Hitchcock zmieniając kolory bohaterom pokazuje ich uczuciowy rozwój. I to działa, ponieważ dwa wybrane kolory są barwami komplementarnymi, czyli wzajemnie się uzupełniają. Widać to na kole kolorów. Zmiana występuje też u Midge. Odkąd Scotty ma obsesję na punkcie Madeline kobieta próbuje zaprezentować się tak jak ona. Najlepiej widać to po autoportrecie łudząco podobnym do obrazu Carlotty. Szczęście Scottiego nie trwa wiecznie. Madeline niespodziewanie umiera, a załamany protagonista doznaje twardego zderzenia się z rzeczywistością, którą symbolizuje kolor niebieski. Wszyscy bohaterowie w sądzie, Gawin oraz Scottie w późniejszych scenach są ubrani na niebiesko. Tą swego rodzaju kolorystyczną monotonie przerywa pojawienie się Judy. W opinii Scottiego Madeline była silnie związana z kolorem zielonym, co jest jednym z powodów, dla których zwraca on uwagę na Judy, która jakby inaczej jest ubrana na zielono. Hitchcock zaznacza podobieństwo kobiet również konstrukcją kadru. Scottie obie widzi pierwszy raz w identycznym ujęciu. Wraz z stopniową przemianą Judy w Madeline reżyser zwiększa dawkowanie koloru zielonego. Ostateczna transformacja Judy w Madeline ma miejsce w oświetlonym na zielono pokoju. Gdy kobieta wychodzi z łazienki w blasku nierealnego światła wygląda niczym duch przybyły z zaświatów.

    Kolory czerwony i zielony to barwy dominujące w filmie. Reprezentują główne siły oddziałujące na Scottiego i co za tym idzie wiodące tematy filmu. Kolor czerwony to nic innego jak ostrzeżenia, obsesje i obawy Scottiego. Z kolei zielony symbolizuje tajemniczość, duchowość, Madeline i wreszcie oderwanie się od rzeczywistości bohatera. Kolory poboczne niebieski i żółty (również komplementarne) pojawiają się w scenach przyziemnych, w których Scottie konfrontuje się z rzeczywistością. Używane są np. w scenie sądowej lub przez Midge. Barwny koszmar to podsumowanie wszystkiego. Hitchcock bombarduje w nim Scottiego i widza kolorami reprezentującymi sprzeczne siły. Niebieski zmienia się w fioletowy, ten w czerwony, aż w końcu pojawia się zielony. Scottie został ostrzeżony i przeniesiony z rzeczywistości do świata snu. Tam bukiet Carlotty zamienia się w wirującą grafikę Eschera, która traci kolor na rzecz zieleni drwiąco przypominającej o Madeline. Następnie Scottie zmierza do grobu ostrzegany przez krwisto czerwoną migawkę.

    Hitchcock wykorzystuje kolor jako przedłużenie uczuć bohatera, przez co dodaje do języka filmowego zdefiniowanego przez "Obywatela Kanea" nowy element. Wynalezienie Technicoloru i co za tym idzie przejście z filmów czarno-białych na kolorowe przyniosło mnóstwo nowych kreatywnych możliwości. Reżyserzy mogli używać kolorów w sposób, który wcześniej nie był dla nich dostępny. Jednak niewielu z nich z tego skorzystało. Pojawienie się koloru przyniosło zupełnie inne rezultaty niż można się było tego spodziewać i ograniczyło kreatywność twórców filmowych w przedstawianiu świata. Nawet obecnie niewielu reżyserów w pełni korzysta z możliwości tego narzędzia. Najczęściej barwione są kadry, aby zasygnalizować pewną zmianę jaka ma miejsce, tak jest np. w "Czarnoksiężniku z Oz", "Stalkerze" i w "Matrixie". "Zawrót głowy" pod tym względem zostawia inne filmy daleko z tyłu.

    Innym narzędziem subiektywności jest będąca integralną częścią filmu muzyka Bernarda Hermanna.
    Motywy muzyczne świetnie uzupełniają narrację i estetykę "Zawrótu głowy". Herrmann stworzył tematy przewodnie nie tylko dla postaci i lokalizacji, ale co ważniejsze dla stanów psychologicznych dzięki czemu możemy się lepiej wczuć w sytuacje bohatera.

    Stosując ograniczoną narrację Hitchcock sprawia, że my widzowie patrzymy na świat, czujemy i myślimy tak jak bohater jego filmu. Podobnie jak Scottie stajemy się podglądaczem Madeline i przybieramy jego punkt widzenia. Jak zauważyła w eseju „Visual Pleasure and Narrative Cinema” Laura Mulvey jest to wyjątkowo męski punkt widzenia i podobnie większość dzieł współczesnych "Zawrotowi głowy" daje wiele przyjemności męskiej części widowni. Ale jaki facet nie czerpałby przyjemności z podziwiania pięknej blondynki jaką niewątpliwie jest Kim Novak. Jakby było tego mało Hitchcock dba o to. Gdy Madeline pierwszy raz pojawia się w kadrze wszystko sprowadza się do skupienia uwagi na jej osobie. Scottie na nią czeka. Jako jedyna w pomieszczeniu jest ubrana w wyróżniający się sposób, a kamera zbliża się w jej stronę zostawiając ją ostatecznie w centrum kadru. Ten sposób patrzenia jest wyjątkowo bliski samemu Hitchcockowi. Anglik jako reżyser sam był obserwatorem i podobnie jak bohater "Zawrotu głowy" dążył w swoich filmach do stworzenia ideału blondynki. Wpływał na fryzury, makijaż, ubiór itp. Inną ważną funkcją ograniczonej narracji jest odkrywanie pewnych wydarzeń wyłącznie wtedy, gdy robi to główny bohater. Jednak w scenie pisania listu przez Judy narracja staje się nieograniczona. Wówczas ujawnia się rzeczywisty udział kobiety w wydarzeniach, a przyszłe zajścia obserwowane będą w innym świetle. Zakładam, że zabieg ten ma na celu przeniesienie części ciężaru emocjonalnego na Judy. Hitchcock chciał w ten sposób wywołać współczucie dla kobiety oraz pokazać dramaturgię sytuacji w jakiej się znalazła. Kocha Scottiego, ale nie może/nie chce mu powiedzieć prawdy. Niestety zabija to cały potencjał interpretacyjny filmu. Wydarzenia po śmierci Madeline nie mogą być wyobrażeniami trawionego poczuciem winy Scottiego, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie bierze on udziału w nich wszystkich. Tym bardziej nie może to być twór wyobraźni zwisającego na dachu bohatera z początku filmu. Co gorsza zdradzenie całej tajemnicy w 2/3 filmu odbija się czkawką na tempie całego filmu i niszczy możliwość wywrotnego zakończenia. Moim zdaniem zdradzenie prawdziwej tożsamości Judy/Madeline wywołałby dużo lepszy efekt jako kończący film zwrot akcji, tak jak miało to miejsce chociażby w "Gabinecie doktora Caligariego" i "Wyspie tajemnic". Takie zakończenie pozostawiłoby widzów ze szczęką na ziemi oraz umotywowało stosowaną przez praktycznie cały film subiektywność narracji. Mimo to "Zawrót głowy" można odczytywać jako metaforę relacji między widzem, a filmowym obrazem. W tym przypadku Scottie reprezentuje nas, publiczność, widzów, a pojawiająca się w filmie Madeleine kinowy obraz. Została stworzona by być kuszącą i uwodzicielską, ale jest fasadą. Nie jest nawet odbiciem prawdziwej Madeleine, ale kreacją Elstera - reżyserka, który kontroluje akcję z offu. Scena, w których kobieta ogląda obraz Carlotty, a Scottie ją obserwuje stanowią wizualną reprezentację tego pomysłu.

    Sam kształt narracji również jest ciekawy. "Zawrót głowy" można podzielić na trzy klasyczne akty, jak i dwie odrębne części będące niemalże samodzielnymi filmami z punktem podziału w momencie samobójstwa Madeline. Identycznie zbudowana jest "Psychoza". Niezależne od podziału narracja w "Zawrocie głowy" ma kształt spirali. Na początku Scottie nie jest w stanie uratować przed śmiercią policjanta. Później podobnie jest z Madeline. Uratowanie kobiety pozwoliłoby Scottiemu zamknąć krąg narracji poprzez osiągnięcie czegoś, co nie udało mu się w przeszłości. Jednak nie robi tego i przechodzi załamanie psychiczne. Pod koniec filmu protagonista dostaje kolejną szansę. Może uchronić przed śmiercią Judy. Jednak znów mu się nie udaje, a krąg kolejny raz się nie zamyka tworząc swego rodzaju spiralę. W całym filmie motyw spirali występuje dość często. W wizualnej postaci po raz pierwszy pojawia się w czołówce filmu, następnie we włosach Madeline, na obrazie Carlotty, koszmarze Scottiego, a nawet w ujęciach na schody. Spirale z openingu oraz snu podobnie jak kleksy Rorschacha mogą przypominać kwiaty, oczy, galaktyki, zjadające się ryby, żeńskie genitalia itp., ale w kontekście całego filmu symbolizują szaleństwo, obsesje i zawiłości umysłu protagonisty podobnie jak składające się z krętych uliczek miasto.

    Na początku niniejszego testu napisałem, że "Zawrót głowy" ma wiele wspólnego z filmem nor, ale jednoznaczne zaklasyfikowanie go nie jest takie łatwe. Równie dobrze może być postrzegany jako film psychologiczny lub melodramat. Wszystko za sprawą szerokiej tematyki jaką porusza. Poza oczywistymi wątkami miłości i śledztwa pojawia się w nim motyw obsesji, szaleństwa, nekrofilii, życia pozagrobowego, fałszywej tożsamości oraz typowy dla Hitchcocka temat zbrodni doskonałej. Obsesja przejawia się w filmie w stosunku Scottiego do Madeline, a później Judy. Główny bohater koniecznie chce poznać przyczynę dziwnego zachowania żony Gavina natrętnie zadając jej różne pytania. W przypadku Judy Scotty obsesyjnie chce ją przemienić w straconą ukochaną. Im bliższy jest celu tym bardziej szaleńcze staje się jego zachowanie. Dopuszcza się on tu niemalże nekrofili. Po śmierci Judy film nie mówi co się dzieje z protagonistą, ale można przypuszczać, że tak jak w przypadku śmierci Madeline jest w stanie krytycznym. Szaleństwo w "Zawrocie głowy" jest też wielokrotnie sugerowane w przypadku Madeline i Carlotty. Żona Gavina jest przedstawiana jako postać, która może być opętana przez ducha prababki i często tak wygląda. Szary garnitur, blady makijaż, białe blond włosy i specyficzne oświetlenie sprawiają że czasem wygląd jak upiór. W jednej ze scen nawet znika (scena w hotelu). Z kolei o Carlottcie wiadomo tylko, że oszalała i popełniła samobójstwo. W czasie tworzenia "Zawrotu głowy" Hitchcock był pod mocnym wpływem Zygmunta Freuda dlatego w filmie pojawia się tak wiele wątków psychoanalitycznych. Zresztą Anglik nie tylko w obrazie z 1958 roku przedstawia postaci borykające się z problemami psychologicznymi. Jak twierdzi Jack Sullivan w "Zawrocie głowy" podobnie jak w "Morderstwie", "Rebece", "Urzeczonej" i "Osławionej" protagonista boryka się z prześladującą go przeszłością. Po śmierci policjanta w pierwszej scenie filmu Scottie ucieleśniając ideę przymusu powtarzania Freuda cały czas walczy z poczuciem winy związanym bezpośrednio z lękiem wysokości. Mając szansę na przezwyciężenie traumy nie na staje na wysokości zadania i traci Madeline. Identycznie jest z Judy. Za każdym razem staje nad trupem nic nie zmieniając.

    W omawianym filmie pojawia się także motyw fałszywej tożsamości. Zgodnie z instrukcjami Gawina Judy udawała Madeline przez długi czas oszukując Scottiego i widzów. W podobny sposób reżyser napędzał fabułę w "Urzeczonej", gdzie John Ballantyne cierpiał na amnezję oraz w "Północ - północny zachód" opartym na omyłkowym uznaniu protagonisty za agenta służb specjalnych. Innym wątkiem znanym z wcześniejszych filmów mistrza suspensu jest motyw zbrodni doskonałej. Przewija się on w "Sznurze", "Nieznajomych z pociągu", "M jak morderstwo" oraz mimo iż nie na pierwszym planie w "Zawrocie głowy". Judy była kochanką i wspólniczką Gavina w jego diabolicznym planie. Zamordował on swoją żonę, a dawnego przyjaciela Scottiego wykorzystał jako światka potwierdzającego jej samobójstwo. Mimo iż protagonista wszystkiego się domyśla Gawin wraz z końcem filmu uchodzi bezkarnie przejmując cały majątek żony. Jest to jedyna taka sytuacja w całej filmografii Hitchcocka.

    "Zawrót głowy" może być odczytywany jako nowe spojrzenie na mit o Orfeuszu, który zstąpił do podziemia, aby uratować Eurydykę. Scottie przeszedł podobną historię. Po utracie ukochanej Madeline popadł w depresję i udał się do świata martwych – żył, ale wewnętrznie był martwy. Wszystko się zmieniło wraz z poznaniem Judy. Scottie nabrał nadziei na przywrócenie do życia Madeline. Jednak podobnie jak Orfeusz przez swoją niedoskonałość mimo być blisko odzyskania swojej miłości ponownie ją stracił.

    W momencie premiery "Zawrót głowy" nie spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Krytycy uznali go za kolejny dreszczowiec reżysera, kontynuujący wątki już wcześniej zarysowane w innych filmach. Z kolei widzowie narzekali na dłużyzny i zbyt szybkie rozwiązanie zagadki kryminalnej. Jednak z biegiem czasu film zyskał na wartości, a także wpłynął na wielu twórców. Porównując "Zawrót głowy", "Zeszłego roku w Marienbadzie", "Filar", "12 małp", "Zagubioną autostradę" i "Mulholland Drive" możemy dostrzec, że filmy te mają taką samą strukturę opartą na pętli, ich bohaterowie doświadczają nieszczęśliwej z góry skazanej na porażkę miłości oraz są kontrolowani przez wyższy porządek. Co prawda w filmie Hitchcocka pętla nigdy się w pełni nie domyka, ale pewne wydarzenia są odtwarzane kilkukrotnie. Rolę najwyższej instancji w "Zawrót głowy" pełni Gawin, w "Zeszłego roku w Marienbadzie" M, w "Filarze" zwycięzcy III wojny światowej, w "12 małpach" grupa naukowców, w "Zagubionej autostradzie" tajemniczy mężczyzna, a w "Mulholland Drive" kowboj. W "Filarze" i "12 małpach" dodatkowo pojawia się sekwencja z sekwojami. W przeciwieństwie do pozostałych twórców Gilliam odnosi się do obrazu Hitchcocka bezpośrednio. Cole i Railly - bohaterowie "12 małp" oglądają "Zawrót głowy" w kinie, w pojawia się muzyka Bernarda Herrmanna, a w końcowych scenach filmu Railly wygląda zupełnie jak Madeline. Jednak to filmy Lyncha mają najwięcej wspólnego z analizowanym obrazem. Za równo w "Zagubionej autostradzie", "Mulholland Drive" jak i "Inland Empire" pojawiają się wątki detektywistyczne, kobiety o podwójnej tożsamości oraz nie do końca jasne wydarzenia, które można określić jako nadprzyrodzone. W większości swojej filmografii amerykański surrealista w podobny do Hitchcocka sposób wykorzystuje motywu snu oraz palety barw. "Zawrót głowy" został sparodiowany w komedii Mela Brooksa "Lęk wysokości" oraz posłużył za adaptację dla Bollywoodzkiej produkcji "Woh Kaun Thi?". W większym lub mniejszym stopniu wpłynął lub zainspirował takie filmy jak: "Syrena z Missisipi", "Una sull’altra", "Obsesja", "Szósty zmysł", "Wyspa tajemnic", "Uciekaj".

    Napisawszy to wszystko chciałbym zaznaczyć, że podobnie jak Tom Shone twierdzę, że ponowna krytyczna ocena "Zawrotu głowy" doprowadziła do nadmiernego uwielbienia filmu. Nie odmawiam mu wielkości, ale detronizacja "Obywatela Kanea" w rankingu BFI Sight and Sound była przesadą.

  • Tomek59_fw ocenił(a) ten film na: 8

    malysz369 Chapeau bas. Niezwykła analiza, nie wiem co powiedzieć. Chciałbym mieć taką wiedzę i dar do analizowania filmu.

  • Major_Lazer ocenił(a) ten film na: 7

    Tomek59_fw Prawda? Pomyśleć, że ja po prostu obejrzałem dziś dobry film i skupiłem się tylko na tym co w nim przedstawiono, nie myśląc nawet w trakcie o Orfeuszu ratującym Euredyke :)

  • Rasiak015 ocenił(a) ten film na: 7

    malysz369 To jeden z najlepszych postów, jakie widziałem kiedykolwiek na filmwebie. Niesamowity talent do łapania detali. Kłaniam się i dziękuję :)