Ktoś mi może wytłumaczyć na czym polega fenomen tego serialu? Widziałem wiele dobrych wypowiedzi na temat tego serialu, wiec postanowiłem go obejrzeć. Po obejrzeniu kilku odcinków dochodzę do wniosku, że nawet Alf był bardziej ekscytujący :/ Jakoś sie później fabuła rozkręca? Bo jak narazie to serial dobry dla starych bab.
Twin Peaks był swego czasu rewolucją, jeśli chodzi o seriale. Po raz pierwszy każdy odcinek był kontynuacją całej historii, a nie oddzielnym epizodem. Poza tym w czasach, gdy królowały seriale takie, jak Beverly Hills, Lynch pokazał dzieło bogate w symbolikę, zmuszające widza do myślenia, surrealistyczne, zabawne... po prostu inne. Bez Twin Peaks nie byłoby "Archiwum X", "Losta" i innych seriali opierających się na niedopowiedzeniach i tajemnicy. Należy też pamiętać o tym, że tu nie chodzi tyle o akcję, to nie jest "Prison Break", co o budowanie klimatu, różnorakie aluzje do mitologii i postmodernistyczną zabawę. Dla mnie Twin Peaks pozostaje ponadczasowym arcydziełem i ciągle najlepszym serialem, jaki oglądałem w życiu. Nie uważam też, że to "serial dla starych bab". Jeśli ktoś nie widzi różnicy pomiędzy "Modą na Sukces" i "Twin Peaksem", to chyba nigdy nie zrozumie magii serialu Lyncha.
nie po raz pierwszy "każdy odcinek był kontynuacją całej historii" ( żeby daleko nie szukać wspomnę polską "Karierę N. Dyzmy" ;)
co do reszty - pełna zgoda
Racja, ale ciężko nazywać pełnoprawnym serialem siedmioodcinkową "Karierę...". W najlepszym wypadku był to miniserial.
ale było takich więcej,
ja rzadko oglądam seriale, więc nie sypnę przykładami - w tej chwili przychodzi mi do głowy "Ja, klaudiusz" - kilkanaście odcinków
o, albo nasze "Przygody pana Michała" ;)
mówiąc kolokwialnie: totalna psychodelia, serial dla bardziej wyrafinowanych widzów
dla starych bab??? oj, pier*olłeś stary, wracaj już lepiej do tego Alfa
Jeśli dla mnie ten serial to arcydzieło, z powodów, które inni już tu wymienili, czy moge zatem uważać się za widza z wyrafinowanym gustem?
Jeśli chcesz możesz się nawet uważac za cesarzową chińską, ale serial ten arcydziełem nie jest(IMHO).
Twin Peaks jest super, ale ja chciałem podkreślić, że nie mam nic wspólnego z osobnikiem załozycielem tematu, tudziez jego fotą (pare osob moze wiedziec, ocb -_-)
KLIMAT(!), agenci(cała trójka z Cooperem na czele), kobietki piękne(;)),humor, KLIMAT i jeszcze raz klimat...
Sorry posta pisałem wczoraj pod wpływem, nie mam zamiaru prowadzić tutaj kłótni... Przepraszam wszystkich urażonych tą wypowiedzią.
Ale nie da sie ukryć, ze te watki miłosne był okropne. Taka telenowela zrobiła sie w późniejszych odcinkach.
Ha, James to mnie od początku irytował i chyba nie tylko mnie ;d. Zabawne, bo jak na początku serialu nie lubiłem go za beznadziejne aktorstwo, tak w drugiej części serialu (tj. po 18 odc.) aktor podniósł poziom, ale jego postać zaczęła być tak fatalnie narysowana, że aż mi chciało się przewijać momenty, kiedy jest wątek z Evelyn i Malcolmem.
Co do wątków miłosnych to zależy które. Te pod koniec były cholernie słabe, mówie tu o Jacku ''Święty Mikołaj" Wheelerze i o tej Mary Sue z klasztoru. Annie jestem w stanie jeszcze zrozumieć, była wyidealizowana, ale grała ważną rolę w świetnym wątku o Windomie E. Była potrzebna, miała swoją niszę. Ale tak postaci Jacka kompletnie nie rozumiem, bo on nie jest ani ważny, ani ciekawy, ani potrzebny, ani żaden inny. Nie pełnił absolutnie żadnej roli w serialu i dodanie go do serialu tworzyło taką telenowelę (ale może to jest sposób, w jaki serial dystansuje się od środków prowadzących do opery mydlanej. W odcinkach z udziałem jego, Bena i Audrey jest parę razy wspomniane jak bardzo jest potrzebny, autoironia?). Ja go nie lubię tym bardziej, że Audrey to moja ulubiona postać w całości i to że dała mu, i do tego za jej pierwszym razem, jest dla mnie naprawę nie do pomyślenia.
To co powyżej napisałem ani trochę nie zmienia faktu, że Twin Peaks jest skończonym arcydziełem, z paroma marginalnym wadami, które prawie wszystkie wynikają z tego, że różni reżyserzy mieli różną wersję "swojego" serialu.
Mówię to jako stara baba.
Serial jest bardzo dobry chociaż obejrzałam tylko do momentu, kiedy wyszło na jaw kto zabił Laurę Palmer. Dalej już mi się nie chciało, bo każdy odcinek kończył się o 3 nad ranem. W ogóle, żeby cokolwiek obejrzeć musiałam nagrywać każdy odcinek, bo takie siedzenie przed telewizorem do rana nie jest dobre dla starych bab. Ale warto było.
Przede wszystkim film ma niepowtarzalny klimacik. Poza tym Kyle MacLachlan jest samo mniamo ;), Sherilyn Fenn też niczego sobie chociaż moim zdaniem nogi ma za krótkie (znaczy nieproporcjonalne do jej figury), no i oczywiście teksty Alberta z moim ulubionym zaczynajacym się od słów: "rzeczywiście jestem cynikiem ale walczę z przemocą itd...."
Co do Alfa, to widziałam może jeden odcinek ale to jest poczucie humoru w stylu "Świat według Bundych" czyli nie to, co Czarownice lubią najbardziej :(
W mojej przygodzie z "Miasteczkiem Twin Peaks" wszystko miało początek w "Pamiętniku Laury Palmer", który zacięcie czytałam gdzieś w okolicach podstawówki. I dodam, że Pani w miejskiej bibliotece dziwnie spojrzała na mnie, gdy wypożyczałam tę książkę. Jeśli ktoś z miłośników nie czytał. Bardzo polecam. Mogę dodać, że mam go na komputerze, ale w wersji angielskiej (jedyne 36 stron w wodzie napisane czcionką '7).
Serial natomiast stał się arcydziełem i choćby ktokolwiek się starał w tworzeniu remake'u na pewno mu nie dorówna.
Co tu dużo mówić muzyka Ennio Morricone i klimat Lyncha...
"...and all that jazz"
znawca_ekranow@wp.pl - czekam na pamiętniki - dziękuję...
Pamiętniczek już w Twojej skrzynce. Po wydrukowaniu możesz dostać oczopląsu, ale mimo wszystko życzę upojnej nocy z Laurą;) Pozdrawiam...
"Miasteczko Twin Peaks" to świetny serial, najlepszy jaki dotychczas oglądałem ( a oglądałem ich mało :). Ale skoro podobał mi się bardziej niż Colombo i Z archiwum X to znacyz naprawdę dużo.
ALE UWAGA!
Zbieram ludzi do podpisania petycji o ucięcie Davidowi Lynchowi prawej ręki i małego palca u lewej ręki za to co zrobił z ostatnim odnickiem serialu. Resztę ciała zostawimy nei ruszoną ze względu na wszystkie inne odcinki
Muzykę rozpoczynającą serial("Falling (Twin Peaks Theme)") stworzył Angelo Badalamenti.
Wystarczy sprawdzić na Wikipedii, filmwebie czy IMDB
Ale mnie też nie raz zmylił youtube czy Bearshare
:)
Moja teoria została obalona. Nie wiem tylko czemu nie tylko ja łączę Enniego z Twin Peaksem. Hmmmm. Wpisałam na google jego nazwisko i nazwę serialu i sporo trafień jest wspólnych. Trudno, Inernet też pewnie może się mylić...
Pozdrawiam
Nie chwaląc się też go mam tylko że po polsku więc jakby co to mogę wysłać:) chyba, że ktoś woli się podszkolić w angielskim;)
Pzdr.
ja bym chętnie chciał przeczytać go, najmilej jakbym dostał dwie wersje ale nie będe zachłanny więc chociaż z jednej bym sie cieszył ;) max35_87@tlen.pl moj adres z góry dzieki :D
Wysłałam na maila i xellos i max.... pozdrawiam, na blogu zapraszam z opiniami:)
Już odebrałam, jeszcze tylko wydrukować i będę miała co robić w coraz brzydsze jesienne wieczory:) Bardzo bardzo dziękuję :)