Artysta malarz Stefan Centomirski, pseudonim Sybirak, urodził się w 1928 roku na Wołyniu. Jest potomkiem polskiej, szlacheckiej rodziny. Jego los jest symbolem siły polskiego ducha. Przetrwał jako dziecko syberyjską zsyłkę, utratę ojca w gułagu. Po dwunastu latach katorgi kończy Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Moskwie. W centrum totalitarnego mocarstwa tworzy własną oryginalną sztukę, dokumentując prawdę o męczeństwie ofiar totalitaryzmu. Narażając się, że będzie ujawniony, maluje obrazy odwrócone tyłem do ściany, nie mając ani jednej wystawy. Po pierestrojce wreszcie doceniony nie tylko w Rosji, ale i na świecie.
Bronisław Wildstein wraz żoną Iwoną Galińską-Wildstein, na fali emigracji politycznej początku lat 80. ubiegłego wielu, opuścili kraj i osiedlili się w Paryżu. Francja na długie lata stała się ich domem, chociaż zawsze marzyli o tym żeby wrócić do Polski. Po upadku komunizmu, powrót stał się realną rzeczywistością. Michał Muzyczuk ukazuje Wildsteina po wielu latach od tamtych wydarzeń. Wspomina on nie łatwe początki swojej francuskiej tułaczki, jak również próby zadomowienia się w Paryżu. We wspomnieniach towarzyszą mu wypowiedzi jego polskich przyjaciół i znajomych, którzy również pomieszkiwali w owym czasie w mieście nad Sekwaną.
Po 40 latach od radomskiego czerwca nadal nie zostali rozliczeni odpowiedzialni za prowokację i represje z 1976 roku. Najaktywniejsi zomowcy i milicjanci, uczestnicy pacyfikacji Radomia, do dziś nie zostali ukarani. Kiedy ofiary buntu w końcu doczekają się sprawiedliwości? Okazuje się, że czyny oprawców, wykonujących na aresztowanych słynne radomskie "ścieżki zdrowia", uległy przedawnieniu, a kosztami procesów obciążono skarb państwa. Sady okręgowe w Radomiu i w Lublinie owych "ścieżek zdrowia" nie uznały ani za zbrodnie komunistyczne, ani za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. Co na to IPN? W reportażu materiał ukazujący losy ludzi uczestniczących w radomskim proteście po obu stronach barykady. O oprawcach: funkcjonariuszach MO i SB, przedstawicielach komunistycznej władzy, którzy byli organizatorami i wykonawcami tłumienia robotniczego buntu w Radomiu, a także o ofiarach tamtych wydarzeń. Okazuje się, że nikt z ówczesnych decydentów nie poniósł kary za brutalne akcje milicji, część nadal zaprzecza, że "ścieżki zdrowia" w ogóle istniały, a ofiary Czerwca '76 do dziś nie doczekały się zadośćuczynienia. Niektórzy z oprawców i decydentów żyją nadal w Radomiu stanowiąc elitę tego miasta. Porobili kariery zawodowe, piastują lukratywne stanowiska, mają wysokie emerytury, prowadzą firmy ochroniarskie, handlują bronią i amunicją, są biznesmenami, notariuszami, komornikami, mają biura w centrum miasta, mieszkają w pięknych willach, jeżdżą luksusowymi samochodami, mają dzieci na stanowiskach, czego nie można powiedzieć o ich ofiarach, kombatantach radomskiego protestu, często schorowanych i żyjących w ubóstwie.