Moja ulubiona aktorka :)

Audrey, to zdecydowanie przykład, że jak się ma sławę i pieniądze, to i można mieć dobrą osobowość. Była sympatyczną i kochaną kobietą co było widać. Do tego w przeciwieństwie do takiej Marilyn nie musiała wcale pozować nago, by ludzie za nią szaleli. Za sam piękny uśmiech potrafiła zwołać do siebie rzeszę wielbicieli. Jej role w Rzymskich wakacjach, Zabawnej buzi czy Śniadaniu u Tiffany'ego (co prawda tu nie do końca, ale przecież taka postać) były pełne gracji i wdzięku, przy czym nie dawała się ludziom nie zakochać. Aż chciałbym, by i obecnie istniały takie kobiety jak ona. Te dzisiejsze, głupie celebrytki powinny brać przykład z Audrey. Moim zdaniem była ona wyjątkową aktorką, jak i kobietą w jednym.

66

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: