Jego filmy ogląda się z przyjemnością, ale zawsze pojawia się w nich coś z umysłowości skauta, śpiewającego drżącym ze wzruszenia i dumy głosem amerykański film. Wolę Pakulę czy Stone`a (choć w JFK Costner częstuje nas na koniec "zwickowską" tyradą).
Na prawdę bardzo go lubię. Robi bardzo dobre filmy. "Stan oblężenia", "Ostatni samura", "Krwawy diament" czy "Opór" to filmy na prawdę świetne i godne uwagi. Nie wiem z czego wynika taka słaba średnia ale nie ma się tym co przejmować.