Myślałam, myślałam i w końcu wymyśliłam, właściwie dzięki rozmowie z Rednaczem. Dlaczego ludzie, nie tylko krytycy filmowi, uwielbiają gnoić amerykańskie filmy ?
Czy ci, którzy to robią faktycznie świetnie się czują oglądając filmy o irańskich dzieciach, meksykańskich biedakach etc.?
A może mamy do czynienia z zadęciem i niepotrzebnym snobizmem intelektualnym...?
Bo filmów amerykańskich nie wypada oglądać, a chwalenie ich za cokolwiek to towarzyskie faux pas..No chyba, że ihc reżyserem jest Lynch, Altman lub Allen.
Czy nie przesadzamy z narzekaniem, zapominając, że oglądanie filmów/chodzenie do kina to wolny wybór każdego z nas. W końcu poza multikinem jest też Iluzjon i Muranów (sorry filmwebowcy spoza wawy)....

Ola

Wolna wola itp...
Wiesz tu jest, tak. Ja np. unikam chodzenia na filmy polskie. Faktycznie czasem zdarzy się coś ok. ale w większości przypadków to ... szkoda mi pisać o tym. A z amerykańskimi filmami, to jest tak, nie mozna generalizować. Fakt, Altman, bracia Coen to twórcy uznani, ale z drugiej strony pamieaj, że cała masa filmów amerykańskich to kino rozrywkowe. Wiesz, moze po prostu w "towarzystwie" nie wypada mówić o filmach rozrywkowych. No cóż :(. Ja tam akurat takimi wpadkami się w ogóle nie przejmuje, ba nawet się szczycę. Ok. Wiesz ja wiem, że większość filmów amerykańskich ma poziom taki jaki ma, wiec albo wybieram te które mnie interesują, albo idę z odpowiednim nastawieniem. Zresztą, najczęściej staram się dowiedzieć czegoś o filmie zanim na niego pójdę i jedynym negatywnym rozczarowaniem jakiego doświadczyłem w tym roku to film "Inni". W sumie żałuję, że na niego poszedłem, bo można bylo poczekać na wiedo lub TV. Ale to film nie do końca amerykański.

A moze ja już jestem zamerykanizowany do końca. Dzisiaj byłem 8 raz na filmie amerykańskim, w ktorym się zakochałem :-).

Ola

dlaczego...
pytasz dlaczego ludzie a przede wszystkim krytycy gnoją amerykańskie filmy??? Powiem Ci... są dwa powody

1) nie mają dużego wyboru bo dwa na trzy filmy w kinach to filmy amerykańskie... a te nieamerykańskie to zwykle małe produkcje i ich krytyka obija się tylko o uszy bo zbyt wielu ludzi się tym nie interesuje.. są oczywiście wyjątki wśród filmów europejskich i innych nie z USA.

2)drugim tego powodem jest to, że ludzie zazdroszczą filmowcom amerykańskim filmów i warunków pracy... polski filmy (oczywiście są wyjątki) to w porównaniu z większością amerykańskich lipa... ludzie w Polsce nie mogą znieść tego że ktoś robi lepsze filmy a najlepszym sposobem na to jest gnojenie takowych... oczywiście dużo amerykańskich filmów to katastrofa, ale kręcą ich oni tak dużo, że jeśli jeden na dziesięć się uda to będzie kilka naprawdę dobrych produkcji... ale inne kraje nie będą mogły konkurować z USA dopóki górna granica budżetu filmu wahać będzie się między 10 a 20 mln $ podczas gedy za Atlantykiem takie sumy są na pożądku dziennym a niektóre filmy przekraczają tę kwotę dziesięciokrotnie....

Ola

jest i odpowiedź
Ola cos kąbinuje, pisałem o kontrowersyjnym temacie i juz cos wymysliła :) Szkoda ze tak malo chetnych jest do dialogu :(

Ostatnio przegladajac tak sobie stronki ( nie z nudów ale z ciekawosci Olu :) co zobaczyłem ? a ocenil sobie taki koles american pie 8/10 a Rejs 4/10, dla mnie to nie wymaga dalszego komentarza na temat tego użytkownika.
Sam lubie ogladac filmy amerykańskie ale tylko te które daja ze tak powiem " rysy " mozna sie na nich posmiac, wzruszyc, przestraszyc, taki film dla mnie to Vanilla Sky, wiem ze to dziwne ze film nakrecony z tą samą atorką odniusł taki sukces a pierwsza wersja nie bardzo była znana szerszej publicznosci, no ale tak widocznie juz bedzie. Denerwuja mnie tylko filmy typu ENIGMA, kłamliwe, ogłupiajace bez przesłania. Denerwuja mnie tez wypowiedzi twórców filmow krecących juz swoje .. 3 czesci. Pierwsza czesc sie ładnie sprzedawała wiec nakreci tak drugą, ale nie wyjdzie mu to i krecąc trzecia powie ze on to ma wspaniały pomysł na kolejna produkcje ze teraz to znani aktorzy bedę i ze wogole pieknie bedzie.... wychodzi jeszcze gorzej ( krzyk3 ).

Polskie filmy.. hm ostatnio ogladałem Kameleona, ogladało sie go jak Halskiego leci, leci i leci a końcowe sceny z kobajnami przekroczyły wszelkie granice. I znowu musialem powiedziec... a mogło byc nawet znosnie. Do filmow polskich jestem jakos ostatnio tak z dystansem, najpierw czekam na opinie innych zeby sie nie wpakowac w kolejną SUPER KICZOWATĄ PRODUKCJE.

Zerknijmy na moje ulubione filmy.. o kurde sporo w nich prod. ze stajni USA. Są to filmy które cos zmieniły w kinematografi. Ot taki Matrix, chyba nikt nie powie ze to zły przykład. A moze jakis poruszajacy film.. Zielona Mila czy Ghost Dog, Gilbert Grap. Są tez filmy ciekawie zrealizowane 6 zmysł, ktory tez w bardzo nowatorki sposób wzmaga w nas emocje czy Co kryje prawda oraz Jeździec bez głowy. Sensacje/Akcje tez już nie muszą byc przepełnione rzekami krwi, wybuchajacymi samochodami czy płonącymi wieżowcami 51st., Podziemny krąg. Podsumowując film musi miec to cos co zaciekawi, sprawi ze sie o nim nie zapomnie tak szybko. Sposób w jaki kamerzysta dana scene uchwyci, scenografia, efekty, strach, aktorstwo... to wszystko musi w filmie gdzies tkwic. Co maja w sobie takie filmy jak Pokemony, Krawiec z Panamy, Vidocq, MI-2, Hannibal i moze sie naraże K-Pax.

Musze przyznac ze Ponk mial racje co do tego swojego manifestu, ale nie do konca, przeciez nie zawsze kolejne czesci czy wogole produkcje amerykanskie są kiczowate, oglupiajace itp. ale niestety w wiekszosci tak jest. Wielu ludziom nie chce sie zmuszac po pracy szarych komórek swoich i wola obejrzec cos miekkiego, lekkiego a takich filmow najwiecej robi sie w USA.

WIDMO82

re:
Właśnie, właśnie a propos oceniania. Złapałam się często na tym, że złe filmy oceniam na 6/10, średnie 7/10 a dobre powyżej tego...
Nie wiem już sama.
Kilka filmów bardzo bardzo mi się podobało, ludzie stwierdzili w większości że jest średni, jeśli nie kiepski, więc czasami się zastanawiam, czy tracę "wyczucie" czy też mam po prostu własne znadanie.

Ola

martwic czy nie martwic sie - o to jest pytanie
Olu nie martw się sobą, masz 100% swoje zdanie: odporne na jakiekolwiek sugesite. Jedyną rzeczą jaką powinnas się martwic i ja też to to ze osoby które ocenią takie filmy jak rejs jako jeden z gorszych filmów w swoim życiu czy tak jak dziś zauwazyłem Wesele ocenione 1/10 - osmielają sie wypowiadac w taki sposób. Rozumie powinniśmy byc tolerancyjni itp. ale to jak beszczeszczenie dzieła sztuki które wykonane zostało przy pomocy kamery, aktorów, reżyserów..... Takiego wiec zachowania nie powiniśmy tolerowac.

Jak napisałem wiadomośc prywatną do jednego z uzytkowników z zapytaniem dlaczego film polski oceniany przez najbardziej znanych, cenionych krytyków oraz tysiace mnie znanych ale równie waznych krytyków jako jeden z wazniejszych, lepszych w polskiej kinematografi to ta osoba odpowiada ze w tym filmie to zero akcji, ani jednego żartu ni słownego ni sytuacyjnego scenografia i aktorstwo tez bardzo stuczne i tak wymienia i wymienia na koncu chwaląc amerykanskie filmy których projekcje nie najlepiej wspominam.

WIDMO82

"mieć swoje zdanie"
Hey! Nie chcę się wychylać, ale z jednej strony mówisz, że powinniśmy mieść własne zdanie w ocenianiu filmów, a za moment je odbierasz, bo ktoś ośmielił się niedocenić uznanego filmu. Powiem szczerze, że wolę, gdy ktoś krytykuje film, bo mu się nie podoba, niż chwali, bo tak wypada. Niestety znam osobę, która opiera swoja wiedzę o filmach na recenzjach
i opiniach krytyków i wiesz co jest najgorsze, ten ktoś działa w branży filmowej i pogadać też się nie da. Więc dajcie ludziom żyć.

Vimo

ja równiez zanizam
nie będe rozwijal dalej tego tematu, ale napisalem tak jak napisalem tylko dlatego iz rozmawialem z ta osobą i to co ona mi powiedziala przeszło moje najśmielsze oczekiwania. slowa i motywacje swoich poczynan zaskoczyły mnie bardzo. Dobrze jest miec swoje zdanie, ale jest u niektórych ono narzucane przez media i taka osoba o której tutaj jest rozmowa nie jest w/g mnie osobą posiadajaca swoje zdanie miedzy innymi dlatgo iz ocenila ona wiekszosc filmow wysoko które byly szeroko reklamowane, o niskiej ocenie wsród zdecydowanej wiekszosci. Sam sie tutaj moze podac za przyklad oceniajac film Zagubiona autostrada, dostal ode mnie chyba po projekcji 5-6/10 dlaczego? nie wiem własnie, nie wylapalem z niego tego co powinienem, komentujac film napisalem ze przykro mi ze zanizam ocene tego filmu, ze nie doroslem do Wiekszych Tego Świata. Chcialbym kiedys spotkac osobe która widziala ten film kilka razy i porozmawiac na temat uroku jaki ma ponoc dzielo Loncha.

WIDMO82

masz dużo racji...
wiekszośc filmów amerykańskiej produkcji jest raczej płytka w tematyce i zazwyczaj niczym nowym nie zaskakuje, a już najgorsze śa te wszystkie kontynuacje.... powstaja co i raz nowe czesci 2, 3, 4.... a przeciez, moim zdaniem to niszczy pierwotny obraz filmu, to co przyniosło sukces kasowy i duża oglądalnośc nie musi w kolejnej czesci zrobic kariey... ale rezyserzy idą po najmniejszej lini oporu. Nie widze zadnej kreatywnosci, tylko odtwarzanie, powielanie etc. Ale tego sie nie zmieni:( a na amerykanskie filmy i tak sie chodzi... badz co badz czasem kazdemu potrzeba troszke niezobowiązującej rozrywki i smiechu, dlatego nie dziwie sie własciwie ocenie american pie na 7/10 (wiecej do dyskusji pozostawia Rejs... ale podobno o gustach sie nie dyskutuje:P) W kazdym badź razie amerykanie podają nam raczej schematyczne i mało ambitne filmy... wylaczajac kilku twórców( Allen, Lynch, Coen'owie...) zwazywszy jednak na fakt, ze jest ich raczej MALO pozostaje nam czasem wybrac sie na cos innego:) nawet jeśli wiesza sie psy na tych filmach to i tak wiekszosc je oglada:)

Ola

Racja
Macie racje!! Szkoda że punktacji nie da się zmieniać>> Czasami zbyt pochopnie oceniam filmy a dopiero o dłuższym zastanowieniu dochodze do takiego czy innego wniosku - szkode tez że nie da się usunąć swojego ulubionego filmu lub osoby - przecież pomyłki mogą się zdarzać, nie?

Oxy

lekarstwo
moza usunac ulubiony film z listy na swojej stronie. klikasz na końcu tytułu filmu czy aktora w minusik i ginie.

WIDMO82

Super
Co ja bym bez Ciebie zrobił ty moje Widmo - pewnie bym zginął w tym chaosie. Wielkie dzienki i mm nadzieje że kiedyś to ja Ci pomogę. Nara

Ola

o filmach amerykańskich
Nie wiem, czy jest jakas nagonka na amerykanskie filmy. To w jakims sensie normalne - to kinematografia dominujaca pod wieloma wzgledami i oczywiscie wzbudza silniejsze emocje niz inne, ale ostatecznie akurat tu, na portalu, spotyka sie skrajne opinie na prawie kazdy temat, że nic mnie nie bulwersuje. Wolę więc się wypowiedzieć o moim stosunku do kina amerykańskiego, stosunku który kształtował się przez wiele lat. Bo chociaż rzadko (mam nadzieję) wygłaszam zdecydowane opinie w duchu "nie lubię filmów amerykańskich", to jednak coś jest na rzeczy.
Otóż tzw. "przeciętny" film amerykański nosi wyraźne piętno perfekcyjnie zorganizowanego systemu produkcji, w o wiele większym stopniu niż w przypadku innych kinematografii. O co chodzi? Oglądam film produkcji USA, widzę scenę, która jest zrealizowana bezbłędnie. Czuję, jak są dopracowane dialogi, jak lekko, dowcipnie, a co najmniej celnie brzmi każda replika. O, tu na przykład jest pauza, która trwa dokładnie tyle, ile trzeba. Pewnie specjalistyczna ekipa (bo nie tylko montażysta z reżyserem, ale sztab fachowców) zastanawiała się, czy uciąć sekundę, aby rytm był taki, jak należy. Następne ujęcie - kamera ustawiona tak, żeby wszystko co, w tej scenie ważne, bez trudności do widza dotarło. Muzyka w odpowiednim momencie podkreśla nastrój. I tak dalej. Świetny film. No i? Wiesz, to trochę jak z ludźmi. Ciekawie się rozmawia z tymi, którzy są indywidualnościami - mają własne zdanie, charakterystyczne, indywidualne cechy, jeśli opowiadają, to nie gładkimi, okrągłymi zdaniami, ale po swojemu. No i mają coś do powiedzenia, o czymś, co ich pasjonuje, co ich naprawdę obchodzi. Takich naprawdę bardzo dobrych filmów amerykańskich, które wyrywkowo próbowałem scharakteryzować, widziałem setki. Ale wolę inne, gorsze, bardziej chropowate, w których są czasem ewidentne błędy, ale czuję, że ci, którzy film zrobili, chcą mi coś powiedzieć. I dlatego np. niektóre filmy irańskie, choć obiektywnie zrobione prawie po amatorsku, bardziej mnie poruszają, są mi bliższe. Ba, ich twórcy potrafią zobaczyć wokół tyle ważnych spraw, że obejrzenie takiego filmu to dla mnie do pewnego stopnia rozmowa - facet mi mówi: zastanawiam się, co nczują ludzie w biednych wioskach, do których wdziera się cywilizacja poprzez gadżety, ubiór, inne zachowanie; tak, to konieczność, może to przyniesie wolność, ale czy ludzie stają się szczęśliwsi? Zobacz, jak reagują. A ja mu odpowiadam - to rzeczywiście ciekawe, u nas , w innej kulturze, bywa podobnie, może rzeba zwolnić, może przyjrzeć się światu, pożyć spokojniej. Oczywiście - trochę poetyzuję, ale o to mniej więcej chodzi. I o własny charakter pisma, własny styl. Są tacy reżyserzy, których filmy rozpoznam po paru minutach - Rohmer, Truffaut, Bergman, Losey, Tarkowski, że wymienię tylko niektórych wielkich. A ten "przeciętny" film amerykański ma często charakter bezosobowy, jest dziełem świetnych fachowców, którzy wiedzą, jak należy zrobić dobry film. Ta gładkość realizacji po jakimś czasie staje się nużąca, a nawet irytująca.

Pepik

Dzięki za ten tekst.
Przybij piątkę. Wybieram film europejski (z reguły francuski), często też "etniczny" ze względu na niepowtarzalność. Zaskoczyła mnie Ola pytaniem: czy wolimy oglądać film o "meksykańskich biedakach"..Zaczęłam zastanawiać się, na ile snobistycznie dobieram sobie własny repertuar..I tak! WOLĘ! Na przykład: "Czas pijanych koni", opowieść o rodzeństwie Kurdów, nie wstydzę się, że ten film poruszył mnie na tyle, że publicznie rozpłakałam się, czekając na autobus..

W kinie chcę zobaczyć (i zwykle robię wszystko, aby obejrzeć)sztukę, nie produkcję..
Filmy amerykańskie (z reguły) to sprawne, ale jednak rzemiosło.

Cieszę się, że jest "Muranów", GUTEK FILM.....

Przepraszam, że tak krótko. Jestem małomówna :)

p.s. tu pozwolę sobie na chwilę prywaty i pozdrowię Monikę B., cudowną dziewczynę, która opowiedziała (opowiada) mi o 'etniczności'.

użytkownik usunięty
nulla

cd.
Właśnie przeczytałam Twoją wypowiedź i swoją - brzmi ona nie tak jak chciałam, jest zbyt radykalna. Chodzi mi o to, że zauważyłam pewną tendencję u pewnej grupy ludzi, tendencję do gnojenia filmów amerykańskich z zasady i zachwycania się wszystkim co azjatyckie etc. Oczywiście niepotrzebnie zgeneralizowałam tą obserwację; nie chodzi mi o tych, którzy z przyjemnością oglądają filmy o dzieciach (uwielbiam "Kolory raju", "Delbaran" był dla mnie zbyt radykalny w powolności opowiadania).
Pewna grupa, o której napisałam to ludzie, którzy przeżywają pierwszą fascynację filmem o chcą pokazać, że są inni, lepsi, że zachodnia tandeta to nie dla nich tylko dla glupiej, bezdusznej masy, do ktorej oni broń boże się nie zaliczają... ehh czy to co piszę ma sens?
Czekam na opinie :)

snobizm
Tak, pewnie masz rację. To, o czym piszesz, Olu, prawdopodobnie się rzeczywiście pojawia, jest formą snobizmu. A snobizm jest drażniący, bo jest pozą, jest rodzajem nieautentyczności. Jednak ja dostrzegam też dobre strony snobizmu - u wielu ludzi po jakimś czasie przekstałca się w prawdziwe zainteresowanie, wiedzę, głębsze zrozumienie danej dziedziny. Jeśli ktoś, tak jak piszesz, chce pokazać, że jest "lepszy", to jednak najczęściej musi te inne filmy obejrzeć, czasem o nich porozmawiać, pomyśleć... Krótko mówiąc, otworzyć się na inny rodzaj kina. Bo - nawiązując już do mojej poprzedniej wypowiedzi - cechą kina amerykańskiego jest pewna hermetyczność, co znowu wynika z hollywoodzkiej przymysłowej perfekcji. Jest rzeczą charakterystyczną, że na tamtejszym rynku nawet największe sukcesy filmów zagranicznych nie dadzą się nawet sensownie porównać z wynikami (nie tylko frekwencyjnymi) dzieł miejscowej produkcji. A jeśli amerykańskim fachowcom podoba się jakiś film europejski, to robią jego własny remake, z uwzględnieniem standardów Hollywoodu, przy czym te amerykańskie wersje są najczęściej - z naszego punktu widzenia - gorsze od oryginałów, bo gubią właśnie tę oryginalność, świeżość, pasję, która nas poprzednio urzekła. Niech więc ta grupa ludzi, o której piszesz, zainteresuje się kinem bardziej różnorodnym, nawet jeżeli początkowo nie wynika to z autentycznych potrzeb.

użytkownik usunięty
Ola

kompleksy
Mam wrażenie, że krytyka kina amerykańskiego dotyczy głównie ludzi młodych, aspirujących do innej klasy społecznej. Czy też mających kompleksy na punkcie "prowincjonalnej" Polski. Jest to swoista moda by chwalić wszelkie produkcjie ze wschodu, nawet gdy tych ostatnich nie da się oglądać. Wiem to z autopsji, bo będąc w ogólniaku wydawało mi się, że kino gatunku, w ogóle kine stylu zerowego to tylko czcza rozrywka dla maluczkich. Wtedy dla zasady chodziłam tylko na produkcje nie-amerykańskie, a teraz często po komentarzach znajomych, informacjach prasowych, nie mogę się zmusić by pzobaczyć tzw. ambitne kino. Sądzę, że powinniśmy skończyć z tym stawaniem okoniem wobec wszystkiego co ma metkę made in USA. Po prostu oglądać jak najwięcej i jak najbardziej zróżnicowane filmy.