Znowu ranking. Na początek nie będe podawał wszystkich swoich propozycji, dodam więcej po zastanowieniu. Przy okazji zapraszam na bloga. A moje ulubione śmierci filmowe to:
> Chrystus umierający na krzyżu - "Ostatnie Kuszenie Chrystusa"
> Maggie - "Million Dollar Baby"
> Vito Corleone - "Ojciec Chrzestny"
> Nick w rosyjskiej ruletce - "Łowca Jeleni"
> McMurphy - "Lot Nad Kukułczym Gniazdem"
Czekam na wasze propozycje. pozdr.
Moja propozycja to śmierć Haldira z "Władcy..." w Helmowym Jarze. Mimo, że nie było tego w książce, to uwielbiam tą scenę.
Trochę jesteś zboczony, ale kto nie jest? Dla mnie najciekawsze są(może nie do końca są to śmierci) zejścia wszystkich androidów z "Łowcy Androidów", w szczególności ta w wykonaniu Rutgera Hauera.
SPOJLER
Kiedy Carlito dostaje kulkę w Życiu Carlita. Już prawie mu się udało, już sie człowiek cieszył, już był na podwórku i witał sie z gąską... a tu zonk :(
Właśnie muszę obejżeć ten film - bo o tej scenie słyszałem już tak dużo, że nie mogę się powstrzymać żeby to zobaczyć.
> Elias umierający z rękoma wzniesionymi ku górze - "Pluton"
Ja jeszcze bym dodał:
1. Śmierć Maximusa na arenie w "Gladiatorze"
2. Adam Miauczyński w "Nic śmiesznego"
3. Zarówno Harrison jak i ten inwalida na wózku w "Łowcy umysłów"
4. William Walles w "Braveheart"
Ale najbradziej mnie wzruszyła Maggie w "Million Dollar baby"
1. Ellen Ripley spadająca do pieca w "Obcym 3" i chwilę wcześniej strażnik więzienny "85", obie sceny łączy przepiękny podkład muzyczny Elliota Goldenthala
2. T-800 w "Terminatorze 2", podobnie jak w "Obcym 3"
3. Boromir we "Władcy Pierścieni: Drużynie Pierścienia"
4. Jakub Singer w "Drabinie Jakubowa" (śmierć ciągnąca sie przez całą fabułę filmu)
5. śmierć Eliasa w "Plutonie"
5. Kenny w South Parku:)
A ja, choć niezbyt lubię Cage'a, to nigdy nie zapomnę jak wydawał ostatnie tchnienie w "Zostawić Las Vegas". Nikt tak nigdy nie umierał w filmie jak on. I zastanawiam się już od dawna, czy to sprawka reżysera, czy samego Cage'a.
I tak trochę obok tematu: pamiętam scenę z "Cienistej doliny" Attenborough, kiedy to Hopkins z tym malcem płacza po śmierci Winger. Wszyscy ryczeli razem z nimi...
Dla mnie numer jeden to śmierć Tonego Montany w "Scarface'ie". Chyba nikt nie umierał mając w sobie tyle kul. Swoją drogą za jego ciało można by dostać na złomowisku konkretny kawałek grosza:)
temat nawet fajny ale jakby nie patrzec to troche spojlerów w odpowiedziach jest szczególnie dla tych którzy nie widzieli wyminionych filmów
Wg mnie najciekawsze były śmierci następujące:
Dartha Vadera w "Powrocie Jedi",
Leonidasa w "300"
Leona w "Leonie zawodowcu"
Achillesa w "Troi"
fikcyjna śmierć Jamesa bonda w "Żyje się tylko dwa razy"
Vesper Lynd w "Casino Royale"