trzy "K" Mike'a Leigh

Kamera, Klimat, Kreacje - czyli trzy elementy, które zawsze mnie zachwycają w filmach Mike'a Leigh, niezależnie od tego czy scenariusz jest świetny (Sekrety i Kłamstwa, Wszystko Albo Nic) czy zdecydowanie słabszy (Happy-Go-Lucky), czy to film trudny (Vera Drake, Nadzy) czy lżejszy (Happy-Go-Lucky).
kamera - to dla mnie w filmach ML coś fascynującego - kiedy je oglądam, mam wrażenie, jakbym obserwowała przez okno sąsiadów (oczywiście nie konkretnie moich osobistych, tylko jakichś po prostu), którzy nie wiedzą o tym, że na nich patrzę. Siedzą w swoich biednych mieszkaniach z nieuczesanymi włosami, bez makijażu, w papilotach i robią swoje, po prostu żyją. Mike Leigh kieruje kamerą jakby nie dbając szczególnie o ustawienie aktorów, o ich otoczenie, patrzymy na aktorów jakbyśmy podglądali żywych ludzi, prawdziwe sceny z ich życia.
I tu drugie k, czyli klimat. coś co ciężko opisać, sprecyzować, takie subiektywne odczucie. Wszystkie bez wyjątku filmy Mike'a Leigh, które widziałam, w tym Happy-Go-Lucky, który mnie rozczarował mają ten cudowny, specyficzny klimat. Melancholijny, pełen bezpretensjonalnej nostalgii, trochę tęskny, choć także miejscami pogodny. Oglądając filmy ML doznaję wrażenia ulotności, kruchości, ale też czuję tak jakby obraz i dźwięk docierały do mnie przez szybę. Ten klimat sprawia, że niemal wchodzę w film, który akurat oglądam, i jest czymś co zapamiętuję tak samo albo nawet bardziej niż fabułę.
No i kreacje - aktorskie oczywiście. To co aktorzy robią u Mike'a Leigh to wg mojej subiektywnej oceny pokaz świetnej gry a w niektórych przypadkach prawdziwego kunsztu aktorskiego. Postacie stworzone prze aktorów ML są tak wiarygodne, że mam ochotę ich dotknąć. Mike Leigh tworzy razem z aktorami niesamowitych, fascynujących i tak prawdziwych jak chyba u nikogo bohaterów. W swoich brzydkich fryzurach, niedbałych ubraniach, wyglądają jak ludzie których mijamy na ulicy- i w taki sposób grają - jakby nie widzieli kamery, jakby na planie mieszkali i to co zostało sfilmowane było jedynie małym wycinkiem z ich życia. Nie spinają się, nie przeginają, nie starają się za bardzo, a w środkach aktorskich są zazwyczaj oszczędni - ale postacie jakie stworzyli choćby Brenda Blethyn w "Sekretach i Kłamstwach" czy David Thewlis w "Nagich" są dla mnie jednymi z bardziej interesujących w kinie.
Haha ciekawe czy ktoś to kiedyś przeczyta do końca:). Mi by się nie chciało.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię