"Lśnienie" to tzw. "wypadek przy pracy". W innych filmach wypada świetnie np. za rolę w "Trzech Kobietach" została nagrodzona na festiwalu w Cannes i była nominowana do BAFTY. Była jedną z ulubionych aktorek Roberta Altmanaktóry często obsadzał ja w swoich filmach. Szkoda że nie zrobiła większej kariery
Zgadzam się z tobą w 100 % w "Lśnieniu" wypadła beznadziejnie ale za to w "Annie Hall" albo "Portrecie damy" jest genialna !!!
W "Lśnieniu" zagrała świetnie. Wendy właśnie TAKA miała być. Według mnie bez niej film wiele by stracił...
By zrozumieć interpretację Duvall w "Lśnieniu", trzeba się wczuć w postać Wendy. Bardzo wyraźnie widać jak krok po kroku wpada w coraz większe przerażenie, widać, że popada w swoisty obłęd uciekając przed całkowicie odmienioną osobą, którą kocha, widać jej bezradność. Człowiek postawiony w takiej sytuacji nie miałby siły na szarżowanie odwagą, a zwłaszcza tak drobna i słaba kobieta jak Wendy. Jedyne, co mi nie przypadło do gustu, to machanie kijem. Reszta - w porządku, a w szczególności sceny z "oczami szeroko otwartymi" i sceny krzyczane.
Poza tym Shelley była pod ogromną presją Kubricka, który powtórkami doprowadzał ją do pasji i nie żałował złych słów na jej temat. Wypadła bardzo dobrze pracując w takich warunkach(rok poza domem + cholernie wymagający reżyser + ogromny wysiłek aktorski).
W sumie Nicholson też nie przepadał za zachowaniem Kubricka...