Martwe zło 2
Powrót żywych trupów
Coś
Top kina grozy - lata 80.
Lista klasyczna 10 tytułów
Czas na listę moich ulubionych filmów grozy lat 80.
Ta lista jest chyba najtrudniejsza do ułożenia, gdyż lata 80. były obfite w niesamowite produkcje, które uwielbiam.
Druga część "Evil Dead" znacząco różni się od jedynki. Zmiana tonu z pierwszego filmu na drugi działa tutaj niesamowicie dobrze i pozwala Bruce'owi Campbellowi rozwinąć żagle w roli Asha. Uwielbiam ten humor, efekty specjalne i każdą kropelkę krwi pojawiającą się na ekranie. Moim zdaniem najlepsza część serii po dziś dzień i magnum opus Sama Raimiego.
Kolejny horror komediowy na liście, tym razem z zombiaczkami! Kocham ten film za ten cały bijący z ekranu "ejtisowy" klimacik. Od fenomenalnej muzyki po zapadające w pamięć postacie. To też pierwszy film wprowadzający do popkultury rodzaj zombie lubujących się w jedzeniu ludzkich mózgów. Jeden z najlepszych filmów wszech czasów i obowiązkowa pozycja na spooky sezon.
Coś
1982
Carpenterowe "Coś" to moim zdaniem film idealny i do dziś robiący wielkie wrażenie swoim podejściem do przedstawienia istot pozaziemskich, budowaniem napięcia i niepokoju oraz fenomenalnymi efektami praktycznymi. Kurt Russell i Keith David świetnie przedstawili odcienie paranoi i nieufności. Zdecydowanie to król horrorów science fiction!
Może "Dream Warriors" to nie najlepszy "Koszmar z ulicy Wiązów", ale zdecydowanie jest moją ulubioną częścią i wracam do niej najczęściej. Bez wątpienia był to krok w dobrą stronę w stosunku do drugiej części. Uwielbiam obsadę, budowanie lore tej serii, efekty specjalne i sceny śmierci. A jeszcze bardziej podobało mi się to, że Nancy dostała piękne zakończenie swojej historii, pomagając dzieciakom pokonać ich lęki.
"Basket Case" to film, który poleciłabym komuś, kto lubi obrzydliwe i dziwne horrory. Jest niskobudżetowy i fabularnie prosty, ale daje masę frajdy przy oglądaniu. Niski budżet efektów praktycznych i czasem nawet tragiczna gra aktorska tylko to potęguje. To nie tylko bardzo rozrywkowy, momentami rozkosznie odpychający, dziwny horror, ale także film interesujący pod względem psychologicznym i etycznym. Wrażliwych widzów może poruszyć dwójka głównych bohaterów, jeden ze względu na swoją tragiczną i potworną sytuację, drugi ze względu na swoje współczucie, które kłóci się z granicami jego własnych pragnień, a także ich związek ewoluujący w napięciu wraz z postępem filmu.
Na liście nie mogło zabraknąć obozowego slasherka! Pewnie jesteście zdziwieni, że zamiast "Piątku Trzynastego" jest "Uśpiony obóz" 😃 Uwielbiam ten film z podobnych powodów co "Basket Case". Czuć tu "serek" na kilometr i to jest urocze. Fajnie, że dzieciaki są tu rzeczywiście grane przez dzieciaki. Wszystkie zapadające w pamięć kwestie i sceny sprawiają, że jest to świetny film do wielokrotnego oglądania. Również ma jedno z najbardziej szokujących zakończeń w historii kina! Zdecydowanie trzeba obejrzeć!
"Phenomena" to naprawdę świetny nadprzyrodzony mix giallo i slashera z naprawdę zapadającymi w pamięć scenami, świetną muzyką Goblina i dobrą obsadą aktorską. Jennifer Connelly, Donal Pleasance, tony owadów, kryjówka mordercy pełna zarobaczonych zwłok i małpa z brzytwą! Jeśli to cię nie przekonuje do seansu, to nie wiem, co może.
Drugi "Phantasm" był pierwszym filmem z tej kultowej serii, który obejrzałam i zakochałam się w nim. Równie przyjemny, jak pierwszy film. Nie ma pełnej oryginalnej obsady, ale ma wciąż kuleczki! 😉 Reggie naprawdę staje się tutaj jednym z najbardziej kultowych bohaterów kina grozy. A Tall Man w wykonaniu Angusa Scrimma jest tak samo creepy, jak zawsze. Jeden z najlepszych sequeli horrorów, jakie kiedykolwiek widziałam. Świetne gore, praktyczne efekty, doskonałe tempo i czuć większy rozmach.
Uwielbiam wszystkie główne filmy Romero o zombie. "Dzień" może nie jest tak dobry, jak dwie poprzednie części, ale to wciąż cholernie dobry zombie flick. Być może brakuje mu społecznego komentarza "Świtu" i szokującej autentyczności "Nocy", ale nadrabia to niezapomnianymi postaciami, niewiarygodnymi efektami gore oraz rozwojem i cech zombie. Postać Rhodesa jest jednym z najbardziej przesadzonych złoczyńców, jakich widziałam w horrorach, ale jest przynajmniej powód, dla którego jest antagonistą, a nie tylko robi to dla bycia tym złym. George Romero odwalił kawał dobrej roboty.
Niemal idealna mieszanka sci-fi, horroru i akcji, zawierająca jednocześnie starą, dobrą krytykę społeczną. Ogólne przesłanie tego filmu jest tak samo aktualne dzisiaj, jak wtedy, gdy został nakręcony. Władza, która wykorzystuje media jako formę kontroli myśli. Poza tym świetna akcja, świetna gra aktorska i po prostu świetna produkcja. Projekt kosmitów jest doskonały, pokazuje obrzydliwą wersję ludzi, co jest świetnym sposobem na pokazanie przesłania.