Miała okrutne i niesprawiedliwe życie

Przeraża mnie ogrom braku zrozumienia, podłości i niesprawiedliwego, powierzchownego traktowania przez innych ,który spotkał ją w życiu. Nic dziwnego, że zwariowała i popełniła samobójstwo. Była osamotniona, nikomu nie zależało na niej na tyle, by ją uratować. Zeszmacili ją i otumanili. Zmanipulowali. Dla tak kruchej, wrażliwej istoty jak ona to był zbyt wielki ciężar. Do tej pory jest szkalowana przez pozbawionych empatii i wrażliwości, prymitywnych ludzi. Wiele jest takich jak ona. Co za niesprawiedliwy, podły świat !!!

1
  • Na pewno byla postacia tragiczna, naznaczona nieszczesciem wlasciwie juz od dziecinstwa. Natomiast warto zadac pytanie czy jej liczne romanse i zwiazki byly owocem jej kochliwosci, potrzeby akceptacji czy moze...zrobienia kariery? Wydaje sie, ze jednoznacznie trudno na to pytanie odpowiedziec. Mysle, ze chec zrobienia kariery i bycia soba stala w sprzecznosci. Studia filmowe produkowaly gwiazdy, a MM byla wrecz idealna - no oczywiscie po stosownych operacjach plastycznych. I znowu zastanawiam sie czy ktos ja zmuszal do tego? Watpliwe. Chciala slawy i aktorstwa i byc moze swiat do ktorego wkroczyla niejako ja zniszczyl, bo nie potrafila sie odnalezc.

    • A dlaczego tego tak pragnęła? Dlatego, że była niechcianym dzieckiem, pragnącym akceptacji i w dzieciństwie jej ciotka, która przez jakiś czas opiekowała się nią, bawiła się nią jak zabawką, stylizując ją na gwiazdę Hollywood.Dla tego chorego marzenia była gotowa pozwalać się poniżać i wykorzystywać. Ci wszyscy faceci, z którymi spała dla kariery sami ustalili takie warunki. Nie zrobiłaby kariery bez tego, bo tylko w taki sposób dziewczyna z jej środowiska,bez wykształcenia i znajomości, mogła ją zrobić. Nie ona jedna tak zaczynała. To jest chore i niesprawiedliwe,to żerowanie na czyichś marzeniach. MM miała też duże ambicje, chciała być doceniona jako aktorka dramatyczna, lecz przez jej wytwórnię została jej przypięta łatka słodkiej blondynki z głupawych komedyjek. Sama sława jej nie wystarczała, jak widać, chciała być kimś więcej, a traktowano ją jak śmiecia.

      • Nie twierdze, ze robila kariere przez lozko jako pierwsza. Ba! Nie potepiam jej za to.
        Co do kariery aktorskiej - studia filmowe potrzebowaly "slodkiej blondynki" czy "wymuskanego amanta". Patrz np.: Monroe i Gable. Marilyn wedlug Strasberga byla swietna aktorka, ale coz z tego skoro wspolpraca z nia przypominala koszmar. Czy horrendalne spoznienia na plan i przedziwne zachowania mozna wybaczyc? Tak, aczkolwiek od aktora niezaleznie od przezyc prywatnych wymaga sie pewnego profesjonalizmu. Mam wobec niej duza doze wspolczucia zwazywszy na skandaliczne okolicznosci umieszczenia jej w szpitalu psychiatrycznym. Fakt faktem, ze nie byla stabilna emocjonalnie.
        Mysle, ze z traktowaniem jak smiecia to przesada. Ona chcac, nie chcac zgodzila sie na status ikony.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię