Czemu ten serial nie ma swojej strony na fw? Jakieś embargo? Poczytałbym jakieś opinie czy w ogóle warto się do tego zabierać, a tu nic. Wstyd trochę.
masakra 10 min filmu po prostu teatr jak zwykle polski film scenografia teatralna, a pan lubaszenko to przynajmniej powinien odrobinę wysiłku wykazać i zapuścić brodę i wąsy do filmu, a nie grać z przyklejoną no po prostu amatorstwo, proszę was polscy aktorzy nie bierzcie się za takie filmy bo się ośmieszacie!
Dokładnie to samo chciałem napisać. Ten film to taki trochę "teatr telewizji" przedstawia :)
Jak na razie na plus Lubaszenko no i od biedy ta młoda laska kręcąca się wokół DeGeja.
Rozczarowanie. Miałam nadzieje, że w końcu jakiś polski serial mnie zainteresuje, a tu klapa, g..... Tak jak już napisano teatr telewizji tylko aktorstwo nie to.
tragedia historia na 10 odcinków gdyby rozpisali portrety psychologiczne, subwątki i postaci a tutaj taka pasza. na dodatek 100 lat temu a brak klimatu całkowicie. MA-SA-KRA a miałem duże nadzieje.
No właśnie rozpisali portrety, nałożyli odpowiednie filtry, pobrudzili trochę plan. Kurcze miasta na początku poprzedniego stulecia były zwyczajnie brudne, a nawet bardzo brudne. Zero realizmu. Wracam do Star Treka:)
Po co TVN zrobił ten serial i wydał na niego tyle pieniędzy... Serial o takiej fabule już jest. I do tego pomocnik głównego bohatera dokładnie ten sam. Liczyłam na co innego. Zawiodłam się. Mialam nadzieje na śledzenie seryjnego mordercy przez wiele odcinków, zwroty akcji, slepe zaułki, domyślanie się... A tu... Ojciec Mateusz przełomu XIX i XXw. A pomyśleć, ze juz od godziny moglam spac...
Panie i Panowie, czy ktoś zna piosenkę wykorzystaną w serialu, bodajże jej fragmenty pojawiły się ze dwa razy. I nie chodzi mi tu o tą wykorzystaną w trailerze. Głos brzmiał jakby Nick Cave, ale nie wiem.. :)
Małaszyński średni, gra jakby od niechcenia. Intryga prosta , oczywista i rozwiązana w 5 minut przez geniusza dedukcji ( nagle w głowie gł. bohatera pojawia się złota i oczywista myśl ). Sam odcinek bardzo krótki ( są też dwie przerwy reklamowe ) - ok 40 minut o ile dobrze liczę. Akcja prze do przodu na łapu capu byle szybciej, zanim wciągniesz się w klimat już reklama ( po pierwszych 5 minutach odcinka ), za chwilę kilka scen na krzyż i Małaszyński rozwiązuje zagadkę. Średnia imitacja różnej maści "SZERLOKÓW HOLMSÓW" , taka wersja dla gawiedzi , bez polotu , uproszczona. Odcięta głowa w jednej scenie, w drugiej kopulacja - serial emitowany dla widzów od 12 roku życia.
Oj... i te zachwalanie serialu na antenie TVN i wystawianie samym sobie laurki zanim wypowiedzieli się widzowie. Słabo.
Patrzyłam na tego Małaszyńskiego i oczom nie wierzyłam: przecież on tam tylko stał i jakby z kartki czytał! 'Witaj przyjacielu', :Matkę mi zabili" i "Dzień dobry, czy mogę?' wypowiedziane dokładnie TYM SAMYM TONEM. Nawet twarzą nie pracował, przez cały odcinek to jedna mina i ten wzrok tęskniący za rozumem... Ja się dziwię, że ten jego bohater sobie buty może sam zasznurować, a co dopiero zagadki kryminalne rozwiązywać!
Trzeba przyznać ze serial to jeden z lepszych ostatnich 8 lat. Bije na głowę westworld i inne gowniane typu breaking bad. Postacie pierwsza klasa, kostiumy i dialogi rownież. Intryga to majstersztyk, każdy by sie spodziewał Żr to ksiądz bedzie a tu na samym końcu zaskoczenie i strach o życie [spoiler] bohaterki
Jeśli chcieli dobry retrokryminał, to szkoda, że nie sięgnęli po książki Marka Krajewskiego, to gotowy materiał na scenariusz. Do tego, wziąć mniej zgranych młodych aktorów i duuuuużo lepszą scenografię i byłby hicior, a tak...
Jedyne co mi się podobało, to wykorzystanie współczesnej muzyki.
BTW. Swego Patryk Vega miał robić serial na podstawie Krajewskiego, szkoda, że poszedł w Czerwony punkt :))
Po co Polacy mają robić filmy na podstawie Krajewskiego skoro można robić podróbki zachodnich seriali i wciskać kit gawiedzi że to wspaniałe ? TVN uważa widzów za niezbyt wymagających idiotów i w tym wszystkim jest konsekwentny od lat, wystarczy spojrzeć na ramówkę.
Haha, tak myślałem. To nawet nie będę sprawdzał, bo to uczucie zażenowania oglądając polskie produkcje już mi sie znudziło. Są wyjątki oczywiście.
Słabszy nawet od Ojca Mateusza. Powoli dochodzę do wniosku że polskie produkcje są daleko w tyle za tureckimi serialami. Polacy mogą tylko pomarzyć o rozmachu Wspaniałego stulecia.
A miało być ciekawie... Tempo akcji i głębia fabuły jak w niezbyt ambitnym RPG... "A może dołączyłby Pan do naszej brygady?" 1. "Tak, chętnie" 2. "Niestety dziś wyjeżdżam" 3. Odejdź bez słowa.
Jak dla mnie kostiumy i scenografia - super, ale to wiadomo :D
Fabuła? Hm... Ogólnie odniosłam wrażenie, że niektóre sceny są pokazane/dodane na siłę.
Tylko po to, żeby zaszokować.
Widać, że jest to serial inspirowany jakimś zagranicznym serialem/filmem.
Serial nie jest zły, przy tym co proponuje telewizja teraz, ten serial to mistrzostwo.
Chociaż może to za wielkie słowa, jak na pierwszy odcinek :)
To trochę tak, że na bezrybiu i tak dalej... Jeśli królują u nas seriale typu Klan, to w porównaniu do nich rzeczywiście jest super, ale obiektywnie patrząc... Może to wynika z tego, że my ciągle chcemy robić polską odpowiedź na coś, w tym przypadku Taboo. Teraz TVP ma ponoć tworzyć polską Grę o tron :)) Już lepiej sfilmowali by porządnie Wiedźmina, a nie cwaniaczyli na siłę.
Chociaż czasem nawet TVP robi coś fajnie, vide Artyści. Pamiętam też Naznaczonego z Adamczykiem (polska odpowiedź na Losta), która pomimo dziadowskiego zakończenia była w miarę OK i polską odpowiedź na The West Wing, czyli polsatowski serial Ekipa.
To chyba chodzi o serial "Korona królowej", który szykuje TVP. Premiera podobno ma być na wiosnę tego roku, a o serialu praktycznie nic jeszcze nie wiadomo.
fabuła serialu przypomina rozwiązywanie zagadki w grze planszowej Tajemnicze Domostwo, jeśli miał ktoś przyjemność pograć, czyli stopień trudności rozwiązywania zagadek na poziomie 8 latka:)
Co prawda ocenianie po jednym odcinku nie jest to końca fair, ale tego nie da się nawet porównywać do Taboo. Im dłużej odcinek trwał, tym coraz ciężej było mi się skupić na tym co dzieje się na ekranie.
Główny bohater jest skonstruowany w deseń "Zrobimy kopie Hardy'ego, ale to są tefałeny, to taki zuy psychol nie przejdzie, trzeba zrobić żeby on jednak był taki trochu miły jednak". W efekcie to wygląda tak, że raz koleś jest milczącym, niezbyt sympatycznym taf gajem, by w następnej scenie być już miłym i sympatycznym ciumciokiem. Ni wuja się to nie klei.
Żeby się jakoś bardzo nie rozwodzić, to przede wszystkim aktorstwo jest drewniane. Dialogi są wypowiadane tak nienaturalnie i sztucznie, że po prostu to aż odpycha (Tego typa co gra Księdza, to chyba z Trudnych Spraw ściągnęli). To tłumaczenie wszystkiego przez bohaterów jest takie meh, a fabuła? Dedukcja level Horatio Caine. Klimatu to tam za grosz. Jedyne co mi się podoba to muzyka, która pasuje tam, jak muzyka klasyczna na potańcówkę w remizie.
Nie fair to jest wystawianie sobie laurki przez TVN i wychwalanie filmu zanim został wyemitowany 1 odcinek i wypowiedzieli się widzowie. Ja krytykuję tylko to co widziałem dziś na ekranie. Nie wypowiadam się o całym serialu i nie wypowiem bo raczej nie obejrzę więcej odcinków może poza jednym jeszcze by zapewne utwierdzić się w przekonaniu... że to wydmuszka.
Ja pisałam ogólnie, tak że luz ;) A cóż, to są tefałeny, robią szit, to chociaż sami sobie pochwalą.
Wiem że ogólnie. Ja za to napisałem ze swojej perspektywy. Wychwalanie samych siebie w stacjach TV dawno już przekroczyło granicę żenady i bezwstydu. Niestety pokolenie smartfonów ubabrane hamburgerem z Mc Donalds'a wierzy w to że w tym filmie grają niesamowite gwiazdy ekranu , a zagadka kryminalna jest na poziomie Hammetta czy innego "Czendlera"
To może najpierw plusy...
Lubos bardzo na plus jak zwykle, świetnie wypada w klimacie nałożonym serialowi. Bardzo obiecująca gra młodej asystentki. Ogółem największym plusem tej produkcji jest fakt, że powstała. Emitowana o takiej porze i w ramówce telewizji dostępnej praktycznie każdemu polakowi, co przynosi nadzieję że może już polski widz nie jest idiotą i nie potrzebuje kolejnej łatwej rozrywki na zasadzie tak zwanej "łopaty do głowy".
Obsadzenie Małaszyńskiego w głównej roli jest tutaj chyba bardziej chwytem marketingowym mającym na celu przyciągnięcie widza niżeli faktycznych jego umiejętności aktorskich. Próbując rozwikłać zagadki w roli EdGeja(?) przypomina bardziej członka tajnej służby ścigającego mafię (być może to przez nadmiar polskich produkcji o tej tematyce, bo Polska mafią oczywiście stoi!). Same zdjęcia robią dobre wrażenie, ale porównania do produkcji amerykańskich, zwłaszcza świetnego "The Knick" - są nieuniknione. Kontrast współczesnej kamery i soundtracku z fabułą osadzoną na początku XX wieku - to już było! I nie mam o to pretensji. Niestety, jak kopiować to powinno robić się to dobrze, jeśli "Belle Epoque" chce dorównywać tu poziomem i klimatem, wiele pomogłoby chociażby pomniejszenie nasycenia barw, momentami bardzo kuje to w oczy - zwłaszcza w scenach kręconych na zewnątrz. Filtr nie jest tak brudny jak być powinien, ale rozumiem że tu wychodzi kolejna obawa o widza, który mógłby zacząć regulować swój ultra-hd odbiornik.
Tak czy owak, to może być "dobra zmiana" dla polskiej telewizji ;)
" Emitowana o takiej porze i w ramówce telewizji dostępnej praktycznie każdemu polakowi, co przynosi nadzieję że może już polski widz nie jest idiotą i nie potrzebuje kolejnej łatwej rozrywki na zasadzie tak zwanej "łopaty do głowy"."
A Belle Epoque to nie jest łatwa rozrywka ? Gdzie tu prawdziwa zagmatwana zagadka kryminalna ? Gdzie tutaj coś ambitniejszego aniżeli kopulacja i odcięta głowa pokazywana często by pochwalić się jakich mamy speców od efektów ? Film przypomina Ojca Mateusza i nie jest to niestety zaleta. Zarówno w jednym jak i drugim mamy średnią zagadkę kryminalną i sztampowe rozwiązania na bazie skryptów. Jeżeli to miał być świetny początek znakomitego serialu , to wyszło kiepsko , kolejne odcinki prawdopodobnie utrzymają ten poziom jak na moją intuicję
Nie mianuje tego serialu arcydziełem, fabularnie jest tutaj rzeczywiście kiepsko. Ale w porównaniu z przytoczonym przez Ciebie "Ojcem Mateuszem" wyróżnia się chociaż sposobem wykonania i niesztampowym stylem jak na polską telewizję. Mamy oczywiście lepsze seriale, produkcje hbo zasługują na większą uwagę, ale przeciętny widz nie ma pojęcia o ich istnieniu. I myślę, że fajnie że taki przeciętny widz w środowy wieczór natknie się na Belle Epoque zamiast serialu o warszawskich korpoludziach lub reality show o modelkach.
Sposób wykonania owszem nasuwa skojarzenia z produkcjami z tzw. zachodu, ale wiele osób podnosi zarzut że muzyka nie współgra z epoką ... z kolei dźwięk jak zwykle nawala i nie zawsze dobrze słychać dialogi - kolejny zarzut podnoszony przez sporą część widzów. Przeciętny widz - nie wiem jaka jest definicja - może to kupi bo skoro mielenie w kółko tego samego patentu jak w Ojcu Mateuszu wielu osobom nie przeszkadza bo wymagania mają zaniżone i tu możesz mieć rację , iż film pewną oglądalność będzie jednak miał . Ale jak na taką pompę TVN-u , takie wypowiedzi o "nowej jakości" , to jest co najwyżej średnio jeśli chodzi o to co obejrzałem wczoraj.
Na portalach też raczej "jadą " po tym filmie i trudno mi by było uwierzyć że piszą tam sami nieprzeciętni kinomani i dodatku nienawidzący TVN .
Bo na internetach dominują jednak młodzi ludzie, którzy są że tak to ujmę bardziej oczytani, niż typowe Janusze dla których telewizja to jedyne medium.
Zagadka była tak skomplikowana, że w połowie odcinka zacząłem się zastanawiać, kiedy pojawią się jacyś kandydaci na zabójcę. Poza tym, żeby produkcja w tym stylu miała szansę wciągnąć widza klimatem, potrzebny jest półtoragodzinny pilot. Bez tego wszystko wygląda na robione na "łapu - capu"...
Tak, zdecydowanie takiej muzyki to tam najbardziej szkoda, zupełnie inna liga.
Najlepszą jednak aktorką to była ta głowa z pierwszej części odcinka, którą to tak miło reżyser sobie eksploatował w myśl "mamy fajną makabrę trzeba ją ograć na ile się da" xp
Co mnie jeszcze urzekło tak w porównaniu do tego ugładzonego-Hardy'ego, to scenka miłosna (że się tak wyrażę), trochę jakby ugrzecznione-HBO, no bo przecież tam się golizna sprzedaje, to my też ją mieć musimy, ino bez golizny xD zatem weźmy panią pozakrywajmy prześcieradłem pod szyję w miejscach strategicznych xp (przy czym jestem niemal 99% pewna, że panu M widać było skrawek białych bokserek, no urocze xD ).
Głowa wygrała!
O, to, to! Też to samo mi przemknęło przez myśl w tej scenie "miłosnej". Będziemy jak Ejczbioł, ale zaraz chyba nie bardzo możemy, więc niech koleś byzka kobitę przez bokserki xD
Trochę się martwię, że jak Belle Epoque będzie miało niską oglądalność, to władze TVNu stwierdzą, że nie ma sensu robienie kolejnych takich produkcji, bo ich widzowie wolą oglądać inne stacje/seriale/filmy, więc lepiej nie wydawać więcej gotówki
i wrócimy do tego co było... ;/
Liczyłam na doby kryminał polski - coś w stylu Belfer. Zapowiedź mówiła o śledzeniu morderców, rozwiązywaniu zagadek + jakiś romans w tle.
Pierwsze zwątpienie naszło mnie w momencie gdy usłyszałam tą bardzo pozytywną piosenkę (nie pamiętam tytułu), która ani trochę nie nastrajała mnie na kryminał - wręcz przeciwnie pasowałaby mi do komedii.
Zanim skrytykuję treść, przyczepię się do gry aktorów... Jest to sztuczne. Nie przekonują mnie ani troszkę do tego, że to mogłoby dziać się naprawdę. Rozmowy są co najmniej ubogie. Scenografia - niezła, podejrzewam, że ona sama uwiodłaby mnie bardziej niż cały odcinek.
W filmie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Bohater nie musi nawet szukać. W jednym odcinku jest kilka morderstw, od razu (no prawie) bohater trafia na rozwiązanie zagadki. Film nie skłania do szukania. O wiele lepiej byłoby jakby to wszystko było rozciągnięte w czasie, było wielu podejrzanych, kilka morderstw, nowe poszlaki i widz tym samym typowałby sam mordercę, niemal jak w Belfrze czy w pierwszym sezonie Sposobu na morderstwo. I na Boga - nie bano by się mocniejszych posunięć - np. zamordowania tej kobiety co studiowała w Paryżu. Przynajmniej coś by się działo.
Jestem zawiedziona i wiem, że nie będę oglądać i nabijać im sztucznej oglądalności.
Jako, że w tego typu filmach/serialach/grach lubię dobrą dedukcję, to rozwiązanie bardzo mnie zawiodło. Bohater od razu wytypował zabójcę, a następnie gdy ta panna z laboratorium odwiedziła jego ojca mówię do swojej mamy: "Zabójcą musi być ojciec, żeby był jakiś zwrot akcji" i nie pomyliłem się. Szkoda, bo porównanie przez głównego bohatera zagadki do Kuby Rozpruwacza przez chwilę dawało nadzieję na przynajmniej kilkuodcinkowy wątek, albo nawet całosezonowy przetykany w odcinkach łatwiejszymi sprawami typu: "Kto ukradł rower księdzu"
Belle epoque moim zdaniem źle przekazane od odbioru widza. Widząc reklamę serialu od razu rzucił się na myśl klimat, który został ukazany w Taboo. Tak to widziałem.
Po obejrzeniu pierwszego odcinka już jednak wiem, że to było mylne. Ten serial będzie jak prawo Agaty. W każdym odcinku 30 minut rozwiązywania "zagadki", 5 minut pieprzenia, 6 minut to kontynuacja wątków ciągnących się cały sezon.
Drugi odcinek już dostępny na playerze, także niedługo pojawi się i w internetach, wtedy będzie już jasne czy tvn odgrzał kotleta czy też starał się stworzyć coś nowego.
Bo na filmwebie wiedzieli, że nie warto tego wrzucać :D
Pierwszy odcinek powinien porwać widza i powodować zniecierpliwienie w oczekiwaniu na kolejny. Tutaj niestety zniecierpliwienie ujawniło się już w trakcie seansu, ale nie była to chęć poznania dalszych dziejów, a jedynie wyłączenia tv. Teatr telewizji pokazywał ciekawsze i lepiej zagrane spektakle. Tutaj nie dość, że mamy kilka współczesnych wpadek (np. plastikowe okna, utwardzone drogi), które aż kłują w oczy, to gra aktorska jest na poziomie "chwilę temu dostałem kartkę z tekstem". Brakuje klimatu tamtych czasów, wszystko jest takie sterylne, jakby dopiero wyjechało z pralni - gdzie tu początek XX wieku?
Biorąc pod uwagę nachalną reklamę serialu i masakryczne środki włożone w produkcję wyszedł wielki napompowany balon, który nawet nie pękł, tylko stopniowo i bezpowrotnie uszło z niego powietrze. TVN potrafi robić seriale wciągające widza w swój świat, tutaj niestety nic nie zagrało i wszystko się rozlazło. Jedyny plus tej żenady to genialni Eryk Lubos i Olaf Lubaszenkko, ale na tej dwójce serialu nie pociągną.
Panie, marnacja czasu na ten serial. Słabe toto i niewciągające. Fabuła jest jakby tylko dodatkiem do strojów i scenografii. Za szybko to postępuje, nie pozwala na wciągnięcie widza w odgadywanie niuansów śledztwa - dużo lepiej by to wyglądało jako podzielona na 6 czy 8 odcinków jedna sprawa. Prosta do bólu zagadka - [spoiler] - gdy ojciec podejrzanego otwiera drzwi tej młodej babce z labo robi taką minę do kamery, że równie dobrze mógłby powiedzieć "dzień dobry, to ja jestem tym mordercą, którego szukacie" ;) Aktorstwo też nie powala, wszyscy wydają się sztucznie wbici w te swoje stroje i sparaliżowani. A co do samej scenografii - też to wszystko za bardzo przyczesane i piękne jak na czasy brudu i braku higieny. Jak zauważył A. Wajrak - na początku XX wieku, gdzie za auto robił koń, to jakoś tam łajna w ogóle nie widać na ulicach ;) Podsumowując - w przebogatej ofercie serialowej spod marek HBO i Netflixa naprawdę szkoda czasu na tę niezbyt Piękną Epokę.