Zastanawiałem się, czemu tak lubimy oglądać filmy o superbohaterach i czemu tak bardzo fascynują nas ekranizacje komiksów o superbohaterach. Poczytałem wszystkie wypowiedzi na forum odnośnie takich filmów jak Batman, Superman, Spiderman, X-Man, Hulk, Kobieta-Kot itp. I wnioskowałem, że ludzie, którzy są fanami komiksów zawsze pozytywnie się wypowiadają, antyfani zawsze krytykują, wielu też wyśmiewa się z tego, że np. superman na dzisiejsze czasy w swoim stroju wygląda pedalsko, a Batman w czapce z rogami wygląda jak leszcz itp. Ciekawi mnie wasze zdanie na ten temat. Macie swojego superbochatera, jeśli tak to, kto nim jest i dlaczego a może też tak jak wielu wyśmiewacie się z nich i czemu tak jest że widok np. Supermana wzbudza śmiech wielu ludzi...
Mam kilka refleksji na ten temat jako miłośnik komiksów i wstrzemięźliwy oglądacz ich ekranizacji.
Po pierwsze wydaje mi się, że raczej NIE "tak lubimy oglądać filmy o superbohaterach", a kultura współczesna po prostu tak lubi komiksy. Dotyczy to zwłaszcza kultury zachodniej, bo u nas komiks mimo że coraz powszechniejszy (i już nie traktowany tylko jako "głupoty dla dzieci") jest w zasadzie ciągle niszowy. Tym samym zainteresowanie filmami wydaje mi się mniejsze...
Osobiście trochę dziwi mnie koniunktura na ekranizacje komiksów w ostatnich latach. Zazwyczaj było chyba tak, że co jakiś czas ktoś podejmował się takiej ekranizacji. Za którymś razem to chwyciło (tak gdzieś około "X-men") i trzyma do dziś. Czasem mam wrażenie, że najprostrzy sposób na ekranizację jakiejś książki, czy historii w Hollywood, wiedzie najpierw przez adaptację komiksową! (przykład: "300" na podstawie komiksu Millera o bitwie w Wąwozie Termopilskim!)...
Do komiksowych filmów wypuszczonych prawdziwą chmarą w ostatnich latach mam dwie poważne pretensje:
1. Że są przeważnie bardziej infantylne od komiksowego pierwowzoru. Ewentualnie: konwencja filmowa ujawnia pewną prostotę komiksowych fabuł.
2. Że przesadzają z KOMPUTEROWYMI efektami specjalnymi. W ogóle nie bardzo lubię komputerowe animacje. Wyraźnie widzę, że wygenerowane w ten sposób makiety bohaterów i potworów to fantomy. Poczekajmy 10 lat. Każdy wtedy dostrzeże jak tandetny jest Hulk i jak nieprawdziwy jest ruch Spider-mana...
Mimo to chętnie oglądam komiksowe filmy. Przede wszystkim dla ich alternatywnej rzeczywistości. Lubię gdy na mniej - więcej realistyczny świat nakłada się warstwa cudów i dziwów (w tym przoduje zwłaszcza wszechświat komiksów Marvela)...
Z adaptacji komiksów superbohaterskich ostatnich lat najbardziej podobał mi się "Hulk", a właściwie jego pierwsza połowa. Stała na naprawdę wysokim poziomie intelektualnym (zbiegała się z mitem Edypa, ze snami o potędze Nietzschego...).
Najlepszą ekranizacją komiksu superbohaterskiego w ogóle jest dla mnie z kolei pierwszy "Batman" Burtona. W jakimś sensie ideał tego rodzaju filmów.
To tyle. Jak jeszcze mi coś do głowy wpadnie, to dopiszę.
Pozdrawiam!
P.S. A moimi ulubionymi adaptacjami komiksów w ogóle (nie superbohaterskich) są "Maska" no i ostatni szok, czyli "Sin City".
Ja nie wiem dlaczego ale polubiłam Hulka. W reklamach widziałam, że ma lecieć na dniach na Pulsie. A dokładnie to chyba 2 maja o 20 :) przyjemnie mi się oglądało kiedyś ten film i znowu chętnie go zobaczę :)