Film jest refleksją nad architekturą i jej budulcami: kamieniem oraz betonem. To wizja budynków sprzed setek i tysięcy lat, które ukazują naszą dzisiejszą porażkę na tym polu i tym samym destrukcję wartości, jaką była architektura. Nadzieja na wyjście z impasu leży w antycznym podejściu do tematu. Na pierwszym planie filmu reżyser ukazuje nam wymiary, piękno i tajemnice antycznej architektury oraz proces przemiany przepięknych, różnorodnych kamieni w szary, jednowymiarowy beton. Na drugim planie obserwujemy budowę kamiennego kręgu w ogrodzie architekta Michele de Lucci, bez specjalnego przeznaczenia, oprócz faktu, że nikt nie będzie miał do niego wstępu. Odwiedzamy ruiny świątyni w Baalbek w Libanie, gdzie starszy pan od 12 lat porządkuje kamienie sprzed dwóch tysiącleci. Jak wrócić do złotych zasad architektury, zanim będzie za późno? Film nie daje odpowiedzi, ale zadaje pytania, łącząc architekturę, geografię i kwestie środowiska naturalnego w jedno doświadczenie filmowe. Medytacyjne zdjęcia przemawiają do nas mocniej niż eksperci. Co po nas pozostanie?
"Aquarela" zabiera widzów w filmową podróż, w czasie której poznają zmienne piękno wody i jej surową siłę. To poważne ostrzeżenie mówiące o tym, że ludzkość nie ma szans w starciu z czystą mocą i kapryśną wolą tego najcenniejszego z żywiołów. Niebezpieczne, zamarznięte wody rosyjskiego jeziora Bajkał, pustoszący Miami huragan Irma, potężne wenezuelskie wodospady Angel - to właśnie woda jest główną bohaterką filmu "Aquarela".
Film rozpoczyna cytat ze starej legendy: "W dniu, w którym człowiek ujrzał swój własny obraz, wszystko uległo zmianie." Rosyjskie słowo -svjato- oznacza szczęśliwy, jasny, radosny, ale zarazem uznawany za świętego. Zarazem jest to lokalny wariant imienia Svatoslav oraz imię syna Viktora Kossakovskiego. Reżyser, w którego filmach często pojawiają się odbicia w lustrze, zakrył w dniu narodzin swojego syna wszystkie lustra w domu. Svyatę oraz jego lustrzane odbicie rejestrują trzy kamery. Według dokumentalisty, w ten sposób powstał film o poznaniu siebie i o samotności. Jest to pierwsza część trylogii Palindrome.
Viktor Kosakovskiy nakręcił z okna swojego mieszkania dokument, który sam nazywa komedią. W przeciągu roku niekończących się przygotowań do świętowania 300. rocznicy założenia miasta, kręcił kilka metrów kwadratowych jednej ulicy w Petersburgu. Widzimy więc kobietę, która zrzuca śnieg z rękawów swego płaszcza, pijanych policjantów, młodych kochanków...
Starszy mężczyzna leży na łóżu śmierci. Jest nim rosyjski filmowiec Pavel Kogan. Mieszka w Jerozolimie razem ze swoją żoną Lyalyą. Przyjaciele, którzy przyjechali w odwiedziny z Rosji, kręcą o nich film. Atmosfera jest swobodna. W filmie nie pojawia się żaden wywiad z małżonkami, więc nie dowiadujemy się prawie niczego o ich życiu w Jerozolimie lub o chorobie Pavla. Przez większość czasu obserwujemy Lyalyę, która mówi o codziennych zmartwieniach w opiece nad chorym mężczyzną. Jedynym pragnieniem Pavla jest powrót do Petersburga, miejsca narodzin, ale Lyalya wie, że podróż przyczyniłaby się do jego śmierci. Każdy dzień spędzony w Jerozolimie, jest więc dniem spędzonym wraz z małżonkiem.
Portret pozornie zwyczajnej rosyjskiej rodziny mieszkającej gdzieś na zapadłej prowincji. Anna Fiodorowna, wciąż żałuje, że nie poślubiła mężczyzny swojego życia. Prowadzi też gospodarstwo, podczas gdy jej brat, Michaił - postać jak z Dostojewskiego - spędza czas głównie na upijaniu się do nieprzytomności i filozoficznych monologach, o tym, jak należałoby urządzić społeczeństwo i kogo należałoby z niego wyeliminować. Żyjącą na uboczu parę uciekinierów z miasta od czasu do czasu odwiedzają bracia, Wasyl i Sierioża, co staje się okazją do wspólnej, suto zakrapianej bani i ciągnących się długo w noc niespokojnych rozmów... Ten formalnie niezwykle wyrafinowany dokument z perspektywy pozostawionego na marginesie życia społecznego inteligenta ukazuje niezwykły moment w najnowszej historii Rosji, kiedy to na krótką chwilę porzuciła ona imperialne zapędy.
Jeden z mentorów Kossakovskiego powiedział mu kiedyś: Są dwa rodzaje ludzi inteligentnych. Jedni mówią to, co już wiedzą, podczas gdy drudzy mówią rozmyślając jednocześnie i starając się wpaść na coś, czego dotąd nie wiedzieli. Reżyser wziął sobie tę myśl do serca i stał się filmowym twórcą zaliczającym się do tej drugiej kategorii, Swój debiut dokumentalny poświęcił autorowi tych słów, rosyjskiemu filozofowi i religijnemu myślicielowi Aleksiejowi Łosiewowi (1893-1988), który zmarł wkrótce po ukończeniu filmu. Czarno-biały obraz składa się z dwóch kluczowych ujęć, które symbolizują ciszę i noc na obu końcach linii życia. Na początku wschodzi Słońce i zalewa cmentarz światłem dziennym. Na końcu jest trumna, którą stopniowo zasypuje glina, pogrążając ją w ciemności.