Vivien - nie ma takich słów, które mogłyby ją naprawdę opisać

Pisząc tę notkę tak naprawdę zastanawiam się, czy potrafię wyrazić podziw dla jej talentu i urody, szacunek dla wielkiego wkładu pracy, jaki zawsze wkładała w rolę, zdumienie, że urodził się ktoś tak niezwykły, jeden na wszystkich ludzi, którzy stąpali po tej planecie. Jej role to mistrzostwo, poza tym nie było piękniejszej aktorki i nigdy nie będzie. Vivian Mary Hartley to legenda, która mimo swojego krótkiego życia pozostawiła po sobie nieśmiertelne role, role takie jak Scarlett O'Hara czy Blanche DuBois. Wzbudza we mnie także współczucie. Współczuję jej, że prawie przez połowę życia cierpiała na gruźlicę, wycieńczającą ją fizycznie i maniakalną depresję, która zabrała jej wszystko. Współczuję, że kiedy była tak bardzo chora i tak bardzo go potrzebowała, opuścił jej mąż. Podziwiam, że mimo wszystko, umiała go zrozumieć i wybaczyć mu. Jest ideałem aktorki, pozostanie ikoną. Przynajmniej dla mnie. Bo Vivien Leigh jest nieśmiertelna. Niech spoczywa w spokoju.

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię