Dno. Kompletna bujda. Jakieś pseudo dramaty dla panienek szukających królewicza. Najczęściej: on bogaty, ona niezbyt, on ma kasę i samochód, ona ledwo wiąże koniec z końcem, zakochują się i już ją stać na drogie buty i kosmetyki. Oczywiście wszystko dzieje się w wielkim mieście i w co drugim odcinku koleżanki spotykają się na ploteczki w galeriach handlowych. Taki second life dla niepocieszonych. Brak nam startu gdziekolwiek. Nie wspominając o fantasy czy też sci-fi. Istnieje jakiś serial, który ogląda się poza naszym grajdołem? Odpowiem: nie. No, jedyne co tam ledwo wychodzi to seriale i filmy oparte na II wś i polskiej martyrologi...bleh. Ileż można oglądać jak ten biedny, katolicki kraj dostaje baty przez nieudolną władzę? I RP - sprzedajna szlachta II RP - sprzedajna, tchórzliwa resztka dawnej szlachty i II RP - jakieś dziady z solidarności albo komuchy.
Nie bez powodu polska telewizja to powtórki filmów sprzed 10 lat czy nawet 20.
Przykre.