Jest gęsty klimat, a neo-noir bierze ten fałszywy komfort i wyrzuca go przez okno. Nie ma tu szlachetnych gliniarzy i zepsutych bandytów. Odznaka to nierzadko tylko rekwizyt ułatwiający poruszanie się po zgniłym systemie, w którym prawo chroni wyłącznie tych, których na nie stać. Szlachetność to tutaj wada fabryczna, która prowadzi prosto na dno. Wszyscy bohaterowie tkwią w tym samym egzystencjalnym bagnie, a niewinność - o ile kiedykolwiek istniała - dawno rozpuściła się w cynizmie i brudnych kompromisach.