Incepcja
Erin Brockovich
Pulp Fiction
Kiedyś to było...
Lista klasyczna 6 tytułów
...czyli filmy, które oglądałam w młodości oraz takie, które powinnam była obejrzeć, ale wciąż czekały na liście "kiedyś obejrzę" aż do teraz. Klasyki, starocie i sentymentalne powroty.
Wcześniej nigdy w całości go nie oglądałam, kojarzyłam jedynie fragmenty i mniej więcej o czym Incepcja jest. Dla wielu to jeden z lepszych filmów, ma bardzo wysokie oceny i wiele osób po dzień dzisiejszy snuje domysły, co było jawą a co snem w filmie oraz co właściwie oznacza końcówka. Dlatego miałam bardzo wysokie oczekiwania... Incepcja nie spełniła moich oczekiwań. Film nie jest zły, ale historia mnie nie wciągnęła, a bohaterowie nie zainteresowali na tyle, by ponownie do niego wracać. Obejrzeć i nie myśleć o nim więcej. Film nadrobiłam w 2026r.
Jeden z lepszych filmów Julii Roberts. Za każdym razem wciąga tak samo. Nigdy się nie znudzi. Film obejrzałam ponownie w 2026r.
Poszczególne sceny z Pulp Fiction kojarzyłam przed obejrzeniem filmu. Któż by nie kojarzył memu z zagubionym Travoltą 😉 Soundtrack katowałam w młodości, choć filmu nie oglądałam. W końcu nadrobiłam. Trudno mi nawet powiedzieć, o czym on był...mocno przegadany, czasami absurdalny, a jednak coś w sobie ma. Klasyk. Ale czy jeszcze do niego wrócę? Trudno powiedzieć. Film nadrobiłam w 2026r.
Obejrzane pierwszy raz, wiele lat po premierze. Nie sądziłam, że to film dla mnie i być może za młodu nie doceniłabym go tak jak teraz. Helikopter w ogniu od pierwszych minut trzyma w napięciu i ani na chwilę nie da odetchnąć. Czuje się tą duszność, chaos, przyparcie do muru... Świetnie zrealizowany. Mocny. Film nadrobiłam w 2026r.
Film, który uwielbiałam w dzieciństwie. Pamiętam, że gdy leciał w telewizji, rodzice kazali mi wyjść z pokoju przy scenie tortur, a ja, jako mały gniot, i tak podglądałam. "Freedom" mocno wbiło się w moją pamięć. Świetny soundtrack, świetnie napisany i działa do dziś. Sprawia, że chce się walczyć o wolną Szkocję 😉 Po latach to wciąż jeden z moich ulubionych filmów. Film obejrzałam ponownie w 2026r.
Typowo amerykański film, pełen patosu oraz ukazania walki o honor i godność. Jest bardzo zły bohater z manią wielkości oraz bardzo dobry bohater, który pragnie normalnego życia, ale nie potrafi przejść obojętnie, gdy innym dzieje się krzywda. Schemat, goni schemat, ale Ostatni bastion ogląda się dobrze, plus świetny Redford. Kiedyś wydawał mi się lepszy, ale i teraz można przy nim spędzić miło nudne popołudnie. Film ponownie obejrzałam w 2026r.