$poster.alt
FilmTitle(title=Wielki Marty, country=PL, lang=pl, attributes=0)
FilmTitle(title=28 lat później - Część 2: Świątynia kości, country=PL, lang=pl, attributes=0)

Top 15 2026

Lista rankingowa

15 tytułów
15 najlepszych filmów z 2026 roku
Chyba najbardziej stonowany i spokojny obraz od Sorrentino, ale dzięki temu odnalazł klucz do mojego filmowego serca. Jak to jest świetnie napisane to brak słów - jasne, większość filmu to filozoficzno-egzystencjalne ględzenie o życiu, przemijaniu, kochaniu i [tu wstaw dowolne], natomiast na mnie to działa w 100%. Cudownie zagrane, opowiedziane, przemyślane i przede wszystkim ukazane - na każdym kroku czuć, że to kino autorskie, gdzie reżyser nie boi się dorzucić do swojego dzieła elementów teoretycznie do siebie nie pasujących, a w praktyce tworzących niezapomniany efekt. Grazie millie Paolo. więcej
Movie Supreme! Wielki pokaz aktorstwa ze strony Timothiego, wtóruje mu przecudowna stylistyka lat 50 oraz G E N I A L N A ścieżka dźwiękowa, która nie tylko idealnie pasuje, ale także tworzy integralne tło opowieści. Historia nie zwalnia tempa ani na chwilę i mimo, że nie wszystkie wątki według mnie do końca wybrzmiewają. Oglądanie Martiego, nurkującego coraz głębiej w szambo swoich decyzji i wyborów, aby tylko zaspokoić swoje maniakalno-narcystyczne rządze, jest wręcz hipnotyzujace. Tym bardziej doceniam ostatnią scenę, która piękną klamrą zamyka historię o osiąganiu nieosiagalnego. więcej
Uderza w zupełnie inne tony niż poprzednik, ale Nia DaCosta sprostała zadaniu i robi to w bardzo zbliżony, a momentami nawet lepszy sposób niż Boyle. To, co momentami wycznia tutaj Ralph Finnes przechodzi ludzkie pojęcie. Mniej skupienia na zarażonych, więcej na ludziach, kulcie, wynaturzeniu, ale i nadzei oraz człowieku. Powtarzam to za każdym razem, ale ta seria to jest coś pięknego i oby taki poziom kolejnych odsłon trwał jak najdłużej - traktat o przemijaniu i człowieczeństwie ukryty pod płaszczem krwawego i brutalnego horroru - cudownie. więcej
Życzę sobie zdecydowanie więcej filmów takich jak ten. Z pozoru prosta historia, kilku bohaterów i jakiś magiczny przedmiot, aby zawiązać akcję - niby nic takiego, ale w zupełności wystarczy za szkielet dobrego pomysłu. I o matko, ile tu jest dobroci... Świetnie napisani i zagrani główni bohaterowie, na czele z genialną Inde Navarrette, którzy dostają masę czasu ekranowego na rozbudowanie, po prostu lubisz tych ludzi i jest ci ich autentycznie szkoda (lub nie) kiedy coś ich spotka. Miszmasz thrillera, horroru i naprawdę dobrej czarnej komedii doprawionej świetnym, gęstym klimatem i sugestywnym udźwiękowieniem. Naprawdę cieszę się, że twórcy są w stanie wciąż tak plastycznie bawić się tym gatunkiem, bo to przede wszystkim porządny film, z masą odniesień, ukrytych znaczeń i wielowarstwową fabułą. więcej
Bardzo miłe zaskoczenie - to naprawdę świetna i oryginalna rozrywka, zwłaszcza po tym co pokazywały zwiastuny. O ile pierwsza połowa jest całkiem dobra i oferuje Pixara jakiego znamy, tak od sceny pościgu z rekinem (co to jest za sekwencja to ja nie mam pytań) film perfekcyjnie żongluje gatunkami i bawi się naszymi utartymi schematami. Czego w tej drugiej połowie nie ma... Bardzo się cieszę, ze Pixar jest jeszcze w stanie czymś zaskoczyć i naprawdę liczę na to, że to nie ich ostatnie oryginalne IP. A i polski dubbing to czyste złoto!
więcej
Przepiękna perełka. Emi Buchwald nie odkrywa tutaj niczego nowego, ale opowiada to w tak przejmujący, poetycki i czuły sposób, że nie można się od tej opowieści oderwać. Świetnie zarysowane i zagrane postacie, naprawdę wystarczy kilka sensownych linijek w scenariuszu, aby podkreślić ich charaktery, wyszczególnić cechy i przede wszystkim polubić te postacie, bo każda jest unikatowa na swój sposób. Pośród tych wszystkich blockbasterów i głośnych rom-kom-akcyjniaków warto się na chwilę pochylić nad czymś spokojniejszym, bo to po prostu szczery, przyziemny film, w którym każdy powinien znaleźć choć cząstkę siebie. więcej
Jak zrobić conajmniej bardzo dobry dokument o Elvisie? Wystarczy po prostu pokazać jego dowolny koncert. Baz Luhrmann nie odkrył swoją produkcją Ameryki, natomiast pokazał to co najważniejsze w Elvisie - jego samego. Nie będzie już nigdy kogoś takiego jak on - król sceny jedyny w swoim rodzaju. Przepięknie odrestaurowane nagrania, 90% z nich wygląda jakby ledwo co została nagrana. więcej
Ależ mi ciśnienie zeszło z momentem pojawienia się napisów końcowych - świetne kino! Czarna komedia, która pod płaszczem przerysowania i pastiżu skrywa gorzką prawdę o współczesnym świecie pędzącego kapitalizmu. O ile poprzednie dzieło Parka nie przypadło mi do gustu, tak tutaj pochłaniam niemal w pełni - wyważone perfekcyjnie, a jedna z sekwencji to najśmieszniejsza rzecz jaką widziałem w kinie od baaaardzo długiego czasu. Wciąga, osacza, nie zostawia z pustą głową - chyba naprawdę nie było innego wyjścia... więcej
Teoretycznie niemal idealny w każdym calu, na każdej płaszczyźnie, ale jednak emocjonalnie coś nie zagrało. Nie potrafiłem się zżyć z bohaterami tak jak w "Najgorszym człowieku", oglądam tych ludzi, rozumiem ich emocje i podbudowę, ale tego nie czuje. Absolutnie zasługuje na wszystkie ochy i achy, bo to naprawdę mądry, kompetentny film o nieprzepracowanych traumach (wątek domu genialny), ze świetnym scenariuszem i genialnym aktorstwem, każdego z osobna. Tym razem Trier nie trafił dokładnie w moją czułość, ale nie zmienia to faktu że to po prostu bardzo dobry film - życzyłbym sobie takich jak najczęściej. więcej
Świetna realizacja, naprawdę widać, że wzięli się za to ludzie znający temat. Piękne kolory, muzyka, Billie kocha kamerę i robi wszystko, aby to ona zawładnęła kadrem kiedy tylko może. Szkoda, że tak mało czasu poświęcono na rozmowy i pokazanie całego tworzenia trasy od kulis - jeśli już się na to zdecydowali to mogli poświęcić chociaż 10 minut na faktyczne zagłębienie się w poglądy i przemyślenia Billie. Niemniej, poza tym małym zgrzytem, świetne - cieszę się, że mogłem zobaczyć w kinie, bo energię czuć nie tylko w fimie, ale także na sali, gdzie fani stają się częścią show. więcej
Chyba troszkę zepsułem sobie seans, bo miałem naprawdę wysokie oczekiwania, słysząc ochy i achy z każdej strony, a dostałem naprawdę porząny film, ale bez oczekiwanego efektu "wow". Gosling jest zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą w kosmosie, wtórują mu genialne wizualia i ogólny klimat, natomiast mam problem z dłużyznami, które psują odbiór filmu. Nie potrafiłem się zżyć z bohateriami, bo zmiast większej ilości ich interakcji, głębi relacji, dostajemy przepiękne, lecz przeciągnięte sceny, które są bardziej żeby cieszyć oko niż wnosić coś więcej do fabuły. Nie zaiskrzyło niestety - bardzo się cieszę z jego sukcesu, ale za dużo mi w nim przeszkadza, aby go w pełni docenić. Bromance w kosmosie, w którym dla mnie nie ma miejsca. więcej
Naprawdę bardzo dobre ukazanie uczucia bezsilności, osaczenia, braku zrozumienia przez resztę, bo każdy ma swoje życie i oczekiwania wobec Ciebie, kiedy ty ledwo wiążesz koniec z końcem, aż wkońcu sam popadasz w paranoję. Pierwsza połowa świeta, potem wkrada się nieco dłużyzn i bezcelowosci w działaniu bohaterki, natomiast to wciąż całościowo bardzo nieprzyjemny, ale i potrzebny seans, gdzie razem z Rose Byrne krzczysz na tych ludzi, aby wkońcu cię ktoś wysłuchał i zrozumiał. A propos Rose - wybitna rola, czuć ją i fizycznie i psychicznie w każdym detalu. więcej
Okej, spodziewałem się czegoś znacznie gorszego, a co dostałem naprawdę ciekawe spojrzenie na socjalizację jednostki w najbardziej niepoprawny politycznie sposób. Aż szkoda, że Komasa na siłę wcisnął postać Riny, która za dużo tu nie wnosi - mógłby znacznie bardziej rozbudować postacie, bo to jest sztuka zrobić blisko 2-godzinny film, dziejący się w większości w jednej lokacji, który nie zanudza widza. Nie jestem też fanem końcówki, ale to drobiazg - naprawdę udany eksperyment. Pov: Mechaniczna Pomarańcza, gdyby opiekowali się Tobą ciepli i serdeczni ludzie. więcej
14
Hamnet
2025
Ja płacze, aktorzy płaczą, kino płacze. Emocjonalnie, zwłaszcza zakończenie, uderza tam gdzie należy, natomiast mam wielki problem z rozłożeniem akcentów w tym filmie - zdecydowanie zbyt wiele czasu poświęcono relacji Agnes i Willa w I akcie, przez co kolejne elementy fabuły pędzą na złamanie karku i nie mają czasu na odpowiednią ekspozycję. Realizacyjnie cudny, przepiękne kadry (szkoda braku nominacji dla Łukasza), cudowna muzyka, Jessie Buckley ma kilka niesamowitych aktorsko scen. Ostatecznie na mnie podziałał - nie bez wad, ale przez tą realizację i emocje towarzyszące, ten seans zapamiętam na długo. więcej
Tematyka życia zwykłych ludzi pod brazyliską dyktaturą ponownie wkracza do mainstreamu - po niedawnym "I'm still here" dostajemy kolejną, naprawdę udaną, produkcję osadzoną w latach reżimu. Miszmasz koncepcji, gatunków, tropów sprawia, że ten blsiko 3-godzinny thriller ogląda się bez znużenia, natomiast brakuje mi tutaj wagi wydarzeń, poczucia osaczenia i bezsensownosci sytuacji, przede wszystkim naszego, świetnie zagranego, Marcelo/Armando. Niepotrzebnie rozwleczone zakończenie - dało się to naprawdę zakończyć w odpowiednim momencie historii, zamiast dopisywać do niej na siłę dodatkowy wątek. więcej