Lata 70., Brazylia w żelaznym uścisku wojskowej dyktatury. Wybitny naukowiec Marcelo (Wagner Moura) powraca do rodzinnego Recife, żeby zabrać swojego syna w bezpieczne miejsce. Zanurzone w słońcu miasto jest na granicy szaleństwa - w karnawale giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, do miasta przybywa dwóch zabójców… Marcelo kilka lat wcześniej podpadł niebezpiecznemu mafiosowi, teraz musi się ukrywać. Jego życie wisi na włosku.
Niestety nie porywa. Film zdaje się specjalnie utrudnia zrozumienie pewnych wątków i gubi je, żeby dodać głębi tam gdzie jej nie ma, mimo że ma na to mnóstwo czasu . Brak porywających ról, głębokiej historii. Zamiast tego jest dosyć banalna opowieść podana w banalny i całkowicie przewidywalny sposób. Plus za... Muzykę?
więcejOglądałem na Warszawskim Festiwalu Filmowym w kinie Luna, sala była pełna, film stylizowany na stary (lata 70-80), więc klimacik był idealny. Już dawno nie czułem takiego klimatu oglądając jakoś nowy film.
Jednak w połowie filmu nadal ciężko było domyślić się do czego to wszystko zmierza, dużo poruszonych wątków...
Film ten nie tylko przenosi nas do realiów Brazylii lat 70., ale obnaża mechanizmy opresji, przemocy i społecznej dezintegracji, które są uniwersalne i ponadczasowe. Szczególnie doceniam, jak twórca ukazuje relacje między jednostką a państwem – państwem, które jest bezwzględną machiną tłamszącą nawet najbardziej...