Od paru miesięcy jestem zmuszony słuchać w pracy jej twórczości po kilka razy dziennie. To naprawdę bardzo dotkliwa tortura. Ta pani sprawdziłaby się doskonale jako twórczyni utworów żałobnych, których słuchanie skutecznie podcięłoby skrzydła nawet najtwardszym optymistom :(
Życzę udanej nowej płyty, która znowu pobije wszystkie możliwe rekordy. Tym razem będzie mieć doskonałych towarzyszy broni :D z Philem Collinsem na czele.