Jak w tytule. Kiedyś widziałem fragment pewnego filmu, którego za cholerę nie mogę
sobie
przypomnieć.
Bohaterem był jakiś prawnik(?) czy ktoś tego pokroju. Jedyna scena która mi zapadła w
pamięć to
taka, że bohater dostaje nagrania na kasetach czy coś takiego, do przesłuchania, i gdy
je odtwarza
w domu na sprzęcie audio okazuje się że kasety są puste. Nagle sąsiadka puka w
ścianę żeby
ściszył to 'coś', i jest ujęcie z jej mieszkania, jak słychać jakieś dziwne
odgłosy(ryki/hałasy) zza ściany. Facet
wyłącza kasetę i odkłada na bok, a hałasy cichną.