Czy ktoś z Was po 30+ kojarzy film..
O bogatym starszym bialym człowieku na wózku inwalidzkim który mieszka w wielkim domu w dziczy i wraz z przyjacielem Afrykanczykiem i dzikim plemieniem strzeże -chyba- wyspy. Od urodzenia małe tygrysy wychowuje na dzikich zabójców gdzie na gwizdek zwierzęta te atakuja jego wrogów a Ci nie wiele maja forów na ucieczkę przez puszczę.
Jak nie mylę filmów..
To wątkiem głównym było odszukanie krewnego wartego spadku po śmierci inwalidy.
Po przyjeździe na wyspę rodzina białego mężczyzny kolejno ginie chcąc wykrasc wartościowy sygnet( niestety pełen trucizny).
Film może z lat 80 lub 90..
Moze horror kryminalny..
Dzieki za podpowiedzi
Mogl byc dwuodcinkowy.