Dziwię się, że jakieś sztuczne, plastikowe aktorki lansujące się na ściance dostają wyższe 100 rankingu aktorów, ale mam subiektywne odczucie, że Faye Dunaway potrafiła moralnie grać mroczne postacie, nie dając się zaszufladkować. To była bardzo piękna kobieta, która miała pełną klasę i elegancję i charyzmę, jaką nigdy nie została pozbawiona. Uwielbiam ją szczególne w filmach "Bonnie i Clyde", "Sieć", "Chinatown" oraz "Arizona Dream".