tak od razu po jednym odcinku, czy dopadłaś wcześniej w oryginale?
Nie oglądałem od początku. Kim jest dziewczyna, która weszła do domu pod koniec i udawali wraz z Duchovnym, że się nie znają? Czy to może ona była tą dowcipnisią powodującą sińce pod oczami bohatera?
Właśnie skończyłem oglądać. Specyficzny humor, odważny, mi się podobał chociaż David grał jakby był znudzony nie tylko grą ale życiem.
Kurczę, no! Czemu żaden serial mnie nie wciąga? Znaczy, akurat "Californication" nie widziałam, ale co się na jakiś nastawię - to pudło. "Nadgryzałam" już i "Lost", i "Prison Break", i "Herosów". Cni mi się do starych dobrych czasów, gdy oglądałam "Star Trek: The Next Generation". Jeszcze pierwsze serie "Z Archiwum X" były znośne.
We współczesnych serialach irytuje mnie piętrzenie zagadek w nieskończoność i rozwiązania, które rozwiązaniami nie są. Nudzi mnie to, zamiast intrygować. I wcale nie jest mi z tym dobrze, bo fajnie byłoby znów mieć jakiś ulubiony serial, organizujący mi w miły sposób wieczory. ;)
""Nadgryzałam" już i "Lost", i "Prison Break", i "Herosów"."
Bo to jest szmira i kicz. Oszukiwanie widza - sprzedawanie mu najgorszej tandety w ładnym opakowaniu. Kiedyś śp. Kałużyński o pewnym filmie powiedział, że takich scenariuszy to on by dzisięc napisał jednego dnia. To się da powiedzieć o tych wykalkulowanych na zimno tworach współczesnej popkultury. Robi to sztab ludzi, którzy dokładnie kalkulują co się sprzeda, jak zakończyć poszczególne serie, żeby ludzie dalej kupowali ten kit itd. Można lubić, tak jak niektórzy lubią fast foody. Mi to nie smakuje, Tobie pewnie też nie. Na szczęście popkulturze udaje się coś sensownego zrobić od czasu do czasu - szukajcie a znajdziecie. Nie spodzewaj się też, że to co w dzieciństwie/młodości tak Ci się podobało, spodoba teraz. Starzejemy się, dojrzeamy, wyrabia nam się gust - przynajmniej niektórym...
Właśnie - wymyślane na zimno. Dlatego współczesnych seriali nie oglądam, a w pamięci pozostają te robione kiedyś przez pasjonatów lub jako eksperyment ? "Twin Peaks", początki "X Files", albo te ze zdecydowanym światopoglądem np. "ludzie są z natury dobrzy, kochajmy się" = "Przystanek Alaska" lub "naprawdę istnieje zło" = co bardziej mroczne odcinki "Millenium".
Jednak w wydumanym Californication wyczułem (jako wilk:) coś świeżego, tylko czy dalej się nie zepsuje?
P.S. No żebym ja się zgadzał z Dianą?, świat się kończy :)
"Jednak w wydumanym Californication wyczułem (jako wilk:) coś świeżego, tylko czy dalej się nie zepsuje?"
Mi się całość podobała. Wydumany, ale lekko dekadencki, nonszalancki i zdystansowany.
No to chyba wypada zacząć oglądać (jestem zdany na kablówkę).
Jeśli uda mi się obejrzec kilka odcinków pod rząd, to będzie mój rekord od paru lat :)
"No żebym ja się zgadzał z Dianą?, świat się kończy :)
No, nie gadaj. Przecież zaczęliśmy od pełnej zgody na temat "Czarownic z Eastwick". :)
Fakt!
Ale po prostu Twoja wysokość punktacji dla Pikniku mną wstrząsnęła (i zmieszała)
P.S. jak tam zdrowie mruczków?
Mną samą wstrząsnął fakt, że tak dalece ten film nie spełnił pokładanych w nim nadziei. No, ale co zrobić!
Z czarnulami lepiej, dzięki. Właściwie to ze mnie trochę panikara. :)
"Californication" niestety nie dla mnie na razie, bo HBO nie mam. A jak tam "Dr House"?
"Nie spodzewaj się też, że to co w dzieciństwie/młodości tak Ci się podobało, spodoba teraz."
No tak, z tym dyskutować nie sposób. Z dzieciństwa pamiętam wielką fascynację "Star Wars" (chciałam być... Lukiem Skywalkerem i mieć taki miecz świetlny ;)). Pamiętam, że spać nie mogłam po wizycie w kinie. Jakiś czas temu trafiłam w TV na scenę, które wryła mi się mocno w pamięć - walkę Luke'a z Lordem Vaderem, w której Luke stracił dłoń. Ech, to już nie było to. Gdzie ta magia, to napięcie? Patrzyłam, próbując odnaleźć coś z tamtych moich emocji, ale nie było nic...
A kto pamięta motyw z "Dużej ryby" z zagubionym miasteczkiem, które Edward postrzegał zupełnie inaczej, trafiwszy tam w dwóch różnych momentach swojego życia? :)
Ja jestem z czasów "Czerech pancernych" - Dinozaurus Internetus.
A propo's Luke'a i jego dłoni:
http://pl.youtube.com/watch?v=PMFrL7xt7kI
To rzeczywistość, kosztuje 8.500 funtów. Zbieram na coś takiego...
"Czterech pancernych" też oglądałam. Teraz - nie da rady. ;)
A dłoń - faktycznie niewiarygodna. Nie wiedziałam, że coś takiego stworzono. Cena... hmm. Mam nadzieję, że jednak w zasięgu Twoich możliwości, nawet jeśli nie na chwilę obecną.
No popatrzcie, a niektóre odcinki Klossa da się oglądać do dziś. Szczególnie te z Brunnerem :) "Haaaans" - to mi zawsze poprawia humor na cały dzień.
Muszę się odzwyczaić od rozpoczynania zdań słówiem "no". Ale co zrobić, kiedy ono często świetnie pasuje?
Berseker, co za tendencyjne myślenie. Szmirą i kiczem można było nazwać "Strażnika Teksasu" albo "Słoneczny patrol". Lost czy I seria Prison Break to seriale perfekcyjne scenariuszowo, z wysokimi budżetami i coraz lepszymi aktorami (jak chociażby Peter Stormare znany z filmów braci Coen).
Twoje teorie na temat dzisiejszych seriali są żałosne i wydumane. Szczerze mówiąc wątpię byś kiedykolwiek obejrzał cały sezon któregokolwiek z seriali które wymieniłeś.
W dobie prostackich ramake'ów, kolejnych części "Pił" i głupich komedii z Adamem Sandlerem telewizja chyba jako jedyna dba o prawdziwą porządną rozrywkę komercyjną. I nie obchodzi mnie że sztab ludzi kalkuluje co się sprzeda. Od tego jest komercyjna telewizja by zdobywać widzów, panie Berseker. Ważne żeby było na wysokim poziomie, nie było wtórne i kiczowate. Rzecz jasna nie ma w tym żadnych głębokich treści ale od głębokich treści są już inni ludzie.
"Lost czy I seria Prison Break to seriale perfekcyjne scenariuszowo, z wysokimi budżetami i coraz lepszymi aktorami"
I tylko tyle.
Akurat "perfekcyjność scenariusza" wydaje mi się w obu przypadkach mocno dyskusyjna. I nie generalizowałabym również w kwestii aktorów, w końcu w rolach głównych można tam napotkać niezłe drewno - bardzo ładne być może, ale jednak drewno.
Za to budżet musi być imponujący. Tu się zgodzę.
I żeby nie było wątpliwości, zarówno "Lost", jak i "Prison Break" przestałam oglądać na początku trzeciej serii. Więcej nie jestem w stanie znieść.
Nie dyskutowałem z poglądem o "perfekcyjności scenariusza" i poglądem o dokonałych aktorach, ponieważ nawet gdyby to była prawda nie przesądzałaby o tym, że sa to dobre filmy. Owszem są to sprawnie zrealizowane produkty, nic ponad to, nie ma w nich ani krzty prawdy. Obejrzałem 5 lub 6 odcinków "Prison Break" i poczułem że ktoś mnie oszukuje, wciska kit i kradnie mój czas. Napisałbym bardziej dosadnie ale MM* z pewnością by zablokowali moją wypowiedź. Są ludzie którym smakuje Junk Food i tyle. Owszem nie samymi Bergmanami człowiek żyje, od czasu do czasu trzeba się wyluzować, ja nie potrafię przy wspomnianych produkcjach, irytują mnie niesamowicie. Lubię kiedy z produktu masowego można wyłapac chociaż odrobinkę czegoś dla siebie. Może dlatego oglądam "Californication" i "Sześć stóp..." - od czasu do czasu zdarza się tam znaleźć celną obserwację na temat stosunków międzyludzkich. Danie z przyprawami, a "Prison..." i "Lost" to dla mnie jak jazda na karuzeli - fajnie, ale na dłuższą metę można pawia puścić.
*- MM - Moherowi moderatorzy
A jak oglądasz "Oz", to też masz wrażenie, że ktoś Cię oszukuje? Zawsze mnie interesowało, jak się postrzega ten serial z Twojej perspektywy.
Nie widziałem tego filmu, dopiero teraz dowiedziałem się, że coś takiego istnieje. Jeśli obejrzę chociaż część, to napiszę swoje zdanie. Jednak to nie ma dla mnie znaczenia, gdzie toczy się akcja, większe znaczenie ma to co do powiedzenia mają twórcy serialu. Interesują mnie relacje międzyludzkie, bez względu na to czy dotyczą przedsiębiorców pogrzebowych, policjantów, pisarzy czy innych typów. Akcja dla akcji mnie nie interesuje. Może dlatego jednym z moich najulubieńszych filmów jest "Paris, Texas" Wendersa, może dlatego zasnąłem w kinie na "Nico" z Segalem (czy jak to się tam pisze).
"Interesują mnie relacje międzyludzkie..."
No tak, dlatego też zapytałem. Wyobrażam sobie, że polskie więzienia funkcjonują inaczej niż amerykańskie, ale ludzie w nich pewnie podobnie.
OK, może uda mi się obejrzeć kilka odcinków ego serialu. Dodam jeszcze, że za długo już w tym siedzę, najczęściej mam dosyć tej tematyki :-)
Ja tam lubię Prison Break i Lost choć wiem ,że co seria to niestety strasznie przegięcia są stosowane, ale na pewno nie jest to szmira.. Szmire to mamy tutaj w Polsce, chodzi mi o nasze seriale.
Co do Herosa to jest jak dla mnie genialny i nawet drugi sezon jest świetny.
Oglądałeś może serial "Dexter" ? Jeśli powiesz mi ,że to też jest szmira to we have nothing to talk about ^^
pozdro
PS: Californication nie widziałem, polecacie? Podajcie jakieś argumenty proszę :) Bo nie wiem ,czy ściągać.
Dextera lubię, więc może jest o czym ze mną gadać :-D
Californication polecić? Najlepszym argumentem za jest to, że Oshin się podoba :-)
Hehe, no to jakiś argument jest :P Ale taki średni :) Hmm to może porównaj do Dextera, tak samo wciąga? :D
pozdro
Zgadza się, na cześć Cata Stevensa - od razu przypomniała mi się Lady d'Arbanville :) - ale okazało się na końcu, że to nie ten pies.
Red Hot Chili Peppers podobno wnieśli oskarżenie o plagiat. Bo w końcu to oni wymyślili nazwę Californication. Ciekawe czy będą musieli zmienić nazwę serialu...
No tylko ze nikt nie uzywa tej nazwy zeby promowac swoja muzyke. Praw autorskich do slow raczej nikt nie posiada, a i produkty ciezko pomylic wiec nie ma podtaw zeby domagac sie zmiany tytulu. Ale to Ameryka i nie takie cyrki sie tam dzialy...
"Ameryka to wielki kraj" (był?)
- między innymi dzięki takim cyrkom. U nas o wszystkim i tak decyduje urzędas, czesto nie bez korupcji, a zawsze źle. Skutki - widać wokół :(
Biedny urzędas to tylko wykonawca litery prawa tworzonego w pewnym okragłym budynku. Prawdą jest, że są dwie szkoły: urzędnik jest dla petenta, urzędnik jest przedstawicielem władzy. W Polsce dominuje to drugie, carsko-imperialne podejście.
Na marginesie: ciekawe jak żywe są w tej kwestii pozostałości po zaborach. Niestety to temat na baaardzo długi wywód. Kto chce doczyta :-)
w CK podobnie jak w Kongresówce, ale mentalność ludzi troszkę inna (nie wiem, czy lepsza:), w pruskim trochę lepiej; za to ziemie odzyskane - skąd tam tak silna carska tradycja :) ???
Ale w okrągłym budynku tylko wydaje im się, że rządzą - tak naprawdę rządzi biurokracja. Trzeba by zlikwidować 80% przepisów i wyrzucić ponad połowę urzędników, co jest nierealne ...