Witam

Chciałbym poruszyć dziś temat który może dla niektórych dziwnym się zdawać,ale mnie nurtuje od pewnego czasu . Otóż zauważyłem u siebie ostatnio pewien syndrom polegający na tym że zamiast szukać nowych filmów/seriali wolę obejrzeć coś co już kiedyś widziałem ( nawet kilka razy ) Macie coś podobnego czy tylko ja jestem takim dziwakiem ? Jeśli wiecie o czym mowa to jak myślicie, czym to jest spowodowane ? Dlaczego wolimy powracać do znanych nam już doznań zamiast szukać nowych ekscytujących ? Pytanie trochę z pogranicza psychologii . :)

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Cobros

Kiedyś miałem tak samo z "Rodziną Soprano" i "Deadwood".

Cobros

Mam tak z filmami, wolę obejrzeć któryś raz z rzędu coś co już znam niż coś nowego. Po prostu chyba wiem czego się spodziewać, a z nowym to nigdy nie wiadomo czy będzie dobre. Właściwie strasznie ciężko ogląda mi się coś nowego, jak już coś obejrzę to pierwszy raz jest zawsze tak na brudno, leci w tle jak coś robię, żeby wiedzieć co i jak, a jak mnie czymś zaciekawi to dopiero oglądam po raz 2 już uważniej.

Z serialami już tak różnie, np jak mam wybierać jakiś komediowy to wybieram coś co już znam i wiem że mimo setnego oglądania mnie rozśmieszy, albo przynajmniej się miło ogląda, np przyjaciół czy różowe lata 70, nowych komediowych nie lubię zaczynać bo ciężko mi się w nie wczuć, wolę znać bohaterów niż ich poznawać, większość sitcomów których nie znam i dopiero zaczynam jest dla mnie żałosnych i szybko się zniechęcam. Inne gatunki jak oglądam sama to wolę coś nowego, ale jak mam coś obejrzeć z kimś to wolę coś co już znam i lubię, a osoba oglądająca ze mną nie zna :D

inkawa

"Z serialami już tak różnie, np jak mam wybierać jakiś komediowy to wybieram coś co już znam i wiem że mimo setnego oglądania mnie rozśmieszy, albo przynajmniej się miło ogląda, np przyjaciół czy różowe lata 70, nowych komediowych nie lubię zaczynać bo ciężko mi się w nie wczuć, wolę znać bohaterów niż ich poznawać, większość sitcomów których nie znam i dopiero zaczynam jest dla mnie żałosnych i szybko się zniechęcam"

Przybijam ci "wirtualną piątkę " większość nowych sitcomów wywołuje u mnie albo uczucie zażenowania,albo w najlepszym wypadku nudy . Bo to wszystko już gdzieś było tylko lepiej . Jedynym serialem z gatunku sitcom który w miarę regularnie oglądam jest "Life in Pieces " i to tylko dzięki filmvebovi i użytkownikom . Tylko z napisami bo żadna polska telewizja ( do której mam dostęp ) go nie puści oczywiście .

Cobros

U mnie podobnie. Lubię czasem włączyć sobie odcinek serialu, który już widziałem a który mi się podobał.

Cobros

A ja nigdy nie oglądam tych samych seriali i filmów 2 razy.

użytkownik usunięty
Cobros

W moim przypadku dotyczyło to tylko Teorii Wielkiego Podrywu, Seksu w wielkim mieście, 07 zgłoś się i Sherlocka.

"tylko" ;)

użytkownik usunięty

Sherlocka mozna oglądac bez konca :)

Cobros

Ciekawy temat, jeżeli chodzi o powtarzanie seriali to w moim przypadku tylko komediowe okazjonalnie, czyli "Przyjaciele", "Roseanne", "Różowe lata 70", "King of Queens", jedyny wyjątek zrobiłbym chyba tylko dla serialu "Ziemia 2" (w sensie w całości bym chętnie obejrzał). Z filmów wiadomo od "Monty Pythona" to się z chęcią powtarza. Zapomniałem prawie, czasami jak z kumplem przy piwie najdzie nas chętka na przemoc i gołe baby to wracamy do serii "Spartacus", tak wiem prymitywne ;-) ale czegoż wymagać od podchmielonych zmęczonych tygodniem chłopów...

Ogólnie jak leci coś dobrego w tv to siłą rzeczy się powtorzy

mitrus80

Hmm widzę że nie jestem sam że w zasadzie każdy ma jakieś seriale do których wraca . :) A co z nowymi serialami ? Pytam o to czy łatwo jest wam zacząć nową serię ? Bo ja tak mam np że często szukam czegoś nowego i nawet jak coś znajdę to nie zawsze zaczynam oglądać bo sobie myślę " A tam i tak będzie kiepskie " i zamiast oglądać nowy sitcom oglądam np któryś odcinek oryginalnej Niani . Wiem że to głupie ale tak mam . :)

Cobros

Ja jestem serialomaniakiem, i mam inny problem, brak czasu na oglądanie, dokończenie wszystkich które zacząłem. Bardzo często sięgam po nowości, ale musi mnie coś ostro pierdyknąć i zrobić wrażenie żebym to jakoś dokończył. Wstępny przesiew też robię "tego nawet nie zaczynam" albo po jakimś czasie "z tym dam se spokój".

Cobros

Ja nie oglądam seriali w ogóle od kilku lat, bo przekonałam się, że jak się raz w to wejdzie, to się szybko nie wyjdzie. Czasami zdarza mi się obejrzeć miniserial tak, jakbym oglądała film - na raz. Tasiemce odcięłam od siebie stanowczo.

TangoAndWaltz

Hmm A po co "wychodzić " . Bo ja nie rozumiem ? No chyba że ktoś już na maksa przegina i "żyje " serialami które ogląda za bardzo się wczuwając to rozumiem . W innym przypadku nie widzę powodu tak stanowczych działań . :)

Cobros

Pomijając już oczywiste mechanizmy psychologiczne w przypadku filmów (sam przed zainwestowaniem dwóch godzin życia w seans nowego filmu czytam o nim dosyć dużo, żeby upewnić się czy warto) i seriali (sentyment, przywiązanie do bohaterów, wspomnienia związane z etapem życia w którym dany serial mi towarzyszył), to od dawna nie wyprodukowano dobrego serialu. Zamiast oglądać te współczesne na sile awangardowe czy intergatunkowe seriale komediowe wolę przypomnieć sobie himym czy entourage, bo odcinków szczegółowo i tak po dwóch latach nie pamiętam.