Chyba troszkę zepsułem sobie seans, bo miałem naprawdę wysokie oczekiwania, słysząc ochy i achy z każdej strony, a dostałem naprawdę porząny film, ale bez oczekiwanego efektu "wow". Gosling jest zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą w kosmosie, wtórują mu genialne wizualia i ogólny klimat, natomiast mam problem z dłużyznami, które psują odbiór filmu. Nie potrafiłem się zżyć z bohateriami, bo zmiast większej ilości ich interakcji, głębi relacji, dostajemy przepiękne, lecz przeciągnięte sceny, które są bardziej żeby cieszyć oko niż wnosić coś więcej do fabuły. Nie zaiskrzyło niestety - bardzo się cieszę z jego sukcesu, ale za dużo mi w nim przeszkadza, aby go w pełni docenić. Bromance w kosmosie, w którym dla mnie nie ma miejsca. więcej