Przykład tego , że złego dużo łatwiej zagrać niż dobrego. Bale świetny, wręcz doskonały w
Fighterze (pewnie będzie oskar) , a w Batmanie tylko normalny. Trudno grając idealną
postać zwrócić na siebie pozytywną uwagę krytyków. Jedyny przykład który przychodzi mi na
myśl to Russel Crowe w Gladiatorze ( chociarz tam też zły/szalony był również doceniony -
Jaquin Pheonix),
Możliwe spoilery
Nie do końca się zgodzę z takim podziałem. Moim zdaniem postaci nie można dzielić tylko na dobre i złe. Np. w filmach: "Wrogowie publiczni", "Equilibrium", "Wszystkie małe zwierzątka", "Tajny agent", "Imperium Słońca", "3:10 do Yumy " czy "Operacja Świt" postaci, w które wcielał się Bale były "dobre". A zagrał je moim zdaniem fantastycznie.
Chyba najlepiej widać to na przykładzie "Wrogów publicznych": teoretycznie zły Depp i dobry Bale. Mi dużo bardziej podobała się postać Purvisa. Był bardziej charakterystyczny m.in ze względu na swój sztywny styl bycia, sposób mówienia.