problem tego faceta to tylko budzet... gdyby udalo mu sie na ktorys z jego filmow zebrac budzet jakie maja produkcje glownego nurtu to bylby dzisiaj w czolowce swiatowych rezyserow.. w niemal kazdym jego filmie mozna przyczepic sie tylko do tego ze z ekranu wieje po prostu bida i nedza co przyzwyczajonego do efektow...
więcejHollywood wydało na świat niewielu proroków science fiction. Scott budował katedry z metalu i dymu, Cameron zamieniał technologię w religię, a Albert Pyun kręcił swoje postapokalipsy z budżetem na kebaba, ale z wyobraźnią większą niż niejeden producent z Beverly Hills. Reszta najczęściej tylko odgrzewała ich pomysły.