Henry (Luke Wilson) dowiaduje się, że zostało mu tylko kilka tygodni życia. Porzuca swoją dotychczasową egzystencję i kupuje naprędce dom, aby spędzić ostatnie dni w samotności. Jednak w realizacji tego planu skutecznie przeszkadzają mu nowi sąsiedzi...
Siła tego filmu tkwi właśnie w tym, że pokazuje takie proste sytuacje z życia w magiczny sposób, a
atmosfera jaka mu towarzyszy nie pozwala oderwać wzroku od pierwszej do ostatniej minuty. Jak
widać nie potrzeba fajerwerków, aby zrobić dobry film, a ten tylko potwierdza tą regułę. Film na
pewno nie dla wszystkich...